pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Chcielibyśmy – na tyle ile to możliwe – umilić Państwu ten trudny czas, dlatego w dniach 20 marca - 13 kwietnia udostępniamy wersję cyfrową wiosennego numeru bezpłatnie. Zapraszamy do czytania i słuchania audio z bieżącego numeru! Przeczytaj wiosenny numer

W związku z zamknięciem wielu punktów sprzedaży prasy, zapraszamy do kupienia papierowej wersji numeru wiosennego w cenie okładkowej, bez dodatkowych kosztów przesyłki. Kup wiosenny numer

Przekrój
Fiński producent Vladislav Delay znany raczej z wysublimowanej muzyki klubowej nagrał album o bezwzględnej ...
2020-03-18 00:00:00
muzyka

Przemoc rodzi przemoc

Przemoc rodzi przemoc
„Rakka”
Vladislav Delay
„Rakka”
Cosmo Rhythmatic, 2020
Czyta się 3 minuty

Koronawirus był jeszcze wewnętrzną sprawą Chin, kiedy w sieci zaczęły pojawiać się artykuły i mapy ukazujące zaskakujący efekt uboczny epidemii. W rezultacie niezbędnych kwarantann i zamykanych z ich powodu fabryk stężenie tlenku azotu – jednej z głównych składowych smogu – spadło w powietrzu do poziomu nienotowanego od lat. Śledząc, w jakie sektory uderza obecny kryzys, można sobie wyobrazić, że w odmętach Internetu rosną w siłę wyznawcy hipotezy Gai. To wywodząca się z lat 70. teoria przekonująca, że Ziemia reaguje na zachodzące zmiany w taki sposób, aby mogło rozwijać się na niej życie. Gdyby iść tym tropem, należałoby uznać, że w 2020 r. – w obliczu nieodwracalnych zmian klimatycznych – planeta zareagowała bardzo gwałtownie, żeby nie powiedzieć złowrogo.

Nie, proszę nie widzieć we mnie wyznawcy hipotezy Gai, ale muszę przyznać, że myślę o niej za każdym razem, gdy słucham Rakki – najnowszej płyty fińskiego producenta Sasu Ripattiego, znanego też pod pseudonimami Luomo czy Vladislav Delay. A tak się składa, że słucham jej kilka razy dziennie. Ripatti powrócił po kilku latach milczenia, które spędził w okolicach koła podbiegunowego. Postanowił tam wyjechać, by odpocząć od coraz bardziej męczącej go kariery zawodowej i skupić się na życiu rodzinnym. Ceniony producent techno i eleganckiego, wysmakowanego house’u, którego płyty, takie jak Vocalcity czy Anima, weszły do kanonu muzyki klubowej, postawił dom i studio na odludnej wyspie Hailuoto, po czym zniknął na prawie pięć lat. Ten reset okazał się zbawienny nie tylko dla życia rodzinnego fińskiego artysty. Rakka to jedna z najmocniejszych pozycji w jego dyskografii.

Z wywiadów wiemy, że kiedy Ripatti nie nagrywał nowej muzyki, spędzał czas z córką, czytał książki i wypuszczał się na samotne wędrówki. Na trwające całymi tygodniami wyprawy przez tundrę, podczas których potrafił nie spotkać żywej duszy. Te eskapady, wystawiające go niejednokrotnie na ekstremalne warunki atmosferyczne, uświadomiły mu, jak potężne są siły przyrody. Rakka to zapis tych zmagań. Ubrane w dźwięki przypomnienie, że natura jest bezwzględna i bywa okrutna. Nowy album Vladislava Delaya nie jest przy tym ani zbiorem nastrojowych soundscape’ów z dalekiej północy, ani konceptualnym newage’owym rytuałem. Jest raczej bazującą w równej mierze na techno, jak i na noisie 45-minutową sceną przemocy.

W otwierającym płytę utworze tytułowym witają nas mozolne pętle zanurzone w pogłosie i powoli narastającym przesterze. Około 40 sekundy dołącza do nich industrialny, galopujący rytm, który kojarzyłbym raczej z blackmetalowymi rodakami Ripattiego z Oranssi Pazuzu. Kolejne, dające po uszach, metaliczne dźwięki przypominają zrywającą się wichurę. Ekstremalne zmagania z aurą rodem z Lighthouse Roberta Eggersa. A to dopiero początek. Niezależnie od tego, jakimi tempami operuje Vladislav Delay i jak gęsto tnie swoje mocno filtrowane frazy, każe słuchaczowi mieć się na baczności. Jeśli w Raajat dostajemy namiastkę Heckerowskiego ambientu, to tylko po to, by moment później zdmuchnęła nas fala elektronicznego noise’u. W Rakkine poczucie zagrożenia potęguje zniekształcony wokalny sampel przypominający awaryjny komunikat. Głos grzęźnie w ciężkich, metalicznych bitach. W Rampie Ripatti sięga po drum’n’bassową rytmikę, ale nie wyobrażam sobie, by ktoś spróbował do tego tańczyć. Jedynie w Raakile Fin nie podkręca tempa, zostawiając nas z postapokaliptycznym ambientem.

Szorstka, metaliczna, bezkompromisowa Rakka stanowi rewers subtelnej, eleganckiej muzyki klubowej, którą Ripatti żegnał XX wiek. W tej brutalnej estetyce i opowieści o walce człowieka z bezwzględną naturą producent odnalazł się jednak wspaniale. Jestem też przekonany, że ten mocno zakorzeniony w klubowej rytmice, ale operujący noise’owym, awangardowym brzmieniem album znajdzie szerokie grono wyznawców. Szersze niż hipoteza Gai. Jednego już ma.

Data publikacji:

Jan Błaszczak

Rocznik 1987. Na co dzień pracownik działu programowego Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego. Współpracuje z „Przekrojem” i „Tygodnikiem Powszechnym”. Autor książki „The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side”, która ukazała się w 2018 r. w serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarne. Publikował również na łamach m.in. „Polityki”, „Machiny”, „Wprost” i „Gazety Magnetofonowej”, a jako reporter współpracował z Programem II Polskiego Radia.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!