Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Przypominamy list z 1967 r., w którym czytelnik zachwycał się pewnym uroczym sportem wodnym.
2019-06-17 10:00:00
listy od do

Listy do

ilustracja: Adam Macedoński
Listy do

Drogi Przekroju!

Będąc na Cejlonie, w Colombo, jako praktykant pokładowy Szkoły Morskiej w Gdyni, na plaży tamtejszego hotelu Mount Lavinia spotkałem się z „mini surfingiem”, jednym z uroczych sportów wodnych.

Kwitnie on na wyspach Pacyfiku i w Australii. Polega on na tym, że „jeźdźcy” na długiej i lekkiej desce wykorzystują pochyłość fali rozbijającej się na przyboju i jadą na niej jakiś czas. Tamtejsze fale są bardzo długie i wysokie.

Na plaży w Mount Lavinii fale są znacznie krótsze i niższe. Dlatego też używa się tu desek odpowiednio mniejszych rozmiarów. Jeździ się na leżąco i startuje z płytkiej wody.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Sam proces startu wymaga pewnego treningu, gdyż trzeba dokładnie uchwycić moment i „wyczuć” falę. Nie każda bowiem niesie.

Rzecz wygląda następująco:

1. wchodzimy do pasa w wodę,

2. stajemy tyłem do nadchodzących fal trzymając deskę na udach,

3. oglądamy się przez ramię na nadchodzące fale i wybieramy odpowiednią,

4. w chwili, gdy czujemy, że prąd zaczyna nas wciągać pod falę pochylamy się do przodu i silnie wybijamy, kładąc się na deskę,

5. jeżeli start był dobry i fala dobra, płyniemy na desce zsuwając się po pochyłości fali.

rysunek z archiwum, nr 1169/1967r.
rysunek z archiwum, nr 1169/1967r.

Najlepiej niosą fale długie i spokojne.

Sport ten bardzo mnie zainteresował. Zaraz po powrocie z rejsu wybrałem się do Krynicy Morskiej i bez większych nadziei spróbowałem go w naszym Bałtyku. Zaraz na wstępie okazało się, że:

1. fale bałtyckie są co prawda mniejsze, ale za to bardziej strome,

2. pływa się dłużej, gdyż dno ma łagodny spadek a z mielizny można startować z powodzeniem.

Mimo, że nie miałem klasycznej deski, a tylko kawałek płyty spilśnionej o wymiarach około 50 na 50 cm o nieregularnych brzegach, osiągałem niezłe wyniki, chociaż fale były małe.

Tak więc biorąc pod uwagę taniość, prosty sposób wykonania sprzętu i wielki urok tego sportu, myślę, że warto go upowszechnić na naszym bałtyckim wybrzeżu.

Deska powinna być sztywna, można ją wykonać ze sklejki wodoodpornej, płyty spilśnionej, usztywnionej listewkami zwykłych sosnowych deszczułek o grubości około 1 cm lub z innych materiałów np. z polichlorku winylu itp. Ważne, aby była gładka, miała łagodnie zakończone krawędzie i lekko zagiętą część dziobową. Nie musi natomiast wcale utrzymywać się na powierzchni wody. Wskazane jest również, by była jaskrawej barwy. Łatwiej ją wtedy znaleźć, gdyby fala wyrwała ją z rąk właściciela.

Myślę, że ten sport się spodoba. Na wstępne opanowanie go potrzeba około 2 godz.

Przesyłam moc pozdrowień, szczególnie dla Fafika.

Andrzej Miklas

Gdańsk-Oliwa

 

tekst z archiwum, nr 1169/1967r. (pisownia oryginalna)

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!