Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Chciałbym zwrócić Państwa uwagę zwłaszcza na dwa głosy: Pauliny Puślednik i Małgorzaty Bieli. ...
2019-01-23 23:55:00
Destroix

Dla analfabetów: Inni luje

Dla analfabetów: Inni luje
„Inni ludzie”, audiobook
tekst Dorota Masłowska, reżyseria Agnieszka Glińska
„Inni ludzie”, audiobook
Wydawnictwo Literackie

Dorota Masłowska, jak inni dobrzy pisarze, słyszy, co pisze – co wypisuje. Bo nie można dobrze pisać z nadepniętym uchem. Pisarz, gdy nie umie słuchać, gdy nie ma samoodsłuchu, tylko jedzie, jedzie, jedzie i go to nie męczy, bo sam się nie słyszy, jest pisarzem grafomanem. Dobroć bierze się ze słyszenia, parafrazując kościelny bon mot o wierze. Reżyser powinien widzieć, żeby aktorzy dobrze mu zagrali, a pisarz powinien słyszeć, żeby dobrze powiedzieli.

Czworo najlepszych piszących dzisiaj po polsku, wszyscy na -ski, -ska (Michał Witkowski, Paweł Demirski, Wiesław Myśliwski, Dorota Masłowska), łączy wspólna jakość: są gotowi do mówienia, to znaczy ich teksty. Oni mniej piszą, bardziej się wypowiadają. Czerpią z żywych źródeł mowy, z mowy właśnie żywej, to znaczy – mówionej! Z mowy po prostu. To jest niby oczywiste, ale nie wszyscy chcą o tym pamiętać. „Mówić to każdy, a zapisać mówienie?” (Jerzy Pilch, Pod Mocnym Aniołem, tak przynajmniej było w filmie). Dlatego większość pisarzy to tylko pisarze – nie wiem, kiedy ostatnio mówili po polsku.

Wyżej wymienione nazwiska mają impact factor, wywołują w innych twórcach utwory zależne. Film, spektakl, recenzja, diss, plagiat, nieświadomy plagiat. Tyle wiesz o sobie, ile cię splagiatowano! Dziś opowiem o pokłosiu książki Inni ludzie, o jej utworze zależnym, lecz jeszcze nie o spektaklu Grzegorza Jarzyny, który dopiero się tworzy, choć gdybym pisał dla polskiego „Vogue’a”, recenzowałbym już, bo oni drukują, jeżeli chodzi o teatr, raczej zapowiedzi.

Tytuł tego cyklu jawnie sugeruje, że nie musisz umieć czytać. Czytać to każdy – a słuchać czytania? Audiobook Innych ludzi, utwór audio bez wideo, jest przeznaczony dla analfabetów, tak samo jak teatr, gdzie wystarczy umieć słuchać. Alternatywnie – dla osób z dysleksją. Książkę w tej formie – ani analogowej, ani nieanalogowej – można odpalić, taka ciekawostka. Poczytaj mi, kompie! Książka w tej formie ma swojego reżysera. Agnieszka Glińska należy do reżyserów teatralnych „robiących w Masłowskiej”, tak jak Paweł Świątek, specjalizujących się w jej prozie i poezji, reżyserów zależnych. Nie wiem, czy mają ucho do tej twórczości, ale na pewno mają do tej twórczości aktorów.

Chciałbym zwrócić Państwa uwagę zwłaszcza na dwa głosy: Pauliny Puślednik i Małgorzaty Bieli. Są to aparaty mowy – aparatki – wyćwiczone, wyszkolone, wychowane na Masłowskiej. Puślednik zagrała i dalej gra w Pawiu królowej Starego Teatru, przedstawieniu genialnym, arcyprzedstawieniu, przeprzedstawieniu; co do Bieli, to zrobiła dyplom z Między nami dobrze jest w ex-PWST: spektakl węziej znany, a rola nie gorsza. Obie są filarami wspomnianych przedstawień. Obie aktorki są inteligentne. Wiem, że ten komplement strzeli we mnie rykoszetem, bo jakoby sugeruje, że kobieta? mądra? Myślcie se, co chcecie. Ja Wam mówię tylko tyle, że by grać w Masłowskiej i tego nie spaścić, trzeba mieć tu, a nie tu, trzeba mózgiem jak autorka. Bowiem tylko wtedy, gdy sam jesteś na poziomie, w sensie na wysokim, wielopoziomowy humor pisarki Masłowskiej ma szansę osiągnąć poziom wyższy niż najniższy.

To jest tylko pozornie rynsztokowy humor. Jeśli rynsztokowy, to jak u Oscara Wilde’a: „Wszyscy siedzimy w rynsztoku, ale niektórzy spoglądają w gwiazdy”.

Glińska też należy do fandomu Doroty Masłowskiej, lecz do innej niż ja frakcji, a nie ma nienawiści głębszej niż pomiędzy dwiema osobami takimi samymi. Cofam „nienawiści”, bo teraz to uczucie jest półnielegalne. Zresztą z Glińską się lubimy z wzajemnością, mam dowód na Messengerze, więc tak tylko napisałem, żeby zagaić. Natomiast faktem jest, że ona inaczej czuje wibrację tej prozy. U Agnieszki Glińskiej postaci Masłowskiej wiedzą, że są śmieszne, mają to w intencji, mają powiedziane, że mają być śmieszne. Moim zdaniem u Masłowskiej postaci tego nie wiedzą, ale ciężko udowodnić. Trzeba by ją samą, Masłowską, zapytać, a najlepiej samą postać.

Klasyczny przepis na robienie farsy: trzeba śmiertelnie poważnie. Biela i Puślednik mają tę powagę w głosie, tę wiarę w Masłowską. Postać musi wierzyć w siebie i wtedy jest śmieszna, por. większość polityków.

W audiobooku Innych ludzi poruszane są te same problemy, co w wydaniu drukowanym: mieszkanie w bloku, mieszkanie w mieszkaniu, miłość fizyczna, nienawiść fizyczna, Polska. Dorocie Masłowskiej też chodzi o Polskę, ale w jakże inny sposób niż tym wszystkim innym, którym chodzi o to samo. Mówi rzeczy skandaliczne i w ogóle nieprawdziwe, bo w tych ciężkich czasach napiętych pośladów, intensywnie obrażalskich, sztuce jeszcze wiele wolno, na przykład mówić takie właśnie rzeczy, o których „przecież wiadomo”. Teksty Masłowskiej zawierają wszystko to, co chcielibyście usłyszeć, ale baliście się marzyć. Bo kto w nich przemawia? Prole, mówiąc witkowszczyzną: luje. Nic nie mają do stracenia w sensie pozycji społecznej, nikt ich nie wywali z pracy, skoro jej nie mają oraz nie istnieją, i dlatego mogą wszystko.

Tekst jest wierszowany oraz rymowany. Wiersz i rym są po to, żeby łatwiej zapamiętać. Łatwej się pamięta, ale trudniej mówi. Mówioność tej prozy zdaje się przekładać na gotowy audiobook. Samo się mówi, tak jak w Harrym Potterze niektóre przesyłki same się czytają.

Poszedłbym czasem w Jamniczka. Pamiętacie Jamniczka? Film animowany Jak działa jamniczek w reżyserii Antonisza, w interpretacji sprzątaczki z wytwórni. Zacinające się, skrzeczące, afazyjne czytanie o „elektrokapuściosze”. Tak bym zrobił. Nie całą książkę tak, bo to można by oszaleć, ale może drogą środka – trochę tak, trochę tak.

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!