Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Blacha falista nie jest nie w porządku, szara a praktyczna, niebanalna, jakaś. Scena od razu wygląda ...
2019-04-14 23:59:00
Destroix
Miało być fajnie
„Inni ludzie”
tekst: Dorota Masłowska, reżyseria: Grzegorz Jarzyna
„Inni ludzie”
TR Warszawa
Czyta się 5 minut

Był 1 kwietnia i miałem w planach zrobić jakiś numer, napisać recenzję pod cudzym nazwiskiem, umrzeć, nie wiem, cokolwiek. Była też możliwość, żeby się zainspirować Grzegorzem Uzdańskim i pisać à la Uzdański piszący à la Masłowska. Powstała recenzja wierszem, nieregularnym, ale rymowanym, pt. Jak Dorota Masłowska zrecenzowałaby „Innych ludzi” z TR Warszawa i była to taka żena, że nie miałbym odwagi jej tu nawet zacytować. Nie pokazywałem friendsom, nikt mi nie musiał tłumaczyć, wystarczyło samemu przeczytać dzień później, wytrzeźwiawszy z dumy za rym „tyka / pomyka / podajnika”. Nie przydało się do prozy, ale się przydało do zrozumienia: to było brutalne przeżycie na sobie procesu twórczego Grzegorza Jarzyny, wgląd w genezę jego żeny. On też wykonał Masłowską à la Masłowska i wyszło mu niechcący bolesne sprzężenie. MASŁO MAŚLANE.

„Nagle zrozumiałam, na czym polegały błędy reżyserów w inscenizowaniu mojej twórczości. Świątek robi to wszystko poza tautologiczną dosłownością, idzie w abstrakcję – abstrahuje nie tylko od kontekstu społecznego, ale też od np. płci bohaterów. Wszystkie role są grane przez baby. I to daje kosmiczny efekt, bo koniec końców występuje sam język, wszyscy są tylko jego podwykonawcami, a gra on sam. To było olśnienie. Lata udręk reżyserów, którzy próbowali to wszystko udosłowniać, umieszczać w konkretnych realiach, wypadają pokracznie. Bo ten język jest fikcyjny, bałamutny. […] Myślę, że gdy to było grane «na blokach», miało się poczucie: znam takich gości, nic mnie to nie obchodzi. Sama nie wiedziałam, co mi się w tych spektaklach nie zgadza. I nagle zrozumiałam: reżyserzy dają się zwieść temu pozornemu realizmowi języka, podczas gdy on jest kreacją” (Dorota Masłowska, wywiad w „Gazecie Wyborczej” z 15 marca 2019).

Gdyby Jarzyna przeczytał ten wywiad nie w dniu premiery, tylko miesiąc wcześniej… To, co Paweł Świątek robi w Wojnie polsko-ruskiej (Teatr Słowackiego) – nie „po literach”, odjazd, pojazd i konfetti – tego nie robi Jarzyna w swoich Innych ludziach. Jarzyna woli dosłownie – tak jest w tekście, to tak robi. Kiedy jest Wigilia i mowa o karpiu, to w przedstawieniu Grzegorza Jarzyny nie tylko o nim słuchamy, ale również go widzimy w tyle na projekcji oraz w żywym planie w siatce. Skoro jest o dresach (i rodzaj ubioru, i rodzaj człowieka), to mamy dresy i dresów. Hipsty grają dresów.

Spektakl zrobiły kujony, wierne autorce do granic obłędu: tekst jest Masłowskiej, podany w „większej całości”, a przynajmniej na początku jest początek, na końcu jest koniec (Jezusa wycięli), ale wizual też musieli wziąć z tej samej osoby? Przeklejka z teledysków Chleb, HajsTęcza grupy Mister D. Studenci z Turcji wyjaśnili mi kiedyś, że to się nazywa vaporwave, taka stylistyka: inspiracja najntisami, grami, reklamami, bardzo wczesnym internetami. U nas: duchologia. A gdyby wybrać Żonę piłkarza, Czarną żorżetę albo Prezydenta, byłoby inaczej, mniej w kółko to samo.

„Nie chcę, nie chcę z kiełbasą i nie chcę, NIE CHCĘ Z MASŁEM. Zrób mi kanapki z hajsem. Ze smalcem i z hajsem!”

