Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Pierwszy raz poczułem je od aktorki, która okazała się aktorem. O perfumach Nasomatto Duro pisze
2018-12-20 08:00:00
Destroix

Czad: Duro

„Rodzeństwo”, reż. Krystian Lupa, Stary Teatr w Krakowie
Czad: Duro
Czad: Duro

Motto: „Pieniędzmi szastam, jak jest dobra passa, / a potem nie mam nic, ale jest dobry bit. / Matka mi mówi: ty jesteś chyba głupi, kup sobie coś! / A ja wydaję tak w kit...” (Kaliber 44, Masz albo myślisz o nich)

Tam, gdzie głosowałem, PiS przerżnął wybory i z tej radości pomyślałem sobie: zrobię coś dla siebie. Ale coś głupiego, coś niepraktycznego, wydam trochę kasy dla samego wydawania, jak ludy pierwotne w tak zwanym potlaczu – taki autoprezent. Niektórzy w tym celu, żeby zrobić coś dla siebie i upuścić sobie kasy, kupują alkohol, ja w sumie również, lecz takiego typu, co go się nie pije, chyba że cię stać i chcesz to pokazać. Bo to, chociaż niski, przecież jednak szpan – zalać się perfumami.

Skoro jest lepiej w sensie politycznym, niech to będzie czuć ode mnie. Premiera zakupów odbyła się tego samego dnia pod koniec dnia: do filharmonii ubrałem Nasomatto Duro. Zanim Państwu powiem, jak pachniało na mnie, szybkie wyjaśnienie:

Plan jest taki, że raz w miesiącu będę opowiadał, jak konkretnie i czym czadzi. Proszę wybaczyć czasownik, ale delikatniejszy by tu nie wystarczył. Mam słabość do mocnych, morderczych zapachów, które nie pachną, tylko właśnie jak w tytule. Dużo się pozwierzam o swojej lowe do róży, z którą może konkurować tylko lowe do aktorów, póki mnie nie wpienią.

Teksty nie będą fachowe, bo od tego są fachowcy, ale nie tylko oni kupują perfumy, taaak? To będzie raczej od normalsa dla normalsów. Na rynku zapachu jestem zwyczajnym targetem i na co jak na co, ale na to nie żałuję tych swoich pink money, tej kasy do rozwalenia. Majętny sąsiad sprzedający kleje na skalę światową mógłby sobie ze dwieście flakonów kupić i by nie poczuł w budżecie, ale gdzie… nie kupi, bo jest człowiekiem biznesu, który kasę ma po to, by mieć jeszcze więcej kasy, a ja, idiotka, wiem od Marilyn, że pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy. Wolę pachnieć niż się ubrać, a to może być to samo, por. niżej. Znam się na pachnieniu jak Masłowska na jedzeniu, czyli chociaż nie, to jednak tak, w końcu jem i pachnę. Podsumowując, nie znam się, ale to jak ze wszystkim – na teatrze też się nie znam i co, problem? Nie wiem, czym się różni nuta głowy od nuty dupy, mam nadzieję się dowiedzieć as I go along. I nie ma się co oburzać na takie słownictwo, bo skąd, za przeproszeniem, pobierają piżmo?

Wracając do Duro. To było tak: tytuł spektaklu – Rodzeństwo, reżyseria – Lupa. W pierwszym akcie, przed obiadem, dwie aktorki bez mejkapu i ogólnie w stanie zejścia gadają o wszystkim, byle tylko się pokłócić. Ich brat bierze prysznic. Gdy siadają do jedzenia, czymś pachnie ze sceny. Myślałem, że któraś pani psiknęła się takim czadem, żeby pasowało do ciężkiego stroju. Wywiad gospodarczy ujawnił, że to on tak jedzie, wyświeżony, wypachniony. Ciekawe, czy on, czy też jego postać… W każdym razie te perfumy pierwszy raz poczułem od aktorki, która okazała się aktorem.

