Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

„Przekrój” – poznaj nasze czułe struny!

Ta jesień jest pełna czułości! A już na pewno jest jej pełen jesienny „Przekrój”. W nowym numerze piszemy o tym, jak czułością zmieniać świat, a także o: mądrej edukacji, hologramach, grzybach (też tych, wiadomo których), dojrzałości i Inkach. Zastanawiamy się, czym jest prawda i jak opisać piękno. 196 stron do czytania przez trzy miesiące!

Kup numer na jesień

Jesienny „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do czytania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Tylko na stronie Przekroj.pl w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
W środku dnia, gdy wszyscy byli wczorajsi i nawet kaca jeszcze nie mieli, „wstali wcześniej, niż ...
2019-12-15 23:59:00
Destroix

Boska Komedia według Rity Skeeter

Boska Komedia według Rity Skeeter

Miałem kontrolę w tramwaju i kanar mi mówi, że „to nie jest bilet”. Dałem do piknięcia, jak się okazuje, karnet dziennikarski na Boską Komedię. Też z plastiku i też pika. Otóż podczas Boskiej – krakowskiego, a międzynarodowego festiwalu teatralnego, najważniejszej w Polsce imprezy branżowej – karnet ważniejszy niż dowód, ważniejszy niż honor, droższy od pieniędzy, „przedniejszy od wina” (Pieśń nad Pieśniami 1,2).

Czyta się 7 minut

Boska Komedia zbiera i eksponuje, co sezon miał najlepszego. Dzieła obsypuje kasą jury z zagranicy. O większości przedstawień konkursowych czytelnicy „Przekroju” mają od dawna wypaczone zdanie, bośmy pisali i o Innych ludziach, i o Trojankach, o Najmrodzkim, o Cząstkach kobiety, o Capri Lupy, o Długu Klaty, o Kowbojach Smolar, o Pannach z Wilka ze Starego i o Wojnie polsko-ruskiej ze Słowackiego. Czyli byliście na Boskiej, zanim się zaczęła. Komisja selekcyjna, tak zwani wpuszczalscy, po prostu podpatrzyła listę recenzowanych u nas tytułów, a nie rozróżniając na ocenione dobrze i nie, wzięła wszystko jak leci. Tak zresztą powinny wyglądać przeglądy: nie samo dobre. Dobre musi być na tle słabego, żeby ludzie docenili.

Skoro o spektaklach wszystko wiemy z góry, idziemy na Boską zupełnie inaczej i po co innego. Nie na spotkanie z ciekawymi spektaklami, tylko z ciekawymi ludźmi. W środku dnia, gdy wszyscy byli wczorajsi i nawet kaca jeszcze nie mieli, „wstali wcześniej, niż się położyli” (Między nami dobrze jest), odbywały się debaty, dział Boskiej Komedii nie do oglądania, lecz do pomyślenia. Pewnie dlatego słabo oblegany. Wysłałem, by posłuchała, swą wewnętrzną Ritę Skeeter. Kojarzycie Ritę: dziennikarka typu „dziennikara” z Harry’ego Pottera, pojawia się w Czarze ognia, robi z Harrym wywiad w schowku na miotły.

Główny dramat Boskiej, jej właściwy beefcontest, odbył się w tym roku na polu idei.

