pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Chcielibyśmy – na tyle ile to możliwe – umilić Państwu ten trudny czas, dlatego w dniach 20 marca - 13 kwietnia udostępniamy wersję cyfrową wiosennego numeru bezpłatnie. Zapraszamy do czytania i słuchania audio z bieżącego numeru! Przeczytaj wiosenny numer

W związku z zamknięciem wielu punktów sprzedaży prasy, zapraszamy do kupienia papierowej wersji numeru wiosennego w cenie okładkowej, bez dodatkowych kosztów przesyłki. Kup wiosenny numer

Przekrój
...powiada się, że potrafił dwukrotnie wychodzić ze swojego domu, choć nikt nie widział, by w ...
2017-10-29 10:00:00
wisienka na torcie

O człowieku, który pokonał złe dni

ilustr. Joanna Grochocka
O człowieku, który pokonał złe dni
O człowieku, który pokonał złe dni

Znałem kiedyś człowieka, który nagle zdał sobie sprawę, że co roku zdarzają mu się złe dni. Od razu wziął się do roboty. Zakupił kalendarz i chwycił za nożyce: powycinał wszelkie dni, które wydały mu się podejrzane. Przykładowo w jego roku nie było żadnych piątków, kojarzących się z Męką Boga. Nie obchodził też imienin kogokolwiek, kto nosił imię jakiegoś męczennika; w ten sposób próbował chronić się przed nastrojem depresyjnym, wywołanym wspomnieniem marnego końca takich świętych.

Z tak zmodyfikowanym kalendarzem, pełnym wyrw w czasie, rozpoczął nowe życie.

Z pewnego punktu widzenia można powiedzieć, że metoda ta się sprawdziła. Człowiek ten był pogodny i wesoły, choć wszyscy, którzy go znali, wiedzieli, że coś w jego sposobie bycia uległo kłopotliwemu skomplikowaniu. Prawą rękę zdawał się mieć bardziej wysuszoną niż lewą. Miał wielką grzywę brązowych włosów, ale za lewym uchem był zupełnie siwy, za prawym zaś - łysy. Na jedną nogę utykał: wydawała się krótsza.

Kiedy go poznałem, dziwnie się wypowiadał. Zaczynał zdanie niby sędziwy starzec, a kończył jak nastolatek. Raz zwrócił się do mnie:

– Jednakowoż ładną mamy dziś pogodę, nieprawdaż? – a potem, nie czekając na moją odpowiedź, dodał – Muszę spadać, narazicho, młody.

Były i inne anomalie w jego życiu.

Powiada się, że potrafił dwukrotnie wychodzić ze swojego domu, choć nikt nie widział, by w międzyczasie do niego wracał.

Kiedyś w nocy, w trakcie rozmowy ze mną, nagle zniknął - widocznie wybiła północ i nadszedł któryś z amputowanych dni. Wtedy nasze stosunki się popsuły.

W gruncie rzeczy był to wielki, choć anonimowy, nauczyciel ludzkości. Ufam, że ta krótka nota pomnoży i choć odrobinę przedłuży pamięć o jego zdumiewającym losie.

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!