Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Coraz bardziej popowy, a przecież wciąż nieźle pokręcony. Błażej Król może i pisze przeboje, ...
2019-10-01 23:59:00
muzyka
Własnym językiem
 „Nieumiarkowania”
Król
„Nieumiarkowania”
ART2 Music, 2019
Czyta się 2 minuty

Na zdjęciu promującym album Nieumiarkowania Błażej Król pokazuje język. Łobuzerski, nieco infantylny gest kojarzy mi się z plakatami filmowymi, których ostatnio pełno w polskich miastach. Do tego stopnia, że w rankingu popularności język Króla musi zadowolić się drugim miejscem.

Ustępuje oczywiście Sebastianowi Fabijańskiemu z plakatu reklamującego Mowę ptaków. Podobieństwo pomiędzy tymi dwoma dziełami nie kończy się zresztą na poziomie materiałów prasowych. Mam wrażenie, że Błażej Król posługuje się podobnym językiem jak bohaterowie filmu Żuławskich. Idiolektem, w którym komunikowane sensy schodzą często na drugi plan, oddając pierwszeństwo Gombrowiczowskiej grze słów i skojarzeń.

Podobnie jest u Króla – jego teksty odbieram intuicyjnie lub podążając za emocjami, którymi przystraja je ich autor. A że wokalistą jest świetnym, bez problemu nadaje wszelkim niedopowiedzeniom, wieloznacznościom i grom słownym wagę pełnoprawnej poezji. A czy rzeczywiście za zwrotem, takim jak „druga pomoc”, stoi coś więcej niż dowcipna gra słów – trudno powiedzieć. Królowi jednak do twarzy z tą enigmatycznością, z tymi wszystkimi zwichniętymi sensami. Nie tylko dlatego, że zostawia słuchaczowi sporo miejsca na domysły. Również z tego powodu, że nawet najatrakcyjniejsze bon moty odciągają uwagę od kompozycji w mniejszym stopniu niż pełnoprawne, angażujące opowieści.

A piosenki zawarte na Nieumiarkowaniach są naprawdę godne uwagi: przebojowe, ale potrafiące zaskoczyć aranżacją (saksofon w Godzina piętnasta i ciemno), punkowym zrywem lub mówionymi partiami. Zarówno te ostatnie, jak i większe zaangażowanie Iwony Król jako wokalistki sprawiają, że Nieumiarkowania mogą w równym stopniu przypominać poboczny projekt małżeństwa – Kobietę z wydm – co wcześniejsze płyty Króla. Ta różnica zdaje się zresztą zacierać, bo – wbrew moim obawom – wraz z rosnącą popularnością artysta nie zaczął wcale nagrywać coraz bardziej radiowych płyt. Przeciwnie, od czasów Wija każdy jego następny album jest trochę bardziej ambitny i wielowymiarowy. Nie wiem tylko, czy to skutek zmiany wydawcy, czy czasu, którego potrzebował Król, by wypracować swój styl, w którym nowofalowo-karaibskie wpływy nie odbierają nic popowej przebojowości albumu. Trochę jak w przypadku grupy The Police, o której przypomniało mi zatopione w pogłosach zakończenie Czasu siedmiu prób.

 „Druga pomoc”, Błażej Król, reż. Marcin Podolec, 2019
„Druga pomoc”, Błażej Król, reż. Marcin Podolec, 2019

Wracając do Mowy ptaków – tym, co odróżnia od niej Nieumiarkowania, jest przede wszystkim rozmiar. Podczas gdy współcześni filmowcy unikają kręcenia filmów krótszych niż dwie godziny, Król trzyma się lapidarnej formy. W rezultacie udaje mu się wyeliminować jakiekolwiek wypełniacze. Oprócz dwóch świetnych singli (Te smaki i zapachy, Druga pomoc) są tu jeszcze punkowe Pierwszy i ostatni (z tekstem stanowiącym parafrazę głośnego refrenu CKOD), synthpopowe W dole miasta i eksperymentalna Gula. Przy czym ekspresja wokalna Króla i jego charakterystyczna poetyka nie pozwalają albumowi rozpaść się na kawałki.

Po kilku dniach słuchania Nieumiarkowań po raz pierwszy mam ochotę napisać, że Błażej Król jest lepszym kompozytorem niż tekściarzem. A umówmy się – tekściarzem jest naprawdę dobrym, nawet jeśli nie zawsze wiem, o co tak naprawdę mu chodzi.

 

Data publikacji:

Jan Błaszczak

Rocznik 1987. Na co dzień pracownik działu programowego Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego. Współpracuje z „Przekrojem” i „Tygodnikiem Powszechnym”. Autor książki „The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side”, która ukazała się w 2018 r. w serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarne. Publikował również na łamach m.in. „Polityki”, „Machiny”, „Wprost” i „Gazety Magnetofonowej”, a jako reporter współpracował z Programem II Polskiego Radia.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!