Rozmowa z Dorotą Masłowską i Pawłem Świątkiem

Przy okazji przedstawienia Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną (Teatr im. Słowackiego w Krakowie). Rozmawiali autorka powieści i reżyser spektaklu. Byłem urzeczony poziomem spotkania, rzeczową rozmową. Może po prostu nie toczyła się na Fejsie? Jeślibym nie wiedział, byłbym nie pomyślał, że mówią artyści. W ogóle nie ogrywali swojego statusu, odpowiadali, o co było ich pytane, i mówili mądrze, a nie efektownie. Nikt nikogo nie dojeżdżał, albowiem rozmówcy cenią się wzajemnie na płaszczyźnie artystycznej. Świątek potrafi odpowiedzieć na wyzwanie, jakim jest proza Masłowskiej: stworzyć na scenie coś równie chorego. Wypłynął Masłowską (słynny Paw królowej), a teraz Świątkiem wypływa Wojna polsko-ruska, tekst, zdawałoby się, stary i dawno nieprawda. Nowy spektakl według Wojny grają same panie, lecz nie jest to pomysł z tych koniunkturalnych, a nawet jeżeli, to akurat się udało. Jak powiedziała autorka powieści: choć narrator Wojny zawsze był mężczyzną, zawsze był również kobietą, głos Silnego bowiem to jest głos dziewczyny, która parodiuje chłopa. Niby takie proste, ale ile lat minęło, by to usłyszano. Wpadli na to w wystawieniu: wszystkie „straszne rzeczy”, które mówi Silny, mówi u Świątka ustami księżniczek na grządce różanej. Trochę jak w South Parku, gdzie rzeczy jeszcze straszniejsze mówią jeszcze cieńsze, bo dziecięce, głosy. A à propos „strasznych rzeczy”: na widowni cudzoziemcy, i to ważni, ustawieni, tak zwani high profile, byli bowiem jurorami. Nagle ten cały przeuroczy rynsztok zwany Wojną polsko-ruską stał się jeszcze bardziej edgy. To jak grubo dowcipkować przy wychowawczyni. Ja z kolegami pękałem ze śmiechu jak na wyjściu z klasą, mając również w tyle głowy, że to leci po angielsku.

Z interesujących rzeczy, które powiedziano: było o „czytaniu ciałem”. To pojęcie z teorii literatury zawsze uważałem za czystą teorię i tylko teorię, coś wymyślonego, żeby było z czego robić te habilitacje – ale Paweł Świątek twierdzi, że przecież w teatrze tekst się „czyta ciałem”. CAŁY aktor mówi. Jeśli tak, to już rozumiem. Jak by nie popatrzeć – prawda, ważne rozpoznanie. Jak nastroisz ciało, tak ci potem pójdzie spektakl. To jest właśnie geniusz jego wystawień Masłowskiej: ich sprytna cielesność. Wszystko się rozgrywa bardzo precyzyjnie i bardzo mięśniowo, bez zbędnych upiększeń i bez zbędnej głębi. Świątek nie popełnia błędu Grzegorza Jarzyny, nie robi z tych tekstów balu na osiedlu w panierce z kamery. Nie tylko zresztą Masłowskiej Jarzyna tak robi. Od niego właśnie zaczęto streszczane spotkanie: „Byliśmy wczoraj na Burzy Grzegorza Jarzyny, ale nie ma to żadnego znaczenia”.

Ciekawostki: 1. robią film (musical) na podstawie Innych ludzi, 2. Galerianki były, na płaszczyźnie językowej, niemiłą parodią Wojny polsko-ruskiej, 3. kiedy jeździ na spektakle według swoich tekstów, czuje się „wizytatorką”, mówi Dorota Masłowska, 4. „można świat zaatakować wyobraźnią”, mówi Paweł Świątek, dlaczego lubi jej prozę.

Wniosek z tej rozmowy: Masłowską, jeśli wystawiać, to lepiej niewiernie, przynajmniej bez realizmu, bo jej tak zwana potoczność mocno jest nienaturalna oraz „odklejona”. Powieść o królu osiedla może korzystniej wypadnie przy robótkach ręcznych.

Rozmowa z Agatą Bielik-Robson i Cezarym Michalskim

Nie będę udawał, że wszystko pojąłem, skoro to spotkanie, odcinek „Sztuki myślenia”, to był szczyt Boskiej Komedii pod kątem myślowym. Zrozumiałem coś tam, coś tam; na szczyt się nie wspiąłem, ale go widziałem. Tematem big talku było dzieło Hamlet, bo ostatnio Słowak wystawił Hamleta, oraz ponieważ w ogóle jest to ważny dramat, jeżeli nie najważniejszy. Rozpoczęli od mic dropa, a potem już gładko poszło. Pytanie wieczoru brzmiało jak w Hamlecie, dotyczyło bycia. Klasyczna debata w stylu „tak czy nie”. Opcja „raczej nie być” miała różne nazwy: gnostyk, apokaliptyk, piękna dusza, „wolałbym nie”. Bo co robić w świecie, który „wypadł z formy”, w którym dzieją się takie rzeczy? Może to die, to sleep, no more? Opcja przeciwna – na tak – ma mimo wszystko charakter nieśmiały, mocno tymczasowy, nie tyle konserwatywny, ile konserwujący: zwie się katechonem (por. u św. Pawła) i oznacza postawę oddalania końca, trwania w prowizorce. Czyli nie pełna afirmacja, a po prostu nie negacja. Tymczasowa zgoda na to, co jest i czego „nie trzeba niszczyć”.

