Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

„Przekrój” – poznaj nasze czułe struny!

Ta jesień jest pełna czułości! A już na pewno jest jej pełen jesienny „Przekrój”. W nowym numerze piszemy o tym, jak czułością zmieniać świat, a także o: mądrej edukacji, hologramach, grzybach (też tych, wiadomo których), dojrzałości i Inkach. Zastanawiamy się, czym jest prawda i jak opisać piękno. 196 stron do czytania przez trzy miesiące!

Kup numer na jesień

Jesienny „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do czytania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Tylko na stronie Przekroj.pl w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
Przedstawiamy dwie archiwalne bajki filozoficzne: "Rak i morze" Anny Świrszczyńskiej oraz "Kierat" ...
1945-05-06
archiwum

Bajki filozoficzne

„Dwa raki”, Julie de Graag, Rijks Museum, Rawpixel Ltd/Flickr (CC BY 2.0)
Bajki filozoficzne
Bajki filozoficzne
Czyta się 1 minutę

Rak i morze

Anna Świrszczyńska

Była sobie wielka woda, co nazywa się morze. A na dnie tej wody była wielka skała.

A przy tej skale — wielki głaz.

A przy tym głazie — wielki kamień. A przy tym kamieniu — mały

kamyczek.

A w tym kamyczku — dziurka.

Ta dziurka to był pokoik raczka. Ten raczek spał.

I ugryzła go w małą nóżkę mała pchełka, aż podskoczył do góry i przewrócił się na drugi boczek. Od tego poruszył się kamyczek.

A od kamyczka — kamień.

A od kamienia — głaz.

A od głazu — skała.

A od skały — ta wielka woda, co się nazywa morze.

I porobiły się na tej wielkiej wodzie wielkie fale, które mało nie zatopiły okrętu z marynarzami.

— Ach, ach! — zawołali przestraszeni marynarze — Skąd te tale na morzu?

Wtedy powiedział im wiatr, co leciał górą i wszystko wiedział:

— To dlatego, że tam w głębi na dnie wody mała pchełka ugryzła w małą nóżkę małego raczka, co spał w środku kamyka.


Kierat

Artur Maria Swinarski

Był sobie Jędrek niecnota.

Miał żarna, psa i kota.

„Skoro się wiecznie sprzeczacie, złość wyładujcie w kieracie!”

powiedział do kota i psa. „Nienawiść to wielka siła.

Niejeden już kamień ruszyła obróci i moje dwa”.

Sposępniał pies i rad nie rad zaprząc pozwala się w kierat.

Dąsa się kot — jak to koty, lecz musi iść do roboty, choć z miną gorzką i złą.

Wiśta! Już kot ucieka, pies za nim goni i szczeka, a żarna

ziarna

trą.


Tekst pochodzi z numeru 4/1945 r. (pisownia oryginalna), a możecie Państwo przeczytać go w naszym cyfrowym archiwum.

 

Piątka dla PRZEKROJU? A może dziesiątka? Wspierając Fundację PRZEKRÓJ, wspierasz rzetelność, humor i czar.

* Pola wymagane

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!