Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 3 „Przekrojowe” teksty oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Pokusa, aby uwiecznić się w kamieniu lub skale, jest nienowa.
2018-12-05 10:00:00
Słowa w przekroju

Wyryte w pamięci

Wyryte w pamięci

Po niemiecku Aussichtspunkt, po czesku vyhlídka, po polsku punkt widokowy. Brak w języku polskim jednowyrazowego określenia takiego miejsca może sugerować – czy trafnie? – że w Polsce jest ich niewiele i nie warto było się trudzić szukaniem nazwy. Nie chodzi oczywiście o jakikolwiek bezleśny szczyt, odkrytą przełęcz w górach lub polanę z rozległym widokiem. Punkt widokowy oferuje panoramę szczególnie atrakcyjną lub nieoczekiwaną. Dobrym przykładem jest wyniosła skała na zalesionym grzbiecie, z której otwiera się ciekawy widok, albo wieża lub platforma widokowa wzniesiona specjalnie dla turystów.

Kuracjusze z Lądka-Zdroju mogą się wybrać na niedługi spacer na górę Trojak, z której widać na dalszym planie panoramę gór ze Śnieżnikiem, najwyższym szczytem w Kotlinie Kłodzkiej, a na bliższym, całkiem bliskim – skałę, na której ktoś napisał białą farbą:

04.06.1989

WOLNY ALE GŁODNY

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Jest o czym podumać – nie tylko o braku przecinka, którego oczekiwanie tu byłoby pedanterią. Nie każdy punkt widokowy dostarcza okazji do takich rozmyślań.

Po pierwsze, anonimowy autor tych słów streścił w nich na swój sposób – może nieświadomie – dylemat filozofów: mieć czy być? Cytować go mogą także uczestnicy toczonych dzisiaj dyskusji o tym, dlaczego tzw. suweren popiera w Polsce polityków, którzy zawracają nas z dawno obranej drogi, albo okazuje dla ich działań obojętność.

Po drugie, choć autor musiał się trochę wysilić, to utrwalił pamięć o sobie na długo. Może napis na górze Trojak nie pochodzi ze wskazanego dnia ani roku, ale na pewno nie jest wczorajszą mistyfikacją. Stał się zresztą dość popularny: kwerenda na stronach WWW przynosi sporo wyników, w tym zdjęcia lądeckich skał.

Pokusa, aby uwiecznić się w kamieniu lub skale, jest nienowa: w różnych miejscach – w górach i w ruinach zamków – można spotkać wiele napisów datowanych dawno temu, niekiedy kilkaset lat temu, i niektóre są autentyczne. W górach piaskowcowych pokusie tej ulec szczególnie łatwo, gdyż do zrobienia napisu wystarczy patyk, a czasem nawet palec.

Ślady, jakie pozostawiają po sobie turyści, mogą kiedyś osiągnąć skalę kosmiczną. Przewidywał to Lem, gdy w tekście Ratujmy kosmos – liście otwartym kosmicznego podróżnika Ijona Tichego – pisał półżartobliwie o negatywnych skutkach upowszechnienia turystyki: „Nieporządki zaczynają się tuż za progiem. Krążący między Ziemią i Marsem pas asteroidów jest w opłakanym stanie. Te monumentalne złomy skalne, niegdyś pogrążone w odwiecznej nocy, oświetlono elektrycznością, a na dodatek każde urwisko raz koło razu pokrywają pracowicie wydłubane inicjały i monogramy”.

Kamień jest symbolem trwałości, przypominają o tym porównania: twardy jak kamień, jak skała, jak głaz. Jest też symbolem milczenia, por. milczeć jak… Osoby, które wydrapują w kamieniu swoje inicjały, zmuszają kamień do mówienia i podają w wątpliwość jego twardość. W pewnym sensie toczą zwycięski bój z kamieniem, aby zostawić na nim swój ślad. Ciekawe, jaka psychiczna potrzeba się za tym kryje. Na ogół nie chodzi o publiczny poklask i sławę, skoro inicjały są dla innych niezrozumiałe.

Nowszym sposobem upamiętnienia się „na wieki” – tym razem parami – jest zamykanie kłódek na metalowych mostach i tarasach widokowych. Mają one symbolizować nierozerwalną więź między jakimiś osobami i noszą inicjały albo imiona ich obu, choć zdarzają się też kłódki milczące, anonimowe. Co dzieje się z kluczem i dlaczego niektóre kłódki mają napis starannie wygrawerowany, a inne niedbale wydrapany – to przykładowe pytania do badaczy tej nowej formy ekspresji i komunikacji.

Natrętna potrzeba upamiętniania się w miejscach publicznych może prowadzić prostą drogą do wandalizmu, dowodem są klatki schodowe niektórych domów. Skrajnym przykładem, dobrze znanym z historii, jest spalenie świątyni Artemidy w Efezie przez Herostratesa. Jego imię miało być wymazane ze wszystkich dokumentów i popaść w zapomnienie, ale przetrwało i stało się symbolem pożądania sławy za wszelką cenę.

Nie każdy może być Herostratesem, nie każdy wdrapie się na wysoką skałę z kubełkiem farby, ale od czegoś trzeba zacząć. Może jak w piosence: „Kto na ławce wyciął serce…”? Jeśli zdarzy się, że serce wytnie przyszły noblista, to ławkę będą pokazywać w jego muzeum jako cenny zabytek.

Data publikacji:

Mirosław Bańko

Profesor w Instytucie Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Przez 20 lat zajmował się układaniem słowników i z tego czasu zostało mu zamiłowanie do słowa.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!