pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Zostać eksponatem w słoju i gablocie, ale patrzącym w stronę krakowskich Plant – miejsca, które ...
2019-10-31 23:59:00
Wierszówka

Dzień w Muzeum Anatomii

„Précis de l'anatomie à l'usage des artistes”, 1881 r., Mathias-Marie Duval
Dzień w Muzeum Anatomii
Dzień w Muzeum Anatomii

piękni chłopcy nie idą w głębokie słoje.
a jednak Muzeum Anatomii temu przeczy.
od wejścia tylko pływające, zaprawione,
rozciągnięte, wiszące, rozsypane piękno
& młodość, m ł o d o ś ć nade wszystko,
chociaż wygotowana do czysta, wytrawiona
do wapnia to wciąż o wyraźnych rysach
za grubym szkłem. wystarczy odwrócić się:
tam modele z modeli, kłębki nerwów, żebra
wyjęte z podlotków i mózgi jak meteory.
w głębi: serca połamane, oczy zdziwione,
wciąż grające jazz trąbki Eustachego i ćma
zdrowej tarczycy przebita długą szpilą.
dalej zaś meandry żył, w których wzburzyło
się raz lub dwa wojennego lata i pełne płuca,
co wstrzymały oddech w szesnastej wiośnie.
jest i wąski żołądek, w którym zachowały się
motyle i rozpięte na nitach samcze mięśnie.
pośród tego on, coraz głębiej w formalinie;
on, rozważający się dla nauki, wciąż młody,
jakże tętniący, tłoczący, myślący. widzi się
już na tych nitkach, przymierza się do słojów.
                                   pyta kustoszkę Adę:
czy mają jeszcze wolne butelki oranżowe
i czy można mieć gablotę w stronę Plant?

 

Komentarz autora:

Ujęcie jakby filmowe. Szeroki z początku kadr zwęża się jak źrenica, co chwilę zatrzymując na makabrycznych eksponatach Muzeum Anatomii w Krakowie. W powietrzu czuć stęchliznę, od okien i czaszek chłód. Na tym tle w kadr wchodzi dwóch młodych mężczyzn. Jeden z nich to narrator i przewodnik, w pełni sił, z dobrze rokującą przyszłością. Drugi – bierny w tej scenie, słabnący, bez przyszłości, któremu choroba zabiera miesiące, dni, godziny. Ich wizyta w muzeum, może przypadkowa, staje się pretekstem do rozważań, czy aby po śmierci nie oddać się nauce, a tym samym nie umrzeć tak całkiem, nie rozłożyć się zupełnie, nie utracić tej chwilowej młodości. Zostać eksponatem w słoju i gablocie, ale patrzącym w stronę krakowskich Plant – miejsca, które przywołuje życie i zdaje się alternatywą dla narzucanego przez religię obracania się w proch. I w ten sposób wyrazić bunt przeciw samej śmierci.

 

Data publikacji:

Tomasz Pietrzak

Urodził się w 1982 r. Wydał cztery książki poetyckie, ostatnio „Pospół” (Mikołów 2016). Dwukrotnie nominowany do Nagrody Literackiej Nike (2013, 2015). Mieszka w Katowicach i Krakowie. Wiersz pochodzi z planowanego na wiosnę 2020 r. tomu „Bosiny”.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!