Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

„Przekrój” – poznaj nasze czułe struny!

Ta jesień jest pełna czułości! A już na pewno jest jej pełen jesienny „Przekrój”. W nowym numerze piszemy o tym, jak czułością zmieniać świat, a także o: mądrej edukacji, hologramach, grzybach (też tych, wiadomo których), dojrzałości i Inkach. Zastanawiamy się, czym jest prawda i jak opisać piękno. 196 stron do czytania przez trzy miesiące!

Kup numer na jesień

Jesienny „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do czytania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Tylko na stronie Przekroj.pl w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
Nikt w Europie nie powiedział ci o zjawisku, któremu na imię Elvis, na nazwisko Presley, który ma ...
1956-10-14
archiwum

Korespondencja własna „Przekroju" z Nowego Jorku – Maria Zientarowa o Elvisie

Elvis Presley w 1958 roku w magazynie „Modern Screen”
Korespondencja własna „Przekroju" z Nowego Jorku – Maria Zientarowa o Elvisie
Korespondencja własna „Przekroju" z Nowego Jorku – Maria Zientarowa o Elvisie

Przyjeżdżasz pewnego pięknego poranka do Nowego Jorku i myślisz, że mniej więcej wiesz, co się w Ameryce dzieje. Wiesz, że rozpoczęła się kampania wyborcza, znasz nazwiska wszystkich kandydatów, orientujesz się w programach dwóch czołowych partii politycznych. Wiesz, że Colgate robi najlepszą pastę do zębów, a Palmolive najlepsze mydło.

Czyta się 4 minuty

Powiedziano ci w Warszawie i uwierzyłeś, że najbardziej uderzającym zjawiskiem życia codziennego jest tutaj tempo, że Amerykanie lubują się w wielkich kolorowych samochodach, że ogromna większość mieszkań w miastach ma instalacje chłodzące, że kupuje się tu niemal wszystko na raty i tak dalej i tak dalej.

Wszystko się zgadza. Ale ile brak. Na przykład nikt w Europie nie powiedział ci o zjawisku, któremu na imię Elvis, na nazwisko Presley, który ma warszawską fryzurę bikiniarską w „kaczy kuper", puszyste bokobrody, lat dwadzieścia jeden, kilka olbrzymich Cadillaców, gitarę i jest wielkim kapłanem nowego stylu muzycznego, znanego jako „Rock and Roll“. Długo myśleliśmy nad polskim słowem i doszliśmy do wniosku, że tak jak Be-bop, Blues, Foxtrott czy Tango, Rok i Rol jest nieprzetłumaczalne i zdecydowaliśmy zmienić tylko pisownię, żeby to wyglądało mniej snobistycznie i jakoś bardziej po ludzku. A więc Rok i Rol, zgoda?

Po raz pierwszy zobaczyliśmy i usłyszeliśmy Elvisa nazajutrz po przyjeździe w programie telewizyjnym. Na estradzie ukazał się młodzieniec z ogromną gitarą, za nim grupa instrumentalistów. Młodzieniec brzęknął kilka razy, rozkraczony stanął ze zgiętymi kolanami przed mikrofonem, poruszył biodrami, wypiął brzuch raz i drugi, gitara zaczęła podskakiwać, akompaniatorzy uderzyli w miarowy, głośny rytm.

Elvis zamknął oczy, wykrzywił się okrutnie i wydobył z siebie pierwszą strofkę ciepłym, wcale niezłym głosem. W pierwszej chwili pomyśleliśmy sobie: ,,co za przykrość, chłopiec ma czkawkę, zaraz będzie musiał zejść z estrady". Refren piosenki składał się z dziesięciu a może dwunastu słów, z tym, że Elvis ściągał po trzy słowa w jedno, potem czkał, opuszczając jeszcze jedno słowo, potem znów wyrzucał z siebie ze trzy słowa jednym tchem. Zrozumienie go było rzeczą niemożliwą. Przez cały czas chwiał się, krzywił, poruszał biodrami, podrzucał gitarę brzuchem, przymykał kurczowo oczy i kiwał głową na wszystkie strony. Wyglądał jak człowiek bardzo cierpiący, trapiony okrutnym bólem brzucha, któremu na dodatek mrówki zaszły za bieliznę. Było nam go serdecznie żal.

