Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 7 „Przekrojowych” tekstów oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
O człowieku, który nie był za, pisze w kolejnej odsłonie cyklu „Wisienka na torcie”
2018-12-02 10:00:00
Wisienka na torcie

O człowieku, który chciał wszystkiego zakazać

rys. Joanna Grochocka
O człowieku, który chciał wszystkiego zakazać
O człowieku, który chciał wszystkiego zakazać

Pewnego razu był sobie człowiek, który chciał wszystkiego zakazać. Dlaczego? Ponieważ nie był za. Znaczy to mniej więcej tyle, że ilekroć został o coś zapytany, tylekroć był przeciw. Po prostu nie widział powodów, aby czegokolwiek nie negować, i zwyczajnie, jak sam o sobie mówił, nie pozwalał sobie w kaszę dmuchać.

Ciągle zwracał uwagę na kwestię teologiczną, z której, według niego, nikt nie wyciąga oczywistych konsekwencji – że świat narodził się nielegalnie. Był Ojciec, to prawda. Ale Matka? W tej materii, powiadał, panuje wiekuista i podejrzana cisza. A co dopiero mówić tu o legalnym małżeństwie... Nie sposób stwierdzić choćby zjawiska nieprawego łoża.

Rośliny w doniczkach, sól w solniczce, ryby w oceanie, lecące komety, zakochani, planety – wszystkiego chciał kategorycznie zabronić. Jak można się domyślić, nie był entuzjastą zdrowej żywności ani kąpieli błotnych.

Nie wiadomo do końca, jak wyglądał, bo nie udzielił nigdy nikomu oficjalnego zezwolenia na to, aby na niego patrzeć.

Jak miał na nazwisko? Tego też nie wiemy, bo gdy raz jeden miał zostać wylegitymowany, uchylił się od tego obowiązku, twierdząc, że poddanie się prawu nielegalnego wszechświata urąga jego godności.

Wreszcie słuch o nim zaginął. Do tej pory można spotkać ludzi, którzy jego zaginięcie tłumaczą w następujący sposób: otóż któregoś dnia, chcąc być spójnym w swych poglądach, wspominany człowiek zdelegalizował samego siebie.

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!