Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Całkiem konkretny polityczny program dla leni przedstawia Wojciech Mann.
2019-06-17 10:00:00
Wojciech Mann

Przemyślenia lenia

Przemyślenia lenia

Jestem leniem. To nie kokieteria, ale brutalna prawda. Nie martwiłbym się tym jakoś szczególnie, gdyż w wieku emerytalnym jest to cecha w pełni usprawiedliwiona. Po dekadach rzetelnej pracy każdemu staruszkowi przysługuje niezbywalne prawo zbijania bąków i relaksowania się, kiedy tylko ma na to ochotę. Relaks, wypoczynek, ładowanie trochę już zużytych baterii – tego potrzebuje człowiek (czyli m.in. ja), który jeszcze ma ochotę od czasu do czasu podjąć się jakiegoś zadania. Wydawałoby się, że to prosta zależność: odpoczniesz i masz siły, by wykonać jakąś pracę. Ale u prawdziwego lenia to tak nie działa. Prawdziwy leń (przypominam: ja), żeby należycie wypocząć, musi nie tylko odbudować siły fizyczne, ale również porządek w głowie. Aby w pełni nasycić swoje lenistwo, trzeba zlikwidować najmniejszy cień myślenia o pracy. A jak ja mam mieć w głowie porządek, kiedy na przykład robię sobie wolny tydzień, podczas którego, ­nawet jeśli leżę bez ruchu spryskiwany eleganckimi wodami i wachlowany przez piękne kobiety, kłębią mi się myśli o tym wszystkim, co za parę dni mam do zrobienia? Nawet zwiększenie intensywności spryskiwania i wachlowania nic nie pomoże.

Czyta się 2 minuty

No dobrze – powie ktoś – zrób pan sobie dwa wolne tygodnie albo i miesiąc. Ludzie tak postępują. He, he, he, ludzie może tak, ale nie lenie. Gdy tylko pomyślę o komasacji spraw zepchniętych na „za miesiąc”, robi mi się słabo.

Pytanie, czy jest jakieś wyjście z tej matni. Otóż jest.

Należy stworzyć sytuację, w której nicnierobienie jest stanem od nas niezależnym, nieodwołalnym i nieskracalnym. Stanem, w którym nie powracają refleksje typu: „Kurczę (tu dopuszczalny jest każdy inny wzmacniacz emocji), znowu leżę na tym cholernym piachu, zamiast szybko zrobić to, co odłożone, i mieć z głowy myślenie o tym czymś”. Jak zdobyć takie niepodważalne alibi na bezruch myślowy? Mam kilka propozycji, choć z pewnością bliscy mi stanem ducha obywatele stworzą ich znacznie więcej. Oto kilka przykładów prostych sytuacji zwalniających lenia z wyrzutów sumienia:

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

– przebywamy przez dwa/trzy (liczba do wyboru) tygodnie w świetnie zaopatrzonym, ale odciętym przez lawinę od świata i oczywiście od Internetu pensjonacie w Alpach;

– jesteśmy pasażerami luksusowego statku wycieczkowego, który w oczekiwaniu na pomoc dryfuje po bezmiarze wód wybranego oceanu. Kapitan statku w napadzie szaleństwa wyrwał ze wszystkimi kablami koło sterowe, tym samym uniemożliwiając korzystanie z jakiejkolwiek łączności. Bary i restauracje obficie zaopatrzone;

– jesteśmy porwani przez wielkiej urody zakochaną w nas księżniczkę (ew. księcia) do tajemniczego państewka na końcu świata. Mamy wszystko oprócz wolności. Uczucie księżniczki/księcia trwa do uzgodnienia. Bezrefleksyjny wypoczynek gwarantowany.

Tak oto wykorzystanie któregokolwiek z powyższych przykładów bądź stworzenie nowych, zmodyfikowanych, ale spełniających niezbędne warunki brzegowe, pozwoli każdemu nabrać sił bez obawy, że zakłócą ten proces niewczesne wyrzuty sumienia.

Lenie wszystkich krajów – wspierajcie się!

 

Data publikacji:

Wojciech Mann

Wojciech Mann

Urodził się jakiś czas temu. Do dziś pamięta, że było to 25 stycznia. Miał sporo szczęścia, bo stało się to w niedzielę, ale szpital przypadkowo tego dnia pracował. Następnie, po zdobyciu gruntownego wykształcenia uwieńczonego tytułem magistra, postanowił zająć się czymś zupełnie innym niż to, czego go uczono. Ten stan trwa do dzisiaj.