Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Już jest – nowy „Przekrój”, a w nim jak zwykle dużo wszystkiego! Piszemy o bliskich nam wartościach, dalekiej Japonii i jeszcze dalszej Wenus. Rozmawiamy z dziećmi i mądrymi dorosłymi, przyglądamy się snom i fraktalom. Wiosenny "Przekrój", jak można go nie kupić?

Kup numer wiosenny

Przekrój
Wciąż warto sięgać po książki dla dzieci z czasów PRL-u. Tym razem będzie o „Wesołym tramwaju” ...
2020-12-11 09:00:00
perły z odzysku

Perły z odzysku – 1/2021

Perły z odzysku – 1/2021

Dziś będzie o bliskości fizycznej (niebezpiecznej) oraz bliskości polegającej na wsparciu przyjaciół (coraz bardziej pożądanej).

Czyta się 3 minuty

Tramwajowa wyprawa bajkowa

Kiedy piszę te słowa, jedna z moich ulubionych miejskich przyjemności stała się na powrót niebezpieczna, nawet w maseczce. Tą przyjemnością – dla wielu wątpliwą – była jazda komunikacją miejską.

Ze smutkiem powróciłem do przemieszczania się pieszo, żegnając wszelkie miłe i niemiłe, ale jednak przygody, jakie mogą przydarzyć się w towarzystwie przypadkowo stłoczonych ludzi. Dla każdego, kto zajmuje się językiem i komunikacją, tramwaj i autobus to doskonały sposób, by wyrwać się z własnej internetowej bańki, posłuchać żywej mowy różnych ludzi z rozmaitych środowisk. To też ostatnie źródło – obok spacerów z psem i wyjść na papierosa – naturalnego small talku. Coś w rodzaju anty-Facebooka, gdzie krzyżują się wszyscy, choć tego nie chcą. Niewielu to lubi. Ośmielam się należeć do owej mniejszości.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

„Kto lubi jeździć tramwajem?/Każdy lubiłby, gdyby/Nie było w tramwaju ścisku/A widać było przez szyby – wszystko” – tak rozpoczyna swoją książkę Wesoły tramwaj Mieczysława Buczkówna, jedna z ciekawszych poetek XX w., tworząca zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Obecnie trochę zapomniana, za życia zaś pozostająca w cieniu swojego męża Mieczysława Jastruna, jest autorką, którą warto przypomnieć i przyjrzeć się bliżej jej poezji.

Wesoły tramwaj to bardzo przyjemny i rytmiczny tekst. Buczkówna dynamizuje swój wiersz, stosując przerzutnie i elipsy, skróty i niedopowiedzenia, a także wprowadzając refren. Słowa płyną tu szybko i miarowo jak jazda tramwajem, do którego co chwilę wsiadają dość niespotykani bohaterowie: pluszowy tygrys, kotka z chorą łapką oraz kurka Czubatka z pisklętami chorymi na koklusz (!). Ilustracje wykonała Maria Uszacka. Tworzyła wówczas prace jeszcze w zupełnie innym stylu niż ten późniejszy – słynący z płynnej, falistej linii i charakterystycznych postaci dziecięcych. Wesoły tramwaj jest wizualnie o wiele bardziej oszczędny, minimalistyczny, ale jednocześnie miły dla oka.

Tytuł – Wesoły tramwaj
Autorka – Mieczysława Buczkówna
Ilustracje – Maria Uszacka
Wydawnictwo – Biuro Wydawnicze „Ruch”, 1966


Mrok i tajemnica

Pamiętacie książkę Nie płacz, koziołku Sergiusza (a raczej Siergieja) Michałkowa? Pozycja ta była w czasach PRL-u lekturą szkolną. Jej autor zasłynął w szerokim świecie głównie jako współtwórca słów hymnu ZSRR. W tamtych czasach (mniej więcej do końca lat 70.) lektury szkolne nie były ilustrowane przez przypadkowych artystów, zlecano to najczęściej wybitnym twórcom.

Tak stało się i w tym przypadku – o warstwę wizualną Nie płacz, koziołku zadbał bowiem jeden z największych indywidualistów polskiej ilustracji Antoni Boratyński. Nagradzany i ceniony na Zachodzie artysta nie potrafił robić miłych, kojących obrazków. Jego malarskie, bardzo wysmakowane ilustracje, które często padały ofiarą ówczesnej kiepskiej technologii drukarskiej, zawsze miały w sobie sporo mroku i tajemnicy. Nie płacz, koziołku nie jest tu wyjątkiem.

Gdy tekst Michałkowa w interpretacji Boratyńskiego trafił do księgarń, część rodziców zaczęła pisać listy do wydawnictwa Nasza Księgarnia, twierdząc, że lektura szkolna w takiej oprawie graficznej jest przerażająca. Cóż, wilki, które chcą zjeść osamotnionego koziołka, wyglądają naprawdę strasznie. Na szczęście dzięki solidarności innych zwierząt, które wspólnymi siłami organizują wyprawę ratunkową, historia kończy się dobrze. Po latach Boratyński raz jeszcze zilustruje przygody koziołka. Tym razem trochę bardziej realistycznie, ale wcale nie mniej mrocznie.

Tytuł – Nie płacz, koziołku
Autor – Sergiusz Michałkow
Ilustracje – Antoni Boratyński
Wydawnictwo – Nasza Księgarnia, 1962 (wydanie I)

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!