pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
A gdyby tak wyobrazić sobie, że elektrony poruszają się po swoich orbitach tak samo jak planety ...
2019-12-06 10:00:00
wierszówka

De revolutionibus orbium coelestium

ilustracja: Joanna Łańcucka
De revolutionibus orbium coelestium
De revolutionibus orbium coelestium

„Na ziarnku maku stoi mały dom,
Pieski szczekają na księżyc makowy”

Cz. Miłosz

 

Miałem osiem lub dziesięć lat: dwie wiedzy strony,
dwa końce teleskopu złożyły się we mnie
i wreszcie zrozumiałem: atom otoczony
torami elektronów i elipsy planet
okrążających Słońce na obrazku w ciemnej
encyklopedii dziadków – to rzeczy te same.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Na każdym elektronie może w głębiach morza
pływać sobie ichtiozaur i rybak na kutrze,
łyskać jezioro rtęci, wstawać nocą zorza
nad szafirową albo złotą ziemią. Palec
czy włos, jeden jedyny włosek w kocim futrze,
ma w sobie galaktyki nieskończenie małe,

z kolei nieskończenie wielkie dla tych, którzy
patrzą w swoje księżyce po pracy o świcie.
Gdzie spojrzeć, to coś zniknie, to znów się wynurzy,
i wszystko, co istotne, gdzie indziej jest pyłem
na niewidocznej okiem kosmicznej orbicie.

Odtąd już nic ważnego się nie nauczyłem.

ilustracja: Joanna Łańcucka
ilustracja: Joanna Łańcucka

Komentarz autora:

Są wiersze, którym nie przeszkadza dopowiadanie, ba, niektóre nawet dopominają się glos, komentarzy, przypisów, odautorskich wyjaśnień. Ten – nie. Jest domknięty i dogadywanie może mu tylko zaszkodzić, jeśli bowiem rozłożyć go na czynniki pierwsze, to wcale nie sądzę, że intuicje na temat kształtu wszechświata, które miałem w wieku lat ośmiu czy dziesięciu, były naukowo słuszne. Kiedy odpakować każde z tych zdań, odrąbać od pozostałych, sprawdzić logicznie, zderzyć z wiedzą encyklopedyczną, są to głupoty. Jak „Jest tylko Beatrycze i tylko jej nie ma” czy „Miłość, która porusza Słońce i inne gwiazdy”. Równocześnie jestem przekonany, że na głębszym poziomie tamte intuicje były i są słuszne – ale da się je odczuć, przyjąć i zrozumieć tylko pomiędzy wersami, w sposób pozawerbalny, choć są przecież niesione przez słowa, bo czymże jest wiersz, jak nie zbiorem słów? Poezja jednak, jak kuter przemytnika, co innego wiezie na pokładzie, a co innego za grodzią, w czarnej skrzynce. I dlatego napisałem o tym wiersz, a nie naukowy traktat.

ilustracja: Joanna Łańcucka
ilustracja: Joanna Łańcucka

Data publikacji:

Jacek Dehnel

Urodził się w 1980 r. w Gdańsku. Poeta, prozaik, tłumacz. Ostatnio wydał powieść „Ale z naszymi umarłymi” (2019). Mieszka w Warszawie.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!