pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Muzyka potrafi poprawić nastrój lub go skutecznie zepsuć. O tym, po jakie płyty sięgnąć tej zimy, ...
2019-12-06 10:00:00
słuchać albo nie słuchać

Słuchać albo nie słuchać – 1/2020

Słuchać albo nie słuchać – 1/2020
Czyta się 3 minuty

2020
Richard Dawson

W najnowszych utworach najciekawszego dziś chyba brytyjskiego barda przegląda się prowincja doby brexitu. Łykająca antydepresanty, czasem ksenofobiczna, czasem zdolna do wspaniałych odruchów serca. Dawson opisuje ją z empatią i ubiera w piosenki, w których folkowe i freejazzowe ciągoty wymykają się regularnie spod gorsetu popowej konwencji.

The best of moje getto 
Piernikowski

Długo uciekał peletonowi, ale środowiskowa moda w końcu go dogoniła. Zamiast uciekać, Piernikowski oddał refreny gościom i nagrał swoją najbardziej przystępną płytę, na której słychać wpływy dubu, popu czy trapu. A także dobrą zabawę: konwencją, koncepcją, kooperacją. Po rewelacyjnym i dołującym No Fun przyszedł album trochę słabszy, ale też lżejszy. Przyszedł „Fun”.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

No Home Record 
Kim Gordon

Gdyby Kim Gordon postanowiła nagrać album z zespołem Mazowsze, brzmiałby on zapewne jak naturalny krok w jej artystycznym rozwoju. Pachniałby Nowym Jorkiem z Taksówkarza i przywoływał na myśl Nagi lunch Burroughsa. Przynajmniej takie wrażenie odnoszę po godzinach z No Home Record, gdzie słyszę trap i glitchową elektronikę, ale przede wszystkim słyszę Gordon.

Leaving Meaning.
Swans

Z intensywności poprzednich nagrań Swans na Leaving Meaning. pozostała już tylko „kropka nienawiści” w tytule. Zespół Michaela Giry nie stracił rozmachu, a jego kompozycje wciąż chętnie przekraczają 10 minut, ale stylistycznie bliżej im do americany i psychodelicznego folku niż do monumentalnego post rocka, co pali wzmacniacze. Menedżerowie klubów i dyrektorzy festiwali będą zachwyceni.

Przebudzenie
Ania Rusowicz

Rusowicz wciąż czerpie z wyeksploatowanej hipisowskiej psychodelii lat 60. Jej rekonstrukcje są zaś tak dopieszczone wykonawczo, że momentami brzmią aż nienaturalnie i sprawiają wrażenie przestylizowanych. Inna sprawa, że Przebudzenie sięga dalej: utwór tytułowy to stylowy funk, w blues-rockowych refrenach mieszka sztubackość The Black Keys, a Świecie stój brzmi jak z repertuaru Dr. Johna. Tego ostatniego jest tu zresztą więcej – a to nigdy źle nie wróży.

Jesus is King
Kanye West

Jak wiadomo, kto śpiewa, dwa razy się modli. Niestety, św. Augustyn nie zostawił nam mnożnika dla rapowania. Można jednak zakładać, że w tym wypadku jest wysoki, bo gospelowy album Westa wynika chyba z autentycznej potrzeby. Aspiracje artystyczne zeszły zaś, niestety, na plan dalszy. Nie rozumiem jedynie, dlaczego raper wciąż prowokuje Afroamerykanów: najpierw spotkania z Trumpem, a teraz ten Kenny G.

LLovage
Olo Walicki & Jacek Prościński

Wycinając mikrosample i rekonfigurując je we wspaniałe, niepozbawione jazzowego feelingu pętle i melodie, Jan Jelinek nagrał jedną z najwspanialszych elektronicznych płyt XXI w. Uznany kontrabasista Olo Walicki i perkusista Jacek Prościński robią coś odwrotnego: korzystając z elektronicznych i hybrydowych efektów, grają jazz, w którym pobrzmiewają glitch i microhouse.

Ghosteen
Nick Cave & The Bad Seeds

Na pierwszym albumie nagranym w całości po tragicznej śmierci syna Cave rezygnuje z dramatycznych gestów i rozdzierających wykrzyknień. Ghosteen to smutna, ale niepozbawiająca nadziei, próba odnalezienia spokoju ducha przy akompaniamencie syntezatorowego ambientu i delikatnej kameralistyki. Z perspektywy Cave’a nieudana, z perspektywy słuchacza – wprost przeciwnie.

Kółko i krzyżyk 
Cudowne Lata

Już nazwa sugeruje, że będzie nieco nostalgicznie. I rzeczywiście, piosenki Ani Włodarczyk i Aminy Dargham przywołują duchy polskiej piosenki: nowofalowego Maanamu, wokalnych szarż Prońko i (przede wszystkim) synth popu Jurksztowicz. Incydentalnie przypałęta się tu jakiś częstochowski rym, ale ostatecznie takie gusła mogą trafić w gusta.

Ode to Joy 
Wilco

Początek albumu sugeruje, że Ode to Joy będzie stanowiło przedłużenie solowych nagrań Jeffa Tweedy’ego – składają się na niego delikatne folkrockowe piosenki o refleksyjnej naturze. Wilco wspaniale przełamuje je jednak żwawszymi, lekko beatlesowskimi singlami. Może to niezbyt spektakularny, ale kolejny krok grupy na drodze do statusu klasyków. I to bynajmniej nie ze względu na tytuł.

 

Data publikacji:

Jan Błaszczak

Rocznik 1987. Na co dzień pracownik działu programowego Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego. Współpracuje z „Przekrojem” i „Tygodnikiem Powszechnym”. Autor książki „The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side”, która ukazała się w 2018 r. w serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarne. Publikował również na łamach m.in. „Polityki”, „Machiny”, „Wprost” i „Gazety Magnetofonowej”, a jako reporter współpracował z Programem II Polskiego Radia.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!