Rozmowa toczyła się na tle, jak mówiłem, Hamleta ze Słowackiego, który faktycznie bardziej jest debatą niż zwykłym spektaklem. Mam nadzieję, że reżyser się nie obrazi, gdy przytoczę jego pomysł: „Marcin, jesteś myślą, ideą, nie graj mi tu psychologii!”. Polecam też program spektaklu, gdzie znajdą Państwo trzy eseje uczestników rozmowy: Agaty Bielik-Robson, Cezarego Michalskiego i Piotra Augustyniaka.

Gdy zeszło na politykę, ja się wyłączyłem, bo to jakaś magma, której nie ogarniam. Jedynie wspomnienie Baracka Obamy przykuło moją uwagę. Powiedział ostatnio młodym „przebudzonym”: The world is messy. Tak banalne zdanie ma w dzisiejszych czasach rangę objawienia, bo faktycznie zapomniano, że świat jest wyłącznie światem. Młodzi mają tak jak Hamlet (który nie był taki młody, u niego raczej „dół połowy życia”): ogromne oczekiwania, a przez to ogromny zawód, że się nie spełniają. Ale tak działa dorosłość – przez rozczarowanie. Poprzez zdanie sobie sprawy, że the time is out of joint, że the world is messy – i co zrobisz? Nic nie zrobisz! Pograłbym za słówkiem messy dookoła mesjanizmu, lecz to przy innej okazji, tutaj tylko zdaję sprawę.

Rozmowa miała charakter filozoficzny, czyli nie służyła zbudowaniu jakiegoś prostego wniosku, że na przykład być lub nie. Chociaż rozmówcy „woleliby tak”, jeśli się nie mylę. Cenią pracę organiczną, „raczej coś niż nic”.

Jeszcze dwa spotkania, o których bym napisał, gdyby były mniej jałowe: o przemocy płciowo-instytucjonalnej i o kształceniu artystów. Powtarzano ogólnie przyjęte tezy, niczego nowego się nie dowiedziałem, nie ma czego streszczać. Rozmowy przypominały konkurs „Jak bardzo się wszyscy ze sobą zgadzamy?”. Debata wokół teatru jest taka najczęściej: pusta, powtarzalna i przewidywalna. Konformizm środowiska teatralnego jest jego naczelną cechą, więc choć wszyscy się nie znoszą, łączy wszystkich jedno: ogłada, poprawność. Bardzo się o nią dba, by choć to zostało, bo jeżeli nie pozory, „nie będzie niczego”. Nie ma miejsca na niezgodę, bo wtedy ląduje się w norce „mowy nienawiści”. Zastanawiam się, co z tym wszystkim zrobić, ale w dobie social mediów poważna rozmowa jest mało możliwa, bo albo cię wyśmieją, albo spróbują zakrzyczeć. Dlatego najbezpieczniej opisywać scenografie. Zrelacjonowałem dwa wcześniejsze spotkania, bo były inne. Rzeczowe, poważne, pożywne, dopuszczające różnicę zdań, która nie staje się od razu wojną.

Wracając do części konkursowej: kto wygra Boską Komedię, tego jeszcze nie wiem, ale będzie to już jasne, gdy tekst się ukaże. Liczę, że Mundruczó. Jeśli dobrze zgadłem, stawiam sobie colę, którą sobie postawię, nawet jeżeli nie zgadnę. Wygrał w 2013 spektaklem Nietoperz, musicalem o eutanazji, a teraz ma szansę Cząstkami kobiety: realizmem kuchennym o żałobie. Nagrody nagrodami, a każdy ci powie, że nie przyjechał po nagrodę, że samo występowanie na Boskiej Komedii jest już wyróżnieniem…

 

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!