Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 7 „Przekrojowych” tekstów oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Spektakl Glińskiej w Starym ma strukturę „Rashōmona”, filmu Kurosawy: to samo zdarzenie widziane ...
2019-04-21 23:56:00
Destroix
MILF-y z Wilka
„Panny z Wilka”
tekst: Jarosław Iwaszkiewicz, reżyseria: Agnieszka Glińska
„Panny z Wilka”
Stary Teatr w Krakowie
Czyta się 5 minut

Dzień dobry Państwu w lany poniedziałek. Dzisiaj oblewane będą Panny z Wilka.

Tę opowieść znacie z filmu, mniej osób czytało. Facet w kwiecie wieku, ale również w „smudze cienia”, w żałobie po przyjacielu, odbywa wycieczkę na wieś, która jest wycieczką w przeszłość, zanim się „to wszystko” stało. Tam wojny jakby nie było, tam go kochano i się w nim kochano. Na wsi zawsze jest tak samo, co tutaj oznacza: dobrze, na pewno lepiej niż w mieście. Odwrotność Brzeziny: Wiktor jedzie na wieś nie po to, by umrzeć, ale żeby ożyć.

Opowiadanie Iwaszkiewicza i film Wajdy według niego to jest hołd dla dawnych czasów, bardzo proustowska zabawa w klimacik. Dodałbym, że czechowowska, gdyby Czechow wiedział, że coś utrwala, co zaraz się skończy. Może jako pisarz wiedział?

Jeśli ktoś uważa, że Panny z Wilka nie są arcydziełem, niech się lepiej nie odzywa. Jarosław Iwaszkiewicz jest w naszej nowelistyce tym, czym w Ameryce jest Truman Capote. Dwa gejowskie skarby, dzielące miłość do „prawdziwych kobiet”, kobiet modernizmu, niby-stereotypowych, a na tyle niezależnych, żeby nie przystawać do wymogów czasu. Dziś kobieta ma być silna, a kobieta Iwaszkiewicza i kobieta Capote’a ma być, jaka chce.

W przedstawieniu Glińskiej według Panien z Wilka ekspanny również są takie, czyli jakie chcą. Ale inaczej niż w filmie. W filmie z kolei było inaczej niż w książce i przedstawienie nie ma zobowiązań wobec filmu ani książki. Jest od nich niezależne i jest od nich gorsze.

Nie ma klimatu! To znaczy jest inny. Z boskiej, nostalgicznej, sentymentalnej, snujskiej opowieści robi się kabaret. Jakbyśmy na tamte panie, ponoć zniewolone, umieli dziś patrzeć tylko z przymrużeniem. Tak samo dzisiaj robi się Czechowa, prawie nigdy serio. Przebieg przedzielają, przerywają piosenki i wychodzi taki wieczór tańcująco-śpiewający. Taki, jak Glińska zrobiła w Teatrze w Krakowie, czyli Słowackiego (Z biegiem lat, z biegiem dni).

Się porobiło: Stary i Słowak, dwie główne sceny miasta Krakowa, przechodzą „sześć dziewięć”, zamianę miejscami. Stary idzie do Słowaka, Słowak straszy w Starym. Hitem Starego była dość długo Masłowska w adaptacji Pakuły, w reżyserii Świątka (tytuł: Paw królowej). Słowak też chce hita i sobie zaprosił te same nazwiska w tej samej konfiguracji (tytuł: Wojna polsko-ruska). Również w Ludowym grają Masłowską (Dwoje Rumunów), jeśli komuś mało. W szkole teatralnej szło jeszcze niedawno Między nami dobrze jest (reżyseria Glińska), ale to był dyplom, czyli dwa sezony max.

Spektakl Glińskiej w Starym ma strukturę „Rashōmona”, filmu Kurosawy: to samo zdarzenie widziane przez różne oczy. W Pannach wydarzeniem wielokrotnego użytku jest przyjazd Wiktora po 15 latach („nie licz!”). Za pierwszym razem aż korki siadają.

Panien jest sześć, w tym jedna nieżywa. Wiktor był jeden, ale co dwóch Wiktorów, to nie jeden – tu jest go dwóch. Podwójny Wiktor jak podwójny Big Mac. Dubel jednocześnie. Trochę jak w Fight Clubie, gdzie jest Jack i Tyler Durden, i – wybaczcie spoiler – są oni tym samym chłopem. Wiktor Ruben w filmie i w opowiadaniu jest pierwotnie w szoku, a potem w żałobie. Tu nie wykazuje żadnego z tych stanów, zwłaszcza w wersji Nawojczyka, który tkwi w zachwycie, w zachwycie nad sobą i nad swoją rolą. Jego Wiktor Ruben, jeśli cierpi na rozterki, to tylko sceniczne – CZY MNIE DOBRZE WIDAĆ?

