Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Zakwieciło, zabzyczało – wiosna!

W wiosennym „Przekroju” kwiaty, zapylacze, dużo miodu i jeszcze więcej wody. Z okazji wiosennych porządków piszemy sporo o ładzie i bałaganie. Zagłębiamy się w historię Celtów, a także przenosimy się w przyszłość i sprawdzamy, co świat – i nas – czeka już za jakiś czas. Do tego sporo rozmyślamy o nieśmiertelności i z uwagą pochylamy się nad (ludzką i nie tylko) uczciwością. ​​

Wiosenny „Przekrój” już jest!

Aż 220 stron do czytania przez trzy miesiące. „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do przeglądania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Zamów i ciesz się lekturą – tylko tutaj w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
Trochę food porn, trochę body horror, zdecydowanie ciekawe kino – film „Niedosyt” recenzuje
2020-10-04 00:00:00
film
Ostra dieta
„Niedosyt”
reż. Carlo Mirabella-Davis
„Niedosyt”
Stany Zjednoczone, Francja, 2019
Czyta się 2 minuty

Dobry pomysł na film to nieraz pomysł, by potraktować coś zbyt dosłownie, wyolbrzymić, doprowadzić do logicznego absurdu. Weźmy taki Niedosyt, opowieść o ekstremalnym przypadku ciążowego apetytu. Znamy wszyscy anegdoty o ciężarnych kobietach, które dokonują kulinarnych transgresji, zajadając się ogórkami kiszonymi z Nutellą czy frytkami maczanymi w lodach. Reżyser Carlo Mirabella-Davis podbija stawkę, każąc swojej bohaterce połykać szklane kulki, pinezki i baterie. Trochę food porn, trochę body horror, zdecydowanie ciekawe kino.

Hunter (Haley Bennett) prowadzi tak bajeczną egzystencję, że za fasadą idylli musi kipieć jakieś bagno. Bajecznie szczęśliwa kobieta żyje sobie w bajecznie kolorowym domu, bajecznie niedzisiejszym życiem żony trofeum, która całymi dniami ochoczo dekoruje mieszkanie, stroi się i gotuje obiady dla bajecznie bogatego męża wracającego na białym koniu z pracy. Od razu czuć, że coś się święci: statyczne kadry są tak statyczne, że tylko czekać, aż kamera spadnie zaraz ze statywu. Z baśni, bajek i bajeczek najbliżej tu chyba bowiem do Sinobrodego.

Mirabella-Davis z premedytacją umieszcza akcję w umownym bezczasie: w świecie, któremu bliżej do filmu Hitchcocka niż czegokolwiek współczesnego i rzeczywistego. Fasada rodem z kina lat 50. ma oczywiście wymiar symboliczny: bohaterka tkwi w pięknej klatce, w gorsecie żony, kochanki i matki. Ma ładnie wyglądać, dobrze gotować i posłusznie rodzić. Skojarzenie z Hitchcockiem jest tu o tyle nieprzypadkowe, że – niczym w filmach mistrza – zapięta pod szyję elegancja ma swoją perwersyjną podszewkę, skrywa przemoc władzy. Emancypacja Hunter siłą rzeczy przyjmie więc równie perwersyjny, oksymoroniczny kształt: skoro klatka jest piękna, to wolność będzie bolesna. Hunter spróbuje odzyskać kontrolę nad swoim ciałem, łykając kolejne „ostre przedmioty”.

Sama struktura przypowieści, która pracuje na genderowych i klasowych tarciach, na matrycach psychoanalizy i feminizmu, nie jest może odkrywcza. Mirabella-Davis jednak sprawnie przepisuje tę treść na gładką, „obłą” formę tak, by scenariuszowe uproszczenia zabrzmiały niczym intrygujące niedopowiedzenia. No bo jakim cudem złoty chłopiec Richie w ogóle wybrał sobie na żonę pochodzącą „znikąd” i będącą „nikim” Hunter? Trudno powiedzieć – ale miło spekulować. Film nie podąża przecież realistycznymi ciągami przyczynowo-skutkowymi, rządzi nim raczej logika nieświadomości, koalicja wypartych traum i zagadkowych zaburzeń. A śmiertelna powaga tematu nieraz rozbrajana jest przez szczyptę groteski czy absurdu.

Rozbrajania jest tu zresztą więcej. Mirabella-Davis niby flirtuje z konwencją body horroru, ale nie daje się porwać bodyhorrorowej logice spiętrzania obrzydliwości, woli precyzyjnie odmierzać drobne ukłucia dyskomfortu. I kiedy postanawia rozwiać wreszcie mgłę mrocznych sekretów z przeszłości – co rzadko bywa dobrym pomysłem w takim kinie – robi to ostrożnie, na wycofaniu, bez taniego melodramatycznego „tadam”! Efekt jest jednak mocny – w dużej mierze dzięki celnie obsadzonej Bennett. Aktorka bowiem bezbłędnie „uziemia” całą historię, uwiarygadnia ją na poziomie emocjonalnym, ludzkim. Ale nie miejcie złudzeń: choć Niedosyt prowadzi nas przez żołądek, to raczej do mózgu niż do serca. Ot, porcja filmowego „food for thought”. Smacznego.

Nie lubisz się śpieszyć? My też! Wierzymy, że dziennikarstwo nie musi być pracą na kolanie i w niedoczasie. Wspierając Fundację PRZEKRÓJ, wspierasz rzetelną i staranną pracę dziennikarzy, redaktorów i korektorów.

* Pola wymagane

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!