Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 7 „Przekrojowych” tekstów oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
listy od do
Stanisław Lem i Ewa Lipska

Listy od do: Stanisława Lema i Ewy Lipskiej

Listy od do: Stanisława Lema i Ewy Lipskiej

Wiedeń, 21 marca 1987

Droga Pani Ewo,

nie pisałem dawno – przez choroby, zmartwienia i tym podobne przypadłości, o których pisać nie warto. We snach jestem nie tylko młody, ale coraz młodszy: znaczy to, jak mniemam, że już staję się z wolna początkującym starcem. W środku tego jednak nie czuć. Dostaliśmy z Krakowa wybór Pani wierszy wydany w WL* i właściwie przez to Pani piszę, ponieważ obawiam się, że mogę nie zdążyć z przekazaniem Pani tych mi ważnych wiadomości, albo, co też paskudne by było, zapomnę, ponieważ umysł zwapnieniu ulega.

(...) Opisać poezji, jako też uczuć, które wzbudza, nie można. Jest ona, w jakimś specjalnym rodzaju, w jakiejś odnodze swojej, sztuką chwytania niewidzialnych stanów rzeczy, coś jakby doskonale przezroczystych motyli, w siatki uplecione z bardzo grubej materii języka, który wcale nie powstał po to, ażeby wiersze można było z niego wyrabiać. Tak, zatem oświadczam, że dla mnie jest Pani najpierwszą klasą, i że poezja Pani ma własność takiego wstrząsania duchem moim, jakiej nie mają inne, także te złocone noblowską pieczęcią. Albowiem pisze Pani przede wszystkim o sprawach ostatecznych i ta eschatografia jest na wskroś przeszyta spokojem dojrzałego nieszczęścia, jako zrozumienia naszej kondycji, i podbita / podszyta tym wszystkim, co w zasadzie niewyrażalne, ale Pani jakoś to przemyca: i właściwie myślę, że sama Pani w ogóle nie wie, jak Pani to robi. (...)

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

7 to nadzwyczajna liczba w numerologii – w Chinach brzmi podobnie do słowa „pewny”. U nas masz siedem pewnych i bezpłatnych artykułów do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Należą się Pani wszystkie nagrody, których Pani nie dostała. Satysfakcja, jaką miewa się z lektury dobrych wierszy Rilkego, Leśmiana, Miłosza, jest chłodna, czasem zimna. Nie znam nikogo, kto by pisał wiersze tak przejmujące i tak intymnie bijące w niewypowiadalne sensy egzystencji jak Pani. Bardzo się rzadko trafia, żeby ktoś tak potwornie zagrożony tak umiał tę śmiertelną okoliczność obrócić w takie słowa. Rilke tak się bał śmierci, myślę – własnej – że o innych pisał krystalicznie, ale swojej białaczki w poezję nie mógł przetworzyć. Talent to wiele i to jest dane, ale odwaga połączona z talentem to już coś więcej, co się wymyka wszelkim rodzajom tak zwanej krytyki literackiej. Dla mnie jest Pani pierwsza. I na tym kończę, bo o sprawach przyziemniejszych może innym razem.

Oddany

St. Lem

 

PS Być może trzeba samemu trochę poumierać, żeby pojmować i rozumieć Pani wiersze.

 

* Utwory wybrane, WL, Kraków 1986.

 

Kraków, 28 stycznia 1988

Kochani,

co u Was? Jak się macie? U nas od dwóch dni naród nocuje przed sklepami z wódeczką. Już na sam widok takie mnie ogarnia pragnienie, że wypiłam już prawie całe domowe zapasy. (...) Został nam jeszcze rum kubański i rumba polska, czyli ekonomiczny taniec, jaki czeka nas za kilka dni. Poza tym – jak podała „Gazeta Krakowska” szczury opuściły Kraków. Ni ma ich. Poszły. A raczej uciekły. Ale gdzie? Pewnie do Królestwa Kongresowego, choć niektórzy woleliby, aby do Królestwa Niebieskiego... Z tego wniosek, że okręt Kraków tonie. Podobno w ostatnich dniach Łęg wypuścił taką ilość siarki, że pewna ilość ludzi przeniosła się w zaświaty. Gazety codzienne zaczynają żyć z nekrologów. Chcemy nawet z Wisławą założyć nowe pismo pod tytułem „ZGONIEC POLSKI”. Mamy nawet już kilku redaktorów: Śmierciak z „GK” i red. Tot z Warszawy, nie mówiąc o innych zasłużonych kolegach. Możemy sobie jeszcze kupić maski tlenowe albo się przeprowadzić, ale gdzie? (...) Dla całkowitego dobicia (się) wróciłam do Człowieka zbuntowanego A. Camusa – najmądrzejszej książki świata, bardzo smutnej niestety, po przeczytaniu której z ludzi powinno się robić pasztety (to dla rymu do „niestety”). Człowiek to ohydne zwierzę, trzeba topić go w likierze, demaskować na papierze, w komputerze i eterze. No, wreszcie wracam do poezji... Nie mogę nawet spać. Jest już prawie dwunasta i zaraz będzie 29 stycznia. Polecę niebawem do kolejki po masło, mydło i zapałki, a po południu puszczę sobie koncercik skrzypcowy Vivaldiego i przez moment będzie mi się wydawało, że mieszkam i żyję w cywilizowanym kraju. Tym optymistycznym akcentem Was żegnam, ściskając serdecznie i pozdrawiając Tomka.

Ewa

 

Fragmenty listów Ewy Lipskiej i Stanisława Lema pochodzą z książki Boli tylko, gdy się śmieję… Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!