Kobiet, w tym aktorek, o wiek się nie pyta, ale ich postaci, jak wynika z opowieści, wpadają w przegródkę MILF, co jest komplementem, kiedy skrót rozwinąć. Grają je znane, zasłużone i dobre aktorki, nie licząc pani od Tuni. Właśnie, Tunia: tu jest milenialsem, jest wyzywająca, prawie wulgarna, wiecie, „asertywna”. Zero uroku w tej młodej dziewczynie. Starsze koleżanki błyszczą na jej tle i chyba o to chodziło.

Każda ma swój spektakl, swoją reżyserię, zwłaszcza trzy główne aktorki – trzy księżne, trzy siostry, trzy wiedźmy – w których nazwiskach łączą się zbiory „Rada Artystyczna Starego Teatru” i „Akademia Sztuk Teatralnych”. Dorota Segda ma centralne mono, Ewa Kaim idzie w klimat Do DNA, a Anna Radwan gra panią „osobną”. Grają trzy rodzaje focha. A tak w ogóle, to kto z tej obsady nie naucza w szkole lub się w niej właśnie nie uczy? Przedstawienie wybitnie establiszmentowe. Trąci szkołą na kilometr, wygląda jak sesja egzaminacyjna. Mamy egzaminy z wiersza, z prozy, ze scen klasycznych, z piosenki, w tym ludowej, z tańca. Zapraszam wszystkich kandydatów do krakowskiej szkoły teatralnej, w tym na reżyserię – obczajcie, jak wasza wymarzona buda wyobraża sobie teatr.

Jest w tym przedstawieniu jedna dobra rola: rola Anny Radwan, czyli rola Kazi. Delikatna, niepłaska i inteligentna. Umie powiedzieć coś od serca, zbudować jakieś napięcie, zaciekawić widza. Przy niej siostrzyczki wyglądają jeszcze głupiej.

À propos wyglądają: okropne stylówki. „Bejzik” to byłby komplement. Jezu, ten atłas – myślałem, że padnę. Te nudne kolory, te żadne kolory, te spodnie w kropeczki, te uczesy, te upięcia. Kto wam to zrobił, a co gorsza – czemu sobie pozwalacie? To nie jest „realizm”, to jest bieda z nędzą. Panie, tak nie można, dzwonię na policję mody.

To jest bardzo progresywny, w pewnym sensie, spektakl, pełen aktorstwa wyzwolonego. Aktor wyzwolony sam decyduje, co robi na scenie, 100-procentowa odpowiedzialność. Nie jest tylko wykonawcą, ale członkiem kolektywu. Panny z Wilka w Starym to kreacja jeszcze bardziej zbiorowa niż spektakle Magdy Szpecht, koreżyserowane przez całą ferajnę, łącznie z jej psem Kajtkiem.

W Starym nie ma młodych. To znaczy są, ale w porównaniu z tym, jak Jaśmina Polak, Bartek Bielenia i Monika Frajczyk byli młodzi w Starym, to tych jakby nie ma. Tamci COŚ GRALI, i tym czymś był na przykład Hamlet, na przykład Ofelia, na przykład Kordelia – a ci, za przeproszeniem? Powrót do starych dobrych feudalnych porządków: młodzi terminują, dostają ogony, które w tym przypadku polegają na adorowaniu swoich pań profesor. Są żywą scenografią, są corps de ballet dla étoiles 50+. Merry old Kraków is back!

Gdybym o Królestwie napisał dopiero po premierze Panien z Wilka, inaczej byłoby pisane. Coś wydaje ci się słabe, póki nie zobaczysz czegoś naprawdę słabego. Stary przechodzi rekonwalescencję i zrozumiałe, że mamy oczekiwania, i zrozumiałe, że serce nas boli, kiedy wciąż tkwi w śpiączce. Do Bernardy A. nikt nie miał pretensji, że jest taka straszna, nawet byliśmy jej wdzięczni, bo była dowodem w sprawie.

Spektakl jest prościutki, deklamatorski, frontem do klienta. Przaśny, poczciwy, ujutny. Jest wiersz, a nie ma poezji. Czasem powiewa piosenką harcerską. Panny z Wilka-proza to jest dla mnie świętość, Panny z Wilka-spektakl Glińskiej to jest profanacja.

Stary bardzo cierpi na brak dyrektora.

 

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

7 to nadzwyczajna liczba w numerologii – w Chinach brzmi podobnie do słowa „pewny”. U nas masz siedem pewnych i bezpłatnych artykułów do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!