Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Nowy wiersz sławnego poety Jana Lechonia o Twardowskim, któremu "Google nigdy Doodle’a nie poświęci", ...
2019-09-08 23:59:00

Jan Lechoń „Twardowski na Księżycu”

Michał Kluczewski, „Twardowski śpiewający Godzinki” (drzeworyt sztorcowy), 1876 r., źródło: Wikimedia Commons (domena publiczna)
Jan Lechoń „Twardowski na Księżycu”
Jan Lechoń „Twardowski na Księżycu”

Na Księżycu już wieczór. W szarym regolicie
Wyrzeźbiony krajobraz – z wolna mrok zakrywa.
Twardowski siadł na hałdzie skalnego kruszywa
I myśli o pluszczącej w butli okowicie.

Wypijał jedną kroplę raz na cztery lata,
Więc starczyła na długo… Lecz wkrótce się skończy.
Otula się fałdami zetlałej opończy.
Oto stał się naprawdę umarły dla świata.

Na Ziemi – pięćdziesiąta, okrągła rocznica
Lądowania Armstronga, Collinsa, Aldrina.
Wielki dzień! Takich rzeczy się nie zapomina!
Pierwsi ludzie, co stopą dotknęli Księżyca!

Czy pierwsi? On wyprzedził ich o lat czterysta.
Lecz jemu Google nigdy Doodle’a nie poświęci.
Znikł i z ziemskiej powłoki, i z ludzkiej pamięci.
Wokół noc. Na Księżycu jest zawsze gwiaździsta.

Jak to było? Lądował tu, na Srebrnym Globie,
Wypuszczony znienacka przez Mefistofela.
Tuż przy Morzu Przesileń... To była niedziela.
Pamięta, choć już niemal zapomniał o sobie.

Tak bywa, gdy za długo jesteśmy gdzieś sami,
Że wszystko się rozmywa, jeszcze więcej miesza.
Zblakła mu w myślach wrogów i przyjaciół rzesza,
Nie wie, którzy istnieli, a którzy są snami.

Czarodziej mruczy cicho „Kim ja w końcu byłem?”.
Mylą mu się zaklęcia, nazwy, alfabety...
Lecz oto nad horyzont, przyprószony pyłem,
Wschodzi rąbek błękitny odległej planety.

 

Data publikacji:

Grzegorz Uzdański

Grzegorz Uzdański

Urodził się w 1979 r. Nauczyciel filozofii i etyki w warszawskim Społecznym Gimnazjum nr 20 ,,Raszyńska”, autor strony Nowe wiersze sławnych poetów i powieści „Wakacje” (Wydawnictwo W.A.B., 2016). Śpiewa i pisze teksty w zespole Ryby, pisał też teksty na płyty zespołów Extra i Jerz Igor. Występuje w grupach improwizacji komediowej: Dobrze, Cinema Disco i składzie Resortu Komedii. Należy do grupy skeczowo-komediowej Wszystko Będzie Dobrze. Działał w Porozumieniu Kobiet 8 Marca przy organizacji warszawskich Manif. W 2015 r. pod kierunkiem profesora Jacka Migasińskiego obronił w IF UW pracę doktorską „Płynność pojęć. Próba interpretacji »Sein und Zeit«”. Mieszka w Warszawie.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!