Gitarzysta Elvis Presley budzi dziki entuzjazm nowojorskich dziewcząt
Gitarzysta Elvis Presley budzi dziki entuzjazm nowojorskich dziewcząt

Gdy Elvis doszedł do końca refrenu, wydał z siebie żałosny i przeciągły dźwięk, puścił gitarę, chwycił kurczowo za drzewce mikrofonu i zaczął chwiać się tak gwałtownie na wszystkie strony, że baliśmy się poważnie, iż zemdleje. W tej samej chwili doszedł nas dziwny, straszny dźwięk. Wysokie dzikie zawodzenie dziewczęcych głosów, które przypominało z jednej strony chór płaczek z greckiej tragedii, a z drugiej wycie prymitywnego szczepu z dżungli przedhistorycznej.

Skóra ścierpła nam na grzbiecie.

Kamera telewizyjna przesunęła się. Straciła z oka Elvisa i ukazała nam publiczność na niewielkiej sali. Były to same dziewczęta czternasto– piętnasto– i szesnastoletnie. Głowy miały uniesione, wysoko w górę, rękoma trzepały powietrze, szurały nogami i wyły. Kamera wróciła do Elvisa. Elvis wciąż miał oczy zamknięte, coraz gwałtowniej poruszał biodrami, już teraz zupełnie jak w tańcu brzucha. Nogawki spodni zataczały dzikie koła. Czkał, chlipał i walił w gitarę. Zamknęliśmy telewizję. Uff! Byliśmy wyczerpani.

Jak sami rozumiecie, zabraliśmy się do zbierania informacji o Elvisie. Wstydziliśmy się pytać o niego wprost tubylców, bo z wrodzoną nam inteligencją domyśliliśmy się od razu, że niewiedza nasza dyskwalifikuje nas z miejsca i określa od razu jako dzikich ignorantów ze wschodniej Europy. Do tego nie chcieliśmy oczywiście dopuścić, szczególnie, że lepiej poinformowani ludzie już wiedzą, że jesteśmy związani z „Przekrojem". Wspominaliśmy więc jego nazwisko przelotnie, jak starzy znawcy. Oto, co możemy wam donieść dziś, jako świeżo upieczeni eksperci:

Jeszcze dwa lata temu Elvis Presley był kierowcą ciężarówki, zarabiał z trudem na utrzymanie i nikt poza grupą kolegów szkolnych z rodzinnego Memphis w stanie Tennessee o nim nie wiedział. Dzisiaj Elvis otrzymuje trzy tysiące listów miesięcznie, przeważnie od młodych dziewcząt, które oświadczają mu swoją miłość, błagają go o jakąś pamiątkę, o kilka włosów z bokobrodów, o kawałek materiału z ubrania, a już na pewno o fotografię z autografem. Nagrane przez niego płyty sprzedaje się jak świeże bułki, jego dochody rosną w zawrotnym tempie. W tym roku mają dojść do pół miliona dolarów.

Elvis Presley w histerycznym szale, budzącym też histeryczny entuzjazm jego wielbicielek
Elvis Presley w histerycznym szale, budzącym też histeryczny entuzjazm jego wielbicielek

Starsze pokolenie jest przerażone tym zjawiskiem. Kler potępia go z ambon, wielu dziennikarzy pisze o nim w najgorszych słowach. Ale to wszystko przysparza mu tylko sławy. Daje koncert za koncertem. Młodzież nabija sale. Do sali na 5000 osób wepchnęło się ostatnio 7000. W rezultacie prawie wszyscy wyszli z podartym ubraniem, wiele dziewcząt zemdlało. Dziewczęta, szczególnie te w pierwszych rzędach, wpadają w prawdziwy trans. Wrzeszczą jak nieprzytomne, pokładają się między krzesłami, wichrzą sobie włosy. Ze śpiewu Elvisa niewiele słychać, ale przecież widać jego dziwne miny i ruchy.

Przed kilkoma dniami firma 20th Century Fox podpisała z nim umowę na film. W ten sposób Elvis będzie mógł tanim kosztem „opanować cały świat".

 

Tekst pochodzi z numeru 601/1956 r. (pisownia oryginalna), a możecie Państwo przeczytać go w naszym cyfrowym archiwum.

 

 

 

Nie chce Ci się iść do biblioteki? Nie przejmuj się – u nas 2814 numerów „Przekroju” przeczytasz za darmo online. Dzięki Twojemu wsparciu możemy dbać o archiwum „Przekroju”.

* Pola wymagane

Data publikacji:

Mira Michałowska

Pisarka, dziennikarka, i tłumaczka literatury amerykańskiej. W latach 50. i 60. XX w. publikowała pod pseudonimem Maria Zientarowa na łamach „Przekroju” felietony o życiu dwóch rodzin. Kolejne rozdziały „prozy w odcinkach” złożyły się na książkę, na podstawie której powstał scenariusz telewizyjny serialu „Wojna domowa”.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!