Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Już jest – nowy „Przekrój”, a w nim jak zwykle dużo wszystkiego! Piszemy o bliskich nam wartościach, dalekiej Japonii i jeszcze dalszej Wenus. Rozmawiamy z dziećmi i mądrymi dorosłymi, przyglądamy się snom i fraktalom. Wiosenny "Przekrój", jak można go nie kupić?

Kup numer wiosenny

Przekrój
Zmysłowe performansy Any Mendiety z założenia były czymś ulotnym, tymczasowym, tak jak tymczasowe ...
2021-03-19 09:00:00
To lubię!

Ciało i jego ślad

Ciało i jego ślad

Zmysłowe performansy Any Mendiety z założenia były czymś ulotnym, tymczasowym, tak jak tymczasowe jest ludzkie ciało. Dziś jej twórczość wciąż wydaje się ważna i aktualna.

Czyta się 2 minuty

Urodzona na Kubie, a wychowana w USA Ana Mendieta tworzyła swoje prace z krwi, błota, skał, drzew i dzikich kwiatów, z ciała i poprzez ciało, podejmując grę z naturą i stawiając pytanie, co jest sztuką, a co już nią nie jest. Podmiotem i obiektem działania artystycznego uczyniła samą siebie. W swojej twórczości wchodziła w dialog z kubańskim kultem płodności. 8 września 1985 r., kiedy wypadła z okna na 34. piętrze wieżowca przy Mercer Street na Manhattanie, performansem stała się jej śmierć. Ona sama zaś uczyniła z siebie ciało znak, jeszcze jedną pracę do cyklu Sylwetki (Silueta Series), który tworzyła w latach 1973–1978.

Ana Mendieta, bez tytułu, Silueta Series, 1973 r., Meksyk/zdjęcia: © The Estate of Ana Mendieta Collection, LLC; dzięki uprzejmości Galerie Lelong & Co., Nowy Jork
Ana Mendieta, bez tytułu, Silueta Series, 1973 r., Meksyk/zdjęcia: © The Estate of Ana Mendieta Collection, LLC; dzięki uprzejmości Galerie Lelong & Co., Nowy Jork

Cykl ten pod każdym względem uważam za wyjątkowy i niezwykle dziś aktualny. Mendieta oznacza tu przestrzeń naturalnego środowiska za pomocą swojego ciała. Nierzadko pozostawia tylko jego obrys, kształt, wyżłobienie w piasku, na łące, w ziemi. Każde z jej działań było ulotnym spektaklem w środowisku naturalnym, który zmieniał ciało w obiekt pokryty kamieniami, kwiatami, liśćmi. Czasem artystka podpalała swoją pracę lub używała farby. Jej performansy miały jedynie tymczasowy status, znikały, rozpadały się w organiczny sposób – ulegały rozkładowi tak, jak rozkłada się ludzkie ciało. Jedyne, co po nich pozostało, to dokumentacja fotograficzna.

Fascynacji kultem kobiecej płodności (wywodzącym się z kubańskich ludowych wierzeń) nie sposób rozpatrywać poza emigranckim doświadczeniem artystki. Jako 12-letnia dziewczynka Mendieta emigrowała bez rodziców do Stanów Zjednoczonych. Po trudnych doświadczeniach na obczyźnie wróciła w 1980 r. na Kubę i odnowiła kontakt z lokalnym środowiskiem artystów. Tworząc Sylwetki, przefiltrowała więc kubańskie wierzenia przez własne ciało, próbując zmierzyć się z jego doświadczeniem i jego relacją do „innego”.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Ana Mendieta, „Alma. Silueta en fuego”, 1975 r./zdjęcia: © The Estate of Ana Mendieta Collection, LLC; dzięki uprzejmości Galerie Lelong & Co., Nowy Jork
Ana Mendieta, „Alma. Silueta en fuego”, 1975 r./zdjęcia: © The Estate of Ana Mendieta Collection, LLC; dzięki uprzejmości Galerie Lelong & Co., Nowy Jork

Swoimi performansami, owymi „zmysłowymi śladami”, Mendieta ustanawia relacyjne pole pomiędzy cielesnym zdarzeniem a jego postrzeganiem. Centrum zdjęć dokumentujących jej działania to fizyczna pustka, śmierć i zanikanie poszczególnych przedstawień „ja”. Artystka sięga do archaicznej problematyki kształtowania się jaźni, do zagrożonego obrazu ciała, jego pokawałkowanego wyobrażenia. Negocjuje tożsamość w jej niestabilnym, sensualnym i seksualnym wymiarze, w przestrzeni pomiędzy podmiotem a przedmiotem. Jednocześnie fotograficzne zapisy tych ingerencji, cielesnych wgłębień, zanurzeń, śladów kontaktu materii z materią przeistaczały się w kolejne performanse. Stawały się sceną, na której rozgrywają się jej własne fantazje. Tym samym Mendieta przekraczała pole i spektrum przedstawienia, autoportretu, pokazując, w jaki sposób cielesność może się przejawiać.

Zmysłowa paradoksalność performansów artystki polega na odsłanianiu ciała, które jest nie tylko widzialnym obiektem, lecz także – jak pisał filozof Maurice Merleau-Ponty – „ekspresywną, materialno-symboliczną przestrzenią, poprzez którą doświadczamy świata”. Temu odsłanianiu towarzyszy wytwarzanie siebie w ciągłym poznawczym procesie dotykania tego, co wokół, zostawiania śladów.

Dla mnie, jako choreografki i performerki, działania Mendiety są dziś podwójnie ważne i aktualne. Jej praca artystyczna tworzona przez to, co osobiste i cielesne, jest innym wołaniem o widzialność i reprezentację – nie przez obraz, ale przez dotyk, kontakt, empatię, to, co haptyczne i kinetyczne. To kobiece ciało wtapia się swym działaniem w świat.

W cyklu To lubię! artyści i krytycy mówią o dziełach, które noszą w pamięci, i o ich twórcach. O inspiracjach, wstrząsach artystycznych i zachwyceniach. Wrażeniach, które utkwiły pod powieką i zostaną tam na zawsze.

Data publikacji:

Marta Ziółek

Rocznik ’86. Choreografka, reżyserka i performerka mieszkająca w Warszawie. Ukończyła School for New Dance Development (SNDO) w Amsterdamie oraz Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. W swojej pracy skupia się na badaniu nowych form ekspresji i ucieleśnień; operuje językiem nowych technologii i popkultury; interesują ją nowe rytuały i performatyka tożsamości. Stale przekracza granice między teatrem, sztukami wizualnymi, performansem, filmem i choreografią, której obszar konsekwentnie stara się poszerzać.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!