Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Czytanie owocuje!

W letnim „Przekroju” nadzieja i ciekawość, szczęśliwe trafy i wielkie odkrycia. Ukraińska literatura i sztuka, a także antywojenny Bertrand Russell pod rękę z Josephem Hellerem. Uważne słuchanie i świadome śnienie. Dzikie pływanie i zbieranie jagód. Dbanie o rozwój, zdrowie i dobrostan. Prasłowianie, Aborygeni i uciekające ze Słońca fotony.

Kup letni „Przekrój”

Aż 220 stron do czytania przez trzy miesiące. „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do przeglądania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Zamów i ciesz się lekturą – tylko tutaj z bezpłatną przesyłką. Sprawdź!

Przekrój
Benoit w roli Ariela? Tylko pod warunkiem, że połączyć z Kalibanem, to wtedy tak. Nie muszę wykładać ...
2019-01-13 23:55:00
Destroix

„BURZA Williama Szekspira”, Teatr Narodowy, można zobaczyć

„BURZA Williama Szekspira”, Teatr Narodowy, można zobaczyć
„BURZA Williama Szekspira”
tekst William Szekspir, tłumaczenie Stanisław Barańczak, reżyseria Paweł Miśkiewicz
„BURZA Williama Szekspira”
Teatr Narodowy w Warszawie

Na wyspie prawie bezludnej dwa i pół człowieka: mocno stary mól książkowy, jego córka na wydaniu i jej niedoszły gwałciciel słabo mówiący po polsku. Kiedy do wyspy podpływają obcy, mól chce ich utopić, choć tak naprawdę, to tylko wyswatać. Na końcu – spojler – wesele.

Zabieram się do tej recenzji jak pies do jeża. Zdążyłem obejrzeć i zaopiniować wszystko inne, co było po drodze, pół Boskiej Komedii, nawet operę wyprodukowaną „przez ścianę”, bo Teatr Wielki jest w architektonicznej symbiozie z Teatrem Narodowym – byle tylko jeszcze poczekać z wałkowaniem BURZY Williama Szekspira. Czuję się jak w podstawówce, gdy nie chciałem czegoś zrobić. „He would set his foot on fire for half a day out of school!” (Meryl Streep w Doubt).

Bo proszę Państwa, dziwny to jest spektakl. Z jednej strony ujdzie, z drugiej – już sam nie wiem. Jest jak mazurek, gdzie wszystko się zgadza, tylko jedna warstwa, na przykład kremu, już trochę zjełczała. I dylemat: zjesz? Drogie, zapłacone…

Nie wiadomo, jak grać Burzę – dużo bardziej nie wiadomo niż w wypadku innych tekstów. O Makbecie wiemy chociaż, że nie jest komedią, więc jeśli go robisz jako nietragedię (Kleczewska), to już twoja sprawa, wyjdzie lub nie wyjdzie. A jako tragedia (Duda-Gracz) może nie wyjść równie bardzo. Burza jest komedią lub nie jest komedią – cokolwiek wybierzesz, będzie na Szekspira. Jest lub nie jest, ale raczej nie, sądząc z badań terenowych: Miśkiewicz w Narodowym zrobił ją na komediowo, no i mu nie wyszło!

Zakolegowany aktor, gdy mu powiedziałem, że jadę na BURZĘ podzielił się wiedzą, że ta rzadko się udaje. Grał, to wie. Z BURZĄ jest ten szpadel, że może za bardzo stawia na widownię? Wszystko zależy od widza, jak głosi epilog. Oczywiście żartuję. Widownia niewinna! Wszystko przez tych reżyserów albo gorzej – dramaturgów, bo oni wszyscy jacyś tacy mądrzy. Pięć sezonów temu było znakiem zacofania niecenienie „dramaturgii”, która na tym polega, że bierzesz znane nazwisko i się grzejesz w tej znaności, a lansujesz siebie. Ale obecnie berlińskie przeróbki mocno się przeżarły i można już artystom mówić prawdę na ich temat. Triumf woli Strzępki jest dużo lepszym wystawieniem Burzy, chociaż wystawia tylko jedną scenę.

Skisłą warstwą BURZY, przez którą się wszystko psuje, nie są aktorzy old boye. Frycz, Benoit i Radziwiłowicz bronią honoru prodżektu, najpierw może o nich.

Benoit w roli Ariela? Tylko pod warunkiem, że połączyć z Kalibanem, to wtedy tak. Nie muszę wykładać rangi talentu tego aktora, który i Mirandę zagra, jeśli jest potrzeba (a jest), i Ryszarda III… Team dramaturgiczny zrobił keks z Szekspira, trochę nie wiem po co, tutaj scena przesunięta, tutaj kopiuj-wklej z Audena, tutaj ze Stiga Dagermana, a tutaj z Szekspira, żeby było jeszcze więcej Szekspira w Szekspirze. Ale niech im będzie, przyznajemy banderolę, że teatr niestary. To tekstowe ciasto fjużyn Benoit gra po dawnemu. Trochę przygaszony, ale warsztatu nie da się nie mieć, gdy się już ma. Z jego wykonu jasno wynika, że duszek Ariel jest po prostu emanacją Kalibana, Sebiksa tej wyspy: jest równie krnąbrnym pachołkiem, którego Prospero musi wiecznie szantażować, by utrzymać w ryzach.

Burza, oprócz tego, że o wszystkim, jest sztuką o władzy, jak to u Szekspira. O nędzy władzy. Jest pożegnalnym „dajcie sobie siana”, „lepiej się żeńcie”, „make love”. Prospera gra Radziwiłowicz, jego brata Frycz. Panowie się znają jeszcze z Krakowa i są dobrze zgrani. Dają nam dokładnie to, czegośmy się spodziewali: quality time.

Resztę obsady mogę nazwać tylko resztą… Prawie same chłopy, bo w dzisiejszych czasach, gdy w imię postępu wraca się obyczajowo do XIX wieku, zrywa się z koedukacją, bezpieczniej jest posegregować na chłopaków i dziewczynę. Bonaszewski się wyróżnia z reszty, ale poza nim – ciało zbiorowe, czasem we wdziankach jak od Jeana-Paula Gaultiera, robią marynarskie choreo jak w Przygodach Kaczora Donalda. Rozjeżdża się to wszystko i było widać na brawach, że starzy swoje, a młodzi nie nadążają. Młodzi są piękni, a starzy są zdolni, choć o ludziach w pewnym wieku nie mówi się tym przymiotnikiem, tylko „zasłużeni”. Maja Kleszcz ani gra, ani śpiewa, więc nie wiem – chyba performuje.

Coś Państwu powiem od serca. Paweł Miśkiewicz to artysta typu „pracujący na chaosie”, „niebojący się porażki”. Lupa natchnął go tym duchem, a jak Lupa coś urobi, to już tak zostaje, por. teatr polski. Reżyser Miśkiewicz nie boi się wtopić, przez co ja czasem się boję chodzić na jego spektakle, nigdy nie wiem, co zastanę.

 

Piątka dla PRZEKROJU? A może dziesiątka? Wspierając Fundację PRZEKRÓJ, wspierasz rzetelność, humor i czar.

* Pola wymagane

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!