Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 7 „Przekrojowych” tekstów oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
W „Oskarżeniu” Remigiusza Mroza nie ma się czego bać. Lekkość i nieprawdopodobieństwo zła ...
2017-11-14 07:00:00

Polska w nawiasie

Polska w nawiasie
„Oskarżenie”
Remigiusz Mróz
„Oskarżenie”
Poznań, 2017

Wyskoczył z kapelusza dwa lata temu, gdy w niewielkim odstępstwie czasu ukazały się dwie książki rozpoczynające dwie bestsellerowe serie: tę o komisarzu Froście i tę o warszawskiej prawniczce Joannie Chyłce. Do 2015 r. wydawało się, że karty w młodej gwardii polskiego kryminału są rozdane. I że w tym niewielkim gronie, złożonym z Zygmunta Miłoszewskiego, Mariusza Czubaja, Marcina Wrońskiego, Katarzyny Bondy, Gai Grzegorzewskiej i Marty Guzowskiej, niełatwo zrobić dla siebie miejsce. Ci autorzy dużą wagę przywiązywali do wiedzy kryminologicznej, merytorycznej współpracy ze śledczymi, w literaturze gatunkowej wyznacznikiem mistrzostwa wydawał się opis miejsca zbrodni – moment, w którym bohater i czytelnik wspólnie odnajdują ciało. Przez kilka lat „polska szkoła kryminału”, choć nigdy nie była kategorią spójną ani też pozbawioną wewnętrznej rywalizacji, wydawała się grać na jasnych zasadach i wspólnie zabiegała o większe uznanie dla tego gatunku literackiego, chętnie czytanego, ale pomijanego przez poważną krytykę.
 

Aż pojawił się Remigiusz Mróz i z sukcesem złamał niemal wszystkie te reguły. Pisze niewiarygodnie często, niezwykle lekko i przede wszystkim opowiada, a nie pokazuje. Jego najpopularniejsze kryminały z serii o Joannie Chyłce – właśnie ukazał się szósty tom Oskarżenie – nie prowadzą na miejsce zbrodni ani do zaułków psychiki sprawcy, klasycznie rozumianej akcji śledczej jest w nich niewiele. Mróz swobodnie zastępuje te elementy aktywnością typu serialowego: jego bohaterowie występują w kilku stałych scenografiach (biuro kancelarii prawnej, własne mieszkania, ich ulubiona restauracja w śródmieściu Warszawy) i zmiennych lokalizacjach, w które posyła je specyfika sprawy (mogą to być koczowiska Romów na warszawskiej Pradze, mazurskie szosy albo zakłady karne). Często się przemieszczają i rozmawiają przez telefon. U Mroza nie ma krwi, autentycznej grozy, niemal wszystko dzieje się w biały dzień, w okolicznościach, w których żyjemy. Ale jest czysty, neutralny język. Więcej się mówi, niż robi, pisarz sam dużo więcej wkłada w monologi i dialogi, niż obrazuje. I można tu dopatrywać się jego warsztatowych niedoborów czy braku talentu do budowania scen opisowych. A można też pogratulować umiejętności wykorzystania własnych zdolności i wiedzy. Mróz jest jednym z dzieci fenomenu książek kryminalnych (sam zaczął pisać po przeczytaniu serii Stiega Larssona) i nigdy nie pozował na literata ani mistrza gatunku. Nie jest też wychowankiem środowiska literackiego, należy do niepytającej o przyzwolenie generacji „zrób to sam”.
 

W serii z Chyłką korzysta z wykształcenia prawniczego, wprowadza czytelnika w narzędzia prawne, realia ich stosowania, przy okazji tłumacząc nieco mechanikę polskiego wymiaru sprawiedliwości. Prezentuje go nie jak spotworniałą i niewydolną część rzeczywistości, raczej jako tablicę do gry w szachy, po której trzeba umieć się poruszać, rozumiejąc osobowościowe i historyczne uwarunkowania innych graczy. Na przyład w Oskarżeniu młody aplikant Kordian Oryński, najważniejszy obok pyskatej i skłonnej do używek mecenas Joanny Chyłki bohater cyklu, broni się przed sądem sam, Chyłka zaś – w wyniku intrygi przeciwnika – musi przejść na stronę oskarżyciela posiłkowego, co dla adwokatki jest ujmą.

Podobnie – trochę powierzchownie, ale i bezpretensjonalnie – Mróz obchodzi się z historią najnowszą. W szóstej części cyklu oskarżonym jest zasłużony działacz „Solidarności”, w III RP wrobiony w kilka zabójstw chłopców i pośmiertne tatuowanie swoich ofar. Polityka jest u Mroza nieobecna, złe intencje mają jednak ludzie niemal wszechmogący – cieszący się rozległymi koneksjami, zdolni reżyserować bieżące zdarzenia. To wiąże się z popularą wiarą, że „ktoś za tym wszystkim stoi”, a codzienność jest sterowana z zaplecza, przez służby czy elity biznesu.
 

Mróz wybiera pojedyncze wątki z otaczającego nas świata, ale nie stara się ich łączyć w przekonującą, potencjalnie autentyczną całość. I tu także stosuje strategię serialową – nie dopowiada, nie chce być „rzeczywisty”, woli tworzyć narrację przyjemną, lekkostrawną, de facto odrywającą czytelnika od faktów. Znów można mu zarzucać słodzenie czy rozmydlanie świata, a można gratulować zręczności w tworzeniu alternatywnego nurtu biegnącego obok tego, czego doświadczamy. Jest w tej strategii konsekwentny i umiejętny. Nakłada na Polskę filtr umowności, a to, co dzieje się wokół, bierze w nawias. Pozostaje grzeczny i obliczalny, nieco usztywniony, ale w ten sposób daje czytelnikowi poczucie bezpieczeństwa i przypomina, że dopóki pozostajemy w jego ramionach, nie mamy się czego obawiać.
 

W jednym Mróz prześciga polskich autorów kryminałów – dobrze operuje poczuciem humoru. Joanna Chyłka jest bezczelna, klnie, pije i pali, o swym nienarodzonym dziecku mówi „pasożyt”, pyskuje przełożonym, jest postrachem palestry i skuteczną profesjonalistką i wszystko to składa się na postać niemożliwą, ale nieodparcie lubianą.

Mróz jest dziś najpoczytniejszym literackim „kryminalistą” nie tylko dlatego, że wydaje kilka książek w roku. Jego pisanie wydaje się pozbawione starań i wysiłku, tworzy relaksującą mgiełkę, która nie stawia czytającemu intelektualnych wymagań i nie prowadzi w mroczne rewiry. Realizmu jest tam ledwie odrobina, reszta to wartki potok słów, który umila codzienność, nawet jeśli nie pozostawia w niej żadnego śladu.
 

Data publikacji:

Paulina Wilk

Paulina Wilk

Redaktorka działu Kultura i społeczeństwo w kwartalniku „Przekrój”, pisarka i publicystka zajmująca się literaturą i problematyką rozwoju globalnego. Opublikowała m.in. „Lalki w ogniu” o Indiach współczesnych oraz „Pojutrze. O miastach przyszłości”, a także serię bajek o misiu Kazimierzu dla dzieci niezupełnie dorosłych. Współtworzy Fundację „Kultura nie boli”, centrum literackie Big Book Cafe oraz międzynarodowy festiwal czytelniczy Big Book Festival.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!