pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
O drugim solowym albumie brytyjskiego multiinstrumentalisty Adama Coneya pisze
2019-12-10 23:59:00
muzyka
Oplatanie umysłu
 „Pavilion”
Adam Coney
„Pavilion”
Trestle Records, 2019
Czyta się 2 minuty

Pięć lat temu, w momencie ukazania się jego debiutanckiego albumu pt. The Fall Of The Flamingo Gardens, o brytyjskim kompozytorze i multiinstrumentaliście Adamie Coneyu zrobiło się głośno. Płyta wówczas spotkała się z dużym uznaniem krytyków oraz została doceniona na falach BBC Radio 3, plasując ją wysoko wśród najważniejszych premier roku 2014.

Skąd tak naprawdę wziął się Adam Coney? To urodzony w 1982 r. artysta mający już za sobą sporo innych doświadczeń muzycznych. Doskonale odnajduje się w swobodnej improwizacji, którą wykonuje pod szyldem Noon (nie mylić z polskim projektem Mikołaja Bugajaka), nie jest mu obcy post-rock (grupa Morviscous), a w projekcie Colonel Acland & Lord Sydney w abstrakcyjny sposób wykorzystuje gitarę akustyczną. W duecie o nazwie Fryer & Coney tworzy kompozycje przypominające muzykę filmową. Warto też wspomnieć, że Brytyjczyk jeździł w trasy koncertowe, wspierając na scenie takich artystów jak Bill Orcutt i Daniel Lanois. Te wszystkie elementy splatają się w jego solowej twórczości – artysta w bardzo ożywczym duchu łączy współczesną muzykę klasyczną z elektroniką, jazzem, minimalizmem, improwizacją czy avant folkiem.

Tytułowy Pavilion jest nagraniem zarejestrowanym na żywo – słychać w tle kojące odgłosy świerszczy, piękne i wyraziste tematy na gitarę, pulsującą elektronikę oraz preparowaną wiolonczelę. To samo rozwiązanie artysta stosuje w przypadku The Sun Rattle – z oddali dobiega delikatny śpiew ptaków, a na pierwszym planie intymna i przeszywająca melancholia wydobyta techniką slide z gitary akustycznej. Trudno odpędzić skojarzenia związane z twórczością Nicka Drake’a z okresu Pink Moon.

Ale poznawanie albumu Pavilion można rozpocząć już od samej okładki, na której widnieje podobizna twarzy Coneya zatopionej w kamiennym popiersiu. Wielowymiarowa, idiosynkratyczna szata graficzna dopieszczonej okładki zwiastuje wielokształtną warstwę muzyczną, dla której punktem wyjścia jest zarówno analogowa elektronika, jak i brzmienie gitary elektrycznej. Tę nieoczywistość form, wciągających z każdą kolejną frazą, słychać wyraźnie w dwóch fragmentach otwierających Pavilion, czyli Brute Love i Viaduct.

„Niewypowiedziana narracja nadaje tej muzyce poczucie rozszerzania się i kurczenia przestrzeni, a także nielinearnego odczuwania czasu” – wyjaśnia Coney.

To wrażenie podtrzymuje miniatura Siren na ukulele, elektronikę i gitarowe pętle, prowadząca następnie do przepięknej kompozycji Of Eyes Clean – osadzonej w amerykańskim minimalizmie z obszarów poszukiwań nowojorskiej grupy Bang on a Can. W Of Eyes Clean niskie rejestry kontrabasu Petera Benniego użyźniają gitarowo-wiolonczelowe repetycje Coneya. The Printed Sound to eteryczne wyściełanie przestrzeni syntezatorowym basem, dźwiękami pianina Wurlitzera i gitary elektrycznej. Z kolei Dominion in Spin zabiera nas do innej galaktyki krążącej swobodnie wokół jazzowej improwizacji i eksperymentów. Na sam koniec Coney funduje nam szlachetną i mroczną perełkę w postaci nagrania Imaginary Straight Line, gdzie można zlokalizować nawet wątki ambientowe. Absolutnie piękne!

Dodam, że w albumie Pavilion gościnnie występują znakomici muzycy, tacy jak: gitarzysta Leo Abrahams, pianista Harry Broadbent, obsługujący automat perkusyjny Ross Downes oraz gitarzyści Jonathan Fryer i Nick Siddall.

Pavilion wyrywa nas z poczucia rzeczywistości. Jest intymnym (znaczną część albumu zarejestrowano w pralni przearanżowanej w tymczasowe studio) procesem poszukiwania emocji w wieloznacznym układzie form. Ta muzyka oplata i obezwładnia umysł, w efekcie stajemy się jej częścią. Rozkodujcie, poczujcie i bądźcie wolni.

 

Data publikacji:

Łukasz Komła

Urodził się i wychował na Podlasiu. Od siedmiu lat dzieli się tym, co go cieszy w muzyce na łamach serwisu „Nowamuzyka.pl”. O polskiej muzyce pisze też do „Gazety Magnetofonowej”, a od czasu do czasu na swoim blogu „Płyty (nie)słuchane”. Wcześniej szlify zdobywał w pismach „LAIF”, „M/I Kwartalnik Muzyczny”, „Dwutygodnik” oraz serwis „Polyphonia”.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!