pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Nagrywali już grindcore i noise rocka, a teraz grają nie wiadomo co. I dobrze, bo „You Won’t Get ...
2018-11-14 06:00:00
Bierz, co chcesz
„You Won’t Get What You Want”
Daughters
„You Won’t Get What You Want”
Ipecac, 2018

Kiedy osiem lat temu recenzowałem poprzednią płytę Daughters, zwracałem uwagę na jej duże podobieństwo z dokonaniami No Means No i – przede wszystkim – Jesus Lizard. Ostatecznie rekomendowałem album „Córek”, pisząc: „nawet jeśli w posagu dostały tylko prostotę i brutalność, to będziecie mieli przynajmniej fajnych teściów”. I rzeczywiście w 2010 r. słuchałem tych nagrań na okrągło, ale miałem też świadomość, że kwartet z Rhode Island nie wnosił nic nowego do historii noise rocka. Jeśli więc oczekiwałem czegoś po następnym albumie Daughters, to dowodu, że potrafią wyjść poza świetne rzemiosło i zdrowo pokombinować. I z tego powodu uważam, że tytuł ich najnowszej płyty jest kłamliwy. You Won’t Get What You Want przynosi dokładnie to, o co prosiłem.

A nawet więcej, bo nie spodziewałem się, że po tylu latach milczenia, przeplatanych niejasnymi komunikatami o samorozwiązaniu, Daughters uda się nagrać album przebijający wszystko, co zrobili wcześniej. Przede wszystkim trudniej ten materiał gdzieś przyporządkować. Zespół przestał pędzić na złamanie karku i niewątpliwie utracił przy tym trochę ze swojej lekkości, która na poprzedniej płycie pozwalała mu nawet zahaczać o rock’n’rolla (Sweet Georgia Brown). Nie czas jednak na tęsknoty, kiedy otwierające płytę powolne i ciężkie City Song przywołuje mroczne eksperymenty Scotta Walkera i twórczość niezrównoważonych metalowców z The Body. Zamiast ogłuszających gitarowych riffów – wbijająca w fotel perkusja. Zamiast ogólnej galopady – budowanie dynamiki za sprawą balansowania między ciszą a hałasem. Świetny, ale też niespodziewany początek.

Później Daughters przyspieszają i choć Alexis S.F. Marshall znów brzmi trochę jak David Yow, to samemu Long Road, No Turns bliżej do dokonań Swans niż Jesus Lizard. Wciąż jednak jest to muzyka niezwykle oryginalna za sprawą industrialnego posmaku, ciekawej produkcji i wprowadzających jakąś nerwowość wszechobecnych dysonansów. A to przecież tylko przedsmak, bo prawdziwą ucztą jest Satan in the Wait – wpadający w ucho za sprawą wygrywanej na syntezatorze melodii i obłędnej linii basu. Obłęd zresztą udziela się całemu zespołowi po mniej więcej 5 minutach, gdy w tle – no właśnie – wyje (?) gitara.

Spójne za sprawą charakterystycznego brzmienia i ekspresji Marshalla You Won’t Get What You Want w twórczy sposób czerpie z wielu estetyk. Dla każdego coś miłego. Połamany avant-metal The Flammable Man brzmi jak hołd dla specjalizującej się w podobnych brzmieniach wytwórni Ipecac i – prawdę mówiąc – trochę mnie męczy. Równie krótkie The Lord Song stanowi szybki wypad na znane, noiserockowe poletko. W przeciwieństwie do niego Less Sex dość zaskakująco obiera azymut na mroczny post punk o reznorowskich naleciałościach. W Daughter zespół najpierw dokłada kolejne ścieżki instrumentów, by w połowie utworu powoli rozbierać kompozycję warstwa po warstwie. Mniej finezji doświadczamy w Ocean Song – jednostajnym, gadanym, trochę shellacowym numerze, który mniej więcej w połowie trwania przytyka uszy eksplozją gitary w bardzo wysokich rejestrach. No nie szczypią się panowie. Za to ja się szczypię, nie wierząc do końca w tak spektakularny powrót.

Data publikacji:

Jan Błaszczak

Rocznik 1987. Na co dzień pracownik działu programowego Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego. Współpracuje z „Przekrojem” i „Tygodnikiem Powszechnym”. Autor książki „The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side”, która ukazała się w 2018 r. w serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarne. Publikował również na łamach m.in. „Polityki”, „Machiny”, „Wprost” i „Gazety Magnetofonowej”, a jako reporter współpracował z Programem II Polskiego Radia.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!