Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 7 „Przekrojowych” tekstów oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Do galerii się idzie kontemplować, podziwiać. Bo żeby wystawę obejrzeć, wiadomo – trzeba przyjść ...
2017-05-07 12:00:00

Niemiecki po partyzancku na ulicach Warszawy

Niemiecki po partyzancku na ulicach Warszawy
Niemiecki po partyzancku na ulicach Warszawy

Do galerii się idzie kontemplować, podziwiać. Trzeba się przygotować. Można się też umówić – wtedy i sztuka, i towarzystwo, i dyskusja. Albo wernisaż – spotkania, środowisko, uprzejmości. Bo żeby wystawę obejrzeć, wiadomo – trzeba przyjść później, bez tłumu.

Wystawa z drugiej strony, dla twórcy, to ogromne wydarzenie. Coming out okupiony miesiącami przygotowań. Gdzie się pokazać? Skąd wziąć pieniądze? Piętrzące się problemy, by spotkać się z widzem.

Wyjdźmy z galerii, w ogóle idźmy ulicami miasta. Spacer, zakupy, droga na uczelnię czy spotkanie. Patrzymy chyba głównie pod nogi i dookoła siebie, żeby na nikogo nie wejść. Rozbiegany wzrok. Czasem witryna sklepowa, rozkład jazdy. A tu z bramy, obok okna, na ogrodzeniu, na murze, po drodze – czarno-biała fotografia. Naklejona na ścianę czy płytę pilśniową. Na wysokości oczu, jak w galerii. Bez ramy, szkła, czasem niezbyt prosto. Po partyzancku. Zupełny low-cost, wyglądają jak kserówki. Bez żadnych podpisów, tekstów wstępnych, pojedyncze i osobne. Na zdjęciach ludzie w jakimś bliżej nieokreślonym mieście. I nie wiesz, gdzie spotkasz następny obraz. To nie jest żadna gra miejska, żeby przejść określoną trasę. To zaskoczenia rokokowe. Dojrzysz – wygrywasz. Poznajcie partyzanta z Niemiec zakochanego w Polsce artystę Olivera Buhliga i jego projekt Without a gallery if necessary. Idźcie i rozglądajcie się! Same wygrane.

 

Data publikacji:

Joanna Kinowska

Historyczka sztuki specjalizująca się w fotografii. Była kuratorką około 100 wystaw monograficznych i zbiorowych. Pracuje w Służewskim Domu Kultury jako kierownik ds. edukacji kulturalnej. Fotoedytorka książek fotograficznych i jurorka konkursów. Recenzentka przeglądów portfolio. Współorganizatorka konkursu Fotograficzna Publikacja Roku. Współpracuje z „Przekrojem”, „Digital Camera Polska” i Fotopolis.pl. Wykładowczyni Akademii Fotografii. Założycielka bloga „Miejsce fotografii”.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!