pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Chcielibyśmy – na tyle ile to możliwe – umilić Państwu ten trudny czas, dlatego w dniach 20 marca - 13 kwietnia udostępniamy wersję cyfrową wiosennego numeru bezpłatnie. Zapraszamy do czytania i słuchania audio z bieżącego numeru! Przeczytaj wiosenny numer

W związku z zamknięciem wielu punktów sprzedaży prasy, zapraszamy do kupienia papierowej wersji numeru wiosennego w cenie okładkowej, bez dodatkowych kosztów przesyłki. Kup wiosenny numer

Przekrój
„Ciemności kryją ziemię” to z lekka zapomniana powieść tak jak cały Andrzejewski. Należy ...
2020-01-30 00:00:00
Destroix

Dla analfabetów: „Ciemności kryją ziemię”

Dla analfabetów: „Ciemności kryją ziemię”
„Ciemności kryją ziemię”, audiobook
tekst Jerzy Andrzejewski, czyta Ksawery Jasieński
„Ciemności kryją ziemię”, audiobook
Wydawnictwo ZNiW
Czyta się 3 minuty

Zbieram materiał (czyli robię risercz) do eseju o podcastach, bo teraz wśród nieczytających i nieoglądających, czyli słuchających, liczą się tylko podcasty. Każdy je robi, gazety, gadające głowy, osoby duchowne, osoby fizyczne. Wkręcam się powoli w temat, w polskie podwórko podcastów, raport ze słuchania będzie, jeśli nie zapomnę, za następnym razem. Pomyślcie sobie: następnym razem będzie wiosna.

(Jakby co najmniej teraz była zima!)

Tymczasem odświeżam sobie Andrzejewskiego, którego kojarzyłem dotąd głównie z filmu Wajdy. Odświeżam, bo idzie wznowienie w PIW-ie, idzie całą ławą, bo od razu cztery tomy, jak w przypadku Bułhakowa. Miło patrzeć, jak się wielkie wydawnictwa, podupadłszy na dno, w końcu odeń odbijają. Mamy serię odbić: PIW, Ossolineum, słowo/obraz.

Tytuł Ciemności kryją ziemię wydał mi się okolicznościowy, à propos również pogody. Właśnie taką dałbym nazwę tej porze roku między jesienią a wiosną, bo już nie Pada śnieg (Górniak i Antkowiak) albo Snow (Hey Oh) (Red Hot Chili Peppers).

Nie spodziewałem się, że książka będzie jednak o czym innym, ale „nikt nie spodziewa się hiszpańskiej Inkwizycji”. W opowieści nie ma śniegu, dzieje się w Hiszpanii i sponsoruje ją żywioł ognia. Jest w tej prozie paląco gorąco. Choć z drugiej strony – to powieść „odwilżowa”, czyli błoto pośniegowe, poststalinowskie, pisane na kacu.

Tematem jawnym jest inkwizycja, niejawnym – stalinizm, co przypominam, bo Andrzejewski nie jest już lekturą szkolną, nawet „rozszerzoną”. Warstwa niejawna i jawna książki mają swój punkt styczny: gorliwość po trupach. Inkwizycja to, jak wiemy, kościelna dochodzeniówka, święta dociekliwość, radiologia duszy: brali, prześwietlali i robili jak z Anielką, na trzy zdrowaśki do mikrofali. Inkwizycja jest niemiła. Główny bohater: Tomás de Torquemada, Wielki Inkwizytor, ten sam co u Dostojewskiego.

Powieść obfituje w soczyste fragmenty. Na przykład gdy młody już, już się zamierza, by zabić starego, postanawia jednak, że lepiej będzie, jeśli się razem pomodlą. Albo sądzi się tu kogoś za niewiarę w Diabła. Ulubiony cytat: „Trzeba zbawiać ludzi wbrew ich woli”. Nie tylko jezuici mają swą czarną legendę, ale też dominikanie, którzy byli pierwszymi inkwizytorami. W Anglii na tych „białych braci” mówi się Black Friars.

Czyta Ksawery Jasieński, król lektorów polskich. Istotą jego pracy lektora jest czytanie ze zrozumieniem, zręczne podążanie za logiczną linią tekstu. Nawet literatura ma w pierwszej kolejności funkcję komunikacyjną. Spełniwszy ten pierwszy, progowy warunek, Jasieński umie wydobyć całą nadbudowę, poetycki walor dzieła, bo jest głosem starej daty i nie ma oporów przed zdobnictwem w sztuce.

Słuchanie Jasieńskiego to sama przyjemność, mógłbym słuchać na okrągło, więcej: słucham na okrągło. Jednak wychowałem się w czasach przedinternetowych, choć Internet już był, ale nie u nas, i przeszłość jest moją ojczyzną. Jasieński czyta konkretnie, nie ma w jego kunszcie samogwałtu głosem, pustego popisu, pustej retoryki.

Ciemności kryją ziemię to z lekka zapomniana powieść tak jak cały Andrzejewski. Należy do nurtu „popaździernikowego”. Coś w tej przetrzeźwieniowej prozie lat 50. jest polemicznego na poziomie stylu, wbrew siermiędze socrealu. Styl jest piękny, wychuchany i w Ksawerym Jasieńskim znajduje godnego wykonawcę. Miłosz robił socrealizmowi wbrew w trakcie socrealizmu (Zniewolony umysł, a zwłaszcza Dolina Issy), Andrzejewski po fakcie, w czym właśnie Miłosz mu pomógł rozdziałem „Alfa” w Zniewolonym umyśle. Aż się zastanawiam, jaki to był feeling, przeczytać o sobie coś takiego w druku. Nie wyobrażam sobie. Ja truchlałem od komciów na Fejsie.

Ciemności wyglądają, jakby pisał je Neo z Matriksa – po odpięciu od Matriksa. Nagle przejrzał na oczy, przeżył szok i szuka języka, żeby wyrazić to, co go przerosło. Dlatego zapewne nie opowiada wprost, tylko przywdziewa „kostium historyczny”. Dogłębnie analizuje, skąd się ludziom bierze wiara i czy to na pewno dobrze. Może wiara jest jak wirus, że gdy się zarazisz… Dramaty ideowe to są dramaty wyznawców. Aktywiści powinni uświadomić sobie, że są ludźmi wiary.

Powieść Andrzejewskiego miałaby potencjał na polskie Imię róży, lecz zbyt jest alegoryczna, zbyt grubymi nićmi szyta – no i nie jest kryminałem.

W 2007 powstał na bazie Ciemności spektakl radiowy z Mariuszem Benoit jako Torquemadą (reżyseria Izabella Cywińska). Jest jeszcze audiobook w wersji Krzysztofa Gosztyły, ale do niej nie dotarłem, bo wyszła na płycie, i chociażbym kupił, nie miałbym na czym odtworzyć. Dożyliśmy czasów, gdy wydanie „na kompakcie” to jakby analogowe.

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!