Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Wszystko, co składa się na naszą świadomość – i w ogóle bycie tu na Ziemi – ma głęboki ...
2019-03-22 10:00:00
Jacek Kleyff

Pochwała niepewności

Pochwała niepewności

Gmina Mrozy, 12 lutego 2019 r.

Pytają Państwo, czym jest dla mnie świadome życie. Na początku chcę poinformować, że nie będąc ateistą ani nawet agnostykiem, obstawiam jak w dobrym kasynie, że to wszystko, co składa się na naszą świadomość ­– i w ogóle bycie tu na Ziemi ­– ma głęboki kosmiczny Sens, choć podejrzewam też, że nigdy nie uda się nam przed śmiercią tego Sensu ostatecznie zgłębić.

Rozróżniam również dwa rodzaje premedytacji: złą i dobrą. Zła to planowanie wszelkich bezeceństw, od zbrodni począwszy, a na drobnych machlojkach skończywszy. Dobra z kolei to umiejętność ograniczonego planowania życia opierającego się na sercu, rozumie, doświadczeniu i – przede wszystkim – intuicji. Jeśli w swych rozważaniach o świadomości oświetlam te dwa zasadniczo odmienne rodzaje premedytacji reflektorem zakładu Pascala, czuję, że praktycy premedytacji pierwszej ograniczają w sobie (także z premedytacją lub bezwiednie) potężny potencjał własnej intuicji, zamieniając się w „pewniaków”. „Pewniak” to w moim pojmowaniu dość ironiczne określenie osoby mającej pewność tam, gdzie mieć jej raczej nie ma prawa, a tu idzie o pewność bezkarności.

Sam mistrz Pascal jawi mi się zresztą też jako swego rodzaju „pewniak”, który przedstawia fałszywą alternatywę, że albo Bóg jest, albo Go nie ma, i który mówi, że ja mogę wybrać tylko jedno z dwojga. Z pewną taką nieśmiałością twierdzę, że istnieje jeszcze trzeci wariant, czyli Wielkie Nie Wiem – coś, co jest według mnie podstawą wszystkich wielkich systemów Wschodu, z taoizmem i zen na czele. Nie utożsamiam się w stu procentach z żadnym z tych systemów, ale jestem im głęboko wdzięczny za uświadomienie mi tej środkowej drogi, bo gdy w to Wielkie Nie Wiem całościowo się zanurzam, wprawia mnie Ono w euforyczną radość. Ta radość to motor ciągłego rozwijania samo­świadomości w codziennym pokonywaniu wszelkich problemów, przed jakimi stawia mnie życie.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Z przekazów ludzi odratowanych ze śmierci klinicznej wynika, że w jej trakcie stanęło im przed oczami duszy całe życie; całe, czyli także wszystkie ziemskie piekła, których za życia byli udziałowcami, a niejednokrotnie sprawcami. Czyż może być dla nas tu żyjących lepszy opis tzw. sądu ostatecznego? W każdym razie mnie w zupełności on wystarcza – NIE, żeby się bać, bo nie mam już wpływu na to, co było, ale żeby bardziej świadomie i uważnie żyć dalej.

Na takim dopiero fundamencie rozpocząć można dalszą budowę naziemną. Dotyczy ona zarówno życia prywatnego, jak i społecznego. Jak strupy starych ran odpadają od życiorysu wszelkie ruchy w dosłownym tego słowa znaczeniu nieopłacalne, takie jak zachowania na pokaz, nadmierne gromadzenie przedmiotów, nieokiełznana skłonność do stałego oceniania innych czy małe uczuciowe szachrajstwa w życiu z najbliższymi. Zachowania określane dotychczas przez moralistów z wysokiego stolca jako moralne okazują się po prostu opłacalne i najskuteczniejsze.

Nagle pojawia się olśnienie, że nie ma większej, graniczącej wręcz z hedonizmem przyjemności niż trywial­ne życie w prawdzie. A wtedy prostują się także inne, bardziej skomplikowane ścieżki, np. ta społeczna. Na świecie nie jestem sam, żyję wśród ludzi, a często wręcz dzięki nim. Prawda nie zawsze jest oczywista, ale zawsze oczywiste i możliwe jest zwątpienie oparte na intuicji, która na opisanych wyżej fundamentach niewiarygodnie rośnie.

Rośnie i nie pozwala uciekać od podstawowych pytań, które pojawiają się w przypadku takich tematów społecznych, jak samospalenie Piotra Szczęsnego, zabójstwo działacza PiS-u w Łodzi i prezydenta Gdańska, przyczyny tzw. mowy nienawiści i wiele, wiele innych kwestii, które sprawiają, że nasza rozroś­nięta do granic życiowego rekordu intuicja cała aż się trzęsie z niepewności, co będzie dalej.

Tfu, tfu, a nawet jeśli… to i tak nie przestaję ufać, że to wszystko ma jakiś niezgłębiony, kosmiczny sens. Obstawiam, że pełnię tego sensu mam szansę poznać jedynie w chwili ostatniej; ta chwila samoczynnie może stać się ostatnią, np. tuż po przeczytaniu ostatniej sylaby tego tekSTU.

 

Tytuł tekstu został dodany przez redakcję.

Data publikacji:

Jacek Kleyff

Jacek Kleyff

Wolny twórca piosenek i obrazów oraz – jak sam o sobie mówi – rzemieślnik słowa w danym wzruszającym momencie życia, słowa wszczepianego w muzykę. Współtworzył teatrzyk Salon Niezależnych i Orkiestrę Na Zdrowie, która w 1995 r. zdobyła Złotego Bączka na pierwszym Przystanku Woodstock Jerzego Owsiaka.