Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Czas równowagi!

W jesiennym „Przekroju” szukamy spokoju i pokoju. Zastanawiamy się, jak w przyszłości będzie wyglądać praca i jakie umiejętności już dziś warto pielęgnować. Poznajemy Indie i zachwycamy się polską jesienią. Do tego wielki temat – joga! Czym tak naprawdę jest, a z czym jest nieraz mylona? I jeszcze: odważnie o lęku, chmury i wiatry, pomarańcz w każdej odsłonie, rude lisy i kombucha.

Już jest nowy „Przekrój”!

220 stron do czytania przez trzy miesiące. „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do przeglądania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Zamów i ciesz się lekturą – tylko tutaj w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
Lekko jazzujący, społecznie zaangażowany hip-hop autorstwa Noname to miód na serce dla sierot po ...
2019-01-02 08:00:00
Już nie Noname
„Room 25”
Noname
„Room 25”
Noname, 2018

Kobiety w tekstach hiphopowych kawałków nie są przedstawiane – tu eufemizm – w najlepszym świetle. Popularność trapu, mumble rapu i innych nurtów skupionych raczej na pornograficznych peregrynacjach niż na kwestiach polityczno-społecznych nie daje nadziei, że dojdzie tu zaraz do jakiegoś kopernikańskiego przewrotu. Jeśli gdzieś upatrywać nadziei, to w rosnącej liczbie raperek. Oczywiście, Young M.A, CupcakKe czy Cardi B również nie przebierają w słowach, ale ich doświadczenia są pod wieloma względami różne od tych, którymi dzielą się mężczyźni. Nie chodzi jednak tylko o to, by zapewnić słuchaczom pełen ogląd, by dopełnić obraz. O stawianie kobiecego rapu w kontrze lub rozpatrywanie go jedynie w płciowym kontekście. A przynajmniej byłoby szkoda to robić, kiedy posługująca się pseudonimem Noname Fatima Warner nagrywa właśnie jeden z najbardziej dojrzałych albumów hiphopowych minionego roku.

Zanim jeszcze wsłuchałem się w teksty pisane przez Warner i z radością odkryłem, że pełno w nich odniesień politycznych, społecznych i kulturowych, porwała mnie muzyka. Noname w możliwie najlepszy sposób nawiązuje do ducha Soulquarians – środowiska, które w latach 90. nadawało ton neosoulowi, zanurzonemu w jazzie hip-hopowi i R&B. Momentalnie przychodzą na myśl nazwiska i pseudonimy: Erykah Badu, Bilal, The Roots, D’Angelo... Włączam Prayer Song i zamiast wszechobecnych dziś w rapie „cykaczy” wita mnie szeleszczący hi-hat. Odpalam miłosną balladę Regal, a w tle świergolą cieplutkie klawisze, z których wyłania się zgrabna bossa nova Montego Bae. Jest jeszcze Don’t Forget About Me z przyjemnie bujającą linią basu. I choć pojawiające się w nim nawiązanie do D’Angelo jest następstwem tekstu, to bez wątpienia Michael Eugene Archer czułby się tu jak ryba w wodzie.

Kompozycjom nagranym na Room 25 przysłuchiwać się tym łatwiej, że główną bohaterkę charakteryzuje powściągliwość, a nawet dyskrecja. Sposób rapowania Noname cechują spokój, relatywnie niewielka dynamika i taki zakres przekazywanych emocji. Nierzadko mam wrażenie, że raperka nawija półgłosem, a opowiadając, nie dzieli swojej historii na wersy. Być może to rezultat jej wcześniejszych doświadczeń – Warner początkowo sięgała po mikrofon przede wszystkim podczas konkursów slam poetry. Choć jako raperka może pochwalić się nienaganną techniką i bardzo przyjemną barwą, to z racji wspomnianej powściągliwości jako pierwsze na Room 25 zwróciły moją uwagę gościnne występy. Refren Phoelixa w Part of me czy zwrotka Smino w Ace. Misternie skonstruowane opowieści snute matowym głosem Noname potrzebowały odrobinę więcej czasu. Kiedy to jednak nastąpiło, słuchałem ich z zapartym tchem.

Po pierwsze na relatywnie krótkiej płycie Warner udało się bez wysiłku zmieścić wiele ważnych tematów. Raperka nawiązuje do historii afroamerykańskiej walki o równość, ruchów #MeToo i #SayHerName, punktuje hipokryzję demokratycznych elit i maczyzm raperów, rymuje o seksturystyce, gentryfikacji i własnym zakłamaniu. Opowiada o tym w sposób licujący z jej głosem – a więc bez dosadności, sięgając raczej po metafory, popkulturowe nawiązania i dwuznaczności. Kiedy mówi o zaskoczeniu trwającą wciąż karierą Morgana Freemana, można odnieść wrażenie, że odnosi się do wieku aktora. Pojawiające się w następnym wersie nawiązanie do filmu Bruce Wszechmogący każe jednak podejrzewać, że zdziwienie to wiąże się z zarzutami o molestowanie formułowanymi pod adresem gwiazdy. W otwierającym płytę Self pojawia się odniesienie do „efektu Eryki Badu”, z którą seks miał rzekomo dodawać talentu spotykającym się z nią raperom („My pussy teachin ninth-grade English/My pussy wrote a thesis on colonialism”). W Blaxploitation Warner porusza natomiast kwestie rasowe zarówno za pomocą filmowych cytatów, jak i nawiązując do historii ruchu Czarnych Panter. Przy czym odczytanie podobnych odniesień wymaga rozwikłania gąszcza metafor.

Analogowe, społecznie świadome Room 25 stanowi świetną odskocznię od głównego nurtu amerykańskiego rapu A.D. 2018. Za sprawą błyskotliwych tekstów album Noname można godzinami analizować i rozkładać na czynniki pierwsze. I bez tego jednak tych 11 jazzujących kompozycji słucha się po prostu przyjemnie. A biorąc pod uwagę gorzki wydźwięk obecnych tu refleksji, może nawet „przyjemniej”.

 

Piątka dla PRZEKROJU? A może dziesiątka? Wspierając Fundację PRZEKRÓJ, wspierasz rzetelność, humor i czar.

* Pola wymagane

Data publikacji:

Jan Błaszczak

Rocznik 1987. Na co dzień pracownik działu programowego Ursynowskiego Centrum Kultury „Alternatywy”. Współpracuje z „Przekrojem” i „Tygodnikiem Powszechnym”. Autor książki „The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side”, która ukazała się w 2018 r. w serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarne. Publikował również na łamach m.in. „Polityki”, „Machiny”, „Wprost” i „Gazety Magnetofonowej”, a jako reporter współpracował z Programem II Polskiego Radia.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!