Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Zakwieciło, zabzyczało – wiosna!

W wiosennym „Przekroju” kwiaty, zapylacze, dużo miodu i jeszcze więcej wody. Z okazji wiosennych porządków piszemy sporo o ładzie i bałaganie. Zagłębiamy się w historię Celtów, a także przenosimy się w przyszłość i sprawdzamy, co świat – i nas – czeka już za jakiś czas. Do tego sporo rozmyślamy o nieśmiertelności i z uwagą pochylamy się nad (ludzką i nie tylko) uczciwością. ​​

Wiosenny „Przekrój” już jest!

Aż 220 stron do czytania przez trzy miesiące. „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do przeglądania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Zamów i ciesz się lekturą – tylko tutaj w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
Zaliczyłem w Poznaniu dwuczęściowy wieczór. W pierwszym spektaklu sami faceci, w drugim sami niefaceci ...
2018-03-12 12:00:00
Destroix
Panie i panowie
„Dwunastu gniewnych ludzi”
reżyseria Radek Rychcik; tekst Reginald Rose; przekład itd. Jan Czapliński
„Dwunastu gniewnych ludzi”
Teatr Nowy w Poznaniu

Double bill oznacza, że pokażą ci dwa w jednym – że wieczór jest jeden, a filmy są dwa. Najlepiej, by drugi był odmienny od pierwszego, jak na przykład deser, który jest słodki w odróżnieniu od kotleta. Tarantino z Rodriguezem zrobili w ten sposób Grindhouse.

W teatrze można tak samo, bo skoro Warlik inspiruje się filmami, to wszystkim wypada. Dwunastu gniewnych ludzi to jest w sumie kino, tylko że na żywo grane (a tekst najpierw napisano w ogóle dla telewizji). Wieczór był podwójny, double bill z czymś innym (Dom Bernardy Alba). Dało się obejrzeć oba, bo i w tym, i w tamtym jest Michał Kocurek, więc Alba musiała czekać, aż się nagra z kolegami. Przypomina mi się, jak w Starym Teatrze widzka miała bilet, lecz nie na tę scenę. Obsługa widowni mówi: „Już pani nie zdąży, może pani tutaj zostać”, a ona: „Gracie to samo?”.

O Dwunastu gniewnych można by napisać w cyklu, nazwanym na przykład za pewnym fanpejdżem „Stare spektakle znanych reżyserów”. Bo to jest ten wczesny Rychcik, właśnie odkrywał Amerykę, właśnie zaczynał rozumieć, że Francja jest martwa (Barthes, Koltès i Flaubert). Gdyby nie Dwunastu gniewnych, którzy tak mu pięknie wyszli, nie byłoby Dziadów w tym samym teatrze i nie byłoby Rychcika. Pod koniec sezonu kończy się licencja (oczywiście nie na Dziady!), śpieszcie się widzieć spektakle.

Spektakl jest bardzo facecki, bardzo monogenderowy i z falliczną scenografią. Jego obsada odpowiada na pytanie „Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy?”. Po tym wystawieniu tytuł Twelve Angry Men tłumaczyłbym raczej jako Dwunastu wkurzonych menów. W dzisiejszych czasach nie byliby ławą przysięgłych, tylko oskarżonych, bo są właśnie mężczyznami. Deliberują nad przestępstwem dokonanym również w męskim gronie, nad ojcobójstwem w wykonaniu syna – czy zaistniało i czy nie lubimy tego. Spektakl jest amerykański i ma soundtrack, nie muzykę. Jego faceckość oznacza również, że cała akcja to argumentacja, nawet jeśli argument się przenosi drogą usta–usta!

Mimo że obsada nie jest „pierwotna”, bo część nie żyje, a część gorzej: nie pracuje, to i tak jest boska. Jest ich tylu, co w tytule, akurat na cykl portretów, który bym napisał, gdybym widział ich w więcej niż jednym spektaklu. Mogę tylko powiedzieć, że po tym przebiegu już rozumiem, jak Szekspir dał radę z zespołem bez koleżanek.

Następny spektakl wieczoru, kiedyś tu recenzowany, był dla odmiany w 100% kobiecy i nawet facet gra w nim niefaceta, a punktem wyjścia, zdarzeniem przed akcją, również jest śmierć ojca. Tak na to patrzyłem i przyszło mi na myśl, że można brać przykład z kobiet i też być silną, ale niekobietą.

Piątka dla PRZEKROJU? A może dziesiątka? Wspierając Fundację PRZEKRÓJ, wspierasz rzetelność, humor i czar.

* Pola wymagane

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!