No i o to właśnie chodzi, że tak niby męski zapach, którego męstwo zaraz wyłożymy, jest mocno mylący. Pierwszym artykułem wiary, jeśli chodzi o zapachy, jest wiara w unisex. Rzeczywistość ostro segreguje na dziewczyny i chłopaków, a perfumy nie, nic nie wiedzą, nie słyszały. Perfumy, choć luksusowe, są egalitarne à la lata 60. – że gdy już je masz, choćby ukradzione, możesz być kimkolwiek, nikt o nic nie pyta, bo zapach, jak hajs, nie śmierdzi.

A że luksus? Oczywiście. Ile to kosztuje? Różnie, zależy, jaka objętość… Bez zapachów można żyć, można też testery, próbki, można być widzem zapachu, jeśli zapach „się ubiera”. Moim jak dotąd niezrealizowanym, ale właśnie wyrażanym marzeniem jest przyjść na premierę, ubrawszy się tylko w zapach… Bo kiedyś kolega Amerykanin zapytał, w czym idę, „chyba nie w tych dresach”. I’ll wear perfume, powiedziałem, plus cieliste majtki. Jeśli ktoś się zdziwi, powiem, że gram u Rubina. W ten sposób można poszerzyć zakres męskiej garderoby, która w części swej widzialnej jest mocno ograniczona na tle stylówek kobiecych.

Dobre perfumy poznajemy po tym, że się innym podobają, a perfumy boskie po tym, że ci mówią, że przegiąłeś, ale masz to w dupie. Duro jest tym drugim – boskim. Ich poziom przegięcia widać już w dizajnie – korek większy od butelki! A potem jest tylko bardziej… Duro znaczy „grubo”, „mocno”, „mocniej, mocniej, mocniej”. Daje kopa od początku. Bardzo męski zapach i bardzo niemęski. Kompozycja inwazyjna, obliczona na bycie odczutą, na niebycie pominiętą. Koło tego aromatu nie da się przejść obojętnie, bo czy chcesz, czy nie chcesz – czujesz. Ciekawe, czy testowano na zwierzętach, szczególnie na kotach, które mają powonienie ileś tam razy czulsze od naszego. Duro może być dla nich zapachem mordercą.

Taka sytuacja: wchodzę do ksera, a choć jestem ciężki, robię to po cichu. Wieczór, nikogo nie ma za ladą, nikt nie słyszał wejścia. W końcu ktoś idzie z zaplecza, głośno wciągając powietrze… Inny zapach wionie z rąsi, inny wionie z szyi, gdzie się nagrzewa i kisi pod moim drugim podbródkiem.

Pierwsze uderzenie Nasomatto Duro to zapach żywicy. Żywicy w przyprawach! Drzewo agarowe, skóra i paczula i macie efekt maści rozgrzewającej. Ludzie na to narzekają, że niby chemiczne, ale to jest właśnie chemia, chemia w sensie niedosłownym, o którą nam chodzi. Pachnie daleko (projekcja) i pachnie długo (trwałość). I co najważniejsze – totalnie seksownie. Ja wyczuwam kwiaty, ale nie wiem jakie, może po prostu część olejków eterycznych. Do tych perfum nie należy podchodzić zbyt blisko, można się „zaczadzić”. Ściągają do ciebie target, pachną dość pierwotnie, nawet prymitywnie. Mają prosty przekaz: jestem chłopem, podejdź. Zapach jest facecki, ale facecki facetem, który pragnie PIĘKNIE, a nie „męsko” pachnieć.

No bo się raczej umówmy, że o seks tu chodzi. O seks – żeby był. Psikniesz się, to może będzie! Zapach sugeruje: podejdź bliżej, to powąchasz. Przypomina się monolog, ten z Milczenia owiec, gdy morderca psychopata mówi sam do siebie w lustrze: Would you fuck me? I’d fuck me. I’d fuck me hard.

Kompozycja zimowa oraz wieczorowa, no ogólnie: do teatru. Nie polecam Duro na spektakle Lupy, bo jak napisałem wyżej, jego główny aktor już tym będzie pachniał, więc nie zadasz szyku i się nie wyróżnisz. Ale na premierę Klaty spokojnie bym psikał. Jan Klata lubi zapachy, tego chyba nie ma, nie wiem – na pewno doceni. Bo w teatrze można przegiąć.

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!