W tym spektaklu nie ma hajsu, bogactwa, nie ma, jak powiedziałaby autorka tekstu, Bizancjum; jest wystylizowana bieda, która się okazuje całkiem zwyczajną biedą estetyczną. Wyszedł produkt maślanopodobny, czyli warszawka szydząca z klas niższych. I kto im zabroni? To trochę jak zagrać fryzjera geja w Szalonych nożyczkach i nie umieć tego zrobić, robić to intuicyjnie, domyślną przeginką. Wojciech Leonowicz to umie, Maćkowiak by umiał, ale nie gra w Bagateli, ale większość aktorów grających tę rolę, a dużo ich w Polsce, bo wiele wystawień, robi to na pałę. Tak jak Jarzyna spektakl Inni ludzie, który z danych wejściowych – Masłowska, miasto, blok, dres, brzydkie wyrazy i śmieszne odzywki – przyrządził dane wcale nie wyjściowe, tylko wejściowe na powrót. To miałem na myśli, mówiąc o „sprzężeniu”. Nie zaszła żadna reakcja chemiczna, bo co to za chemia, gdzie substraty nie różnią się od produktów? Kupił sałatę i podał sałatę.

Czy Masłowska jest kampowa? Ogłaszam pod tym hasłem wielki call for papers, piszcie kulturoznawcy, kulturoznawczynie oraz doktorki kulturoznawstwa, ale od razu też Państwu odpowiem, że czemu nie? Kamp nie musi być gejowski. Kamp jest świadomym kiczem, to raz, ale dwa, że nie jest szyderstwem z kiczu, jest mizianiem się z tandetą, czerpaniem z niej soków, żerowaniem na tandecie. Idealnie rozumie to Rafał Maćkowiak, który jest totalem, aktorem totalnym, i gdy gra obrażoną lasię, wcale jej nie gra, a na pewno z niej nie szydzi.

À propos Maćkowiak. Woronowicz jest mega. W kwestiach obsadowych podzielam gust Karasińskiej: Woronowicz, Maj, Maćkowiak. Woronowicz ojciec i Maćkowiak córka: chwila dobrego teatru, zagranego przed ekranem, a nie za ekranem i nie na ekranie. Obsada jest dużo szersza, wszechstronniejsza, więcej ich mama nie miała, ale reszcie wybaczamy, że w tym ma przyjemność zagrać. Kto zresztą w tym NIE GRA? I reszta z TR-u, i z dawnego TR-u, i z TVN-u, i z Internetu. Croissant obfitości. Czarnik wreszcie coś zagrał w nowym miejscu grania, ale to coś jest małym czymś, niegodnym wielkości tego wielkiego aktora, który bardziej się spełnia w kinie i bardziej jako pedagog.

Blacha falista nie jest nie w porządku, szara a praktyczna, niebanalna, jakaś. Scena od razu wygląda jak garaż, co nawet pasuje, bo ATM to trochę warsztat, trochę zwykła hala wyłożona pustakami, mam na myśli cegły. Ten spektakl składa się głównie z blachy falistej, która jest jak podkład do głównego makijażu. Po bokach fotele Ikea z powyłamywanymi nogami! Oby ATM miał własny generator prądu, bo w razie odcięcia przedstawienie umrze jak pacjent na OIOM-ie. Co jest przeciwieństwem unplugged? Nie potrafię nazwać, ale mówiąc na przykładzie, to Inni ludzie. Jarzyna zrobił autoremake, film Między nami dobrze jest 2, i znowu green box jest głównym narzędziem pracy.

Autorce się podoba i w ogóle ludziom, i byłoby nieuczciwością tego nie zauważyć. Może tak to skomentuję: Inni ludzie Jarzyny są INTERESUJĄCY przez 30 minut. Jak jazda na jednej jeździe w wesołym miasteczku. Jest głośno, kolorowo i wszystko wiruje. Po tym czasie zmieniasz jazdę, ale tu siedzisz w teatrze, tutaj nie ma zmiany. Po tym czasie się skapujesz, że lepiej nie będzie, że będzie tak samo, a nawet od nutelli, kiedy jesz ją dłużej niż 30 minut, bierze na nudności. To przedstawienie ma tylko początek. Niektóre perfumy też tak mają, że kawa na ławę, cała paleta od razu, a potem brak puenty i brak rozwinięcia, żadnego striptizu ani rozwoju zapachu, jeśli nie liczyć, że wszystko powoli słabnie.

À propos 30 minut. Jest taki przesąd, że premiery nie należy zaczynać o czasie, ale trzy kwadranse poślizgu to jest zbytek ostrożności. Można zapytać DLACZEGO? Takich korków jak w Warszawie to nawet w Paryżu nie ma?

Tym artykułem domykam trylogię. Mam Innych ludzi zrecenzowanych jako: 1) książkę, 2) audiobook, no i teraz jako 3) kupę.

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!