Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Już jest – nowy „Przekrój”, a w nim jak zwykle dużo wszystkiego! Piszemy o bliskich nam wartościach, dalekiej Japonii i jeszcze dalszej Wenus. Rozmawiamy z dziećmi i mądrymi dorosłymi, przyglądamy się snom i fraktalom. Wiosenny "Przekrój", jak można go nie kupić?

Kup numer wiosenny

Przekrój
Gadałyśmy kiedyś z niemiecką poetką, Anją Utler, o zakłopotaniu pojawiającym się, kiedy przychodzi ...
2021-04-26 00:00:00
Julia Fiedorczuk

Wypuszczanie ryby

Wypuszczanie ryby

Gadałyśmy kiedyś z niemiecką poetką, Anją Utler, o zakłopotaniu pojawiającym się, kiedy przychodzi nam wyjawić nowo poznanej osobie, co robimy w naszym życiu zawodowym. W minionym świecie, w którym obie dużo podróżowałyśmy, zdarzało nam się wdawać w rozmowy z przypadkowymi współpasażerami takiego czy innego środka transportu i często było miło – aż do momentu, kiedy padało pytanie o cel podróży.

Czyta się 7 minut

„Służbowo czy prywatnie?”. Tu pojawiała się pierwsza zagwozdka, bo do której kategorii przyporządkować wyjazd na festiwal literacki, który czasem płaci jakieś honorarium, a czasem tylko zwraca koszty podróży? „Jedno i drugie” – odpowiadałam wymijająco. „Czym się pani zajmuje?” „What do you do?” – tego pytania obawiałyśmy najbardziej. Odpowiadałam: „Piszę”. Bardziej ciekawski rozmówca przechodził jednak do następnego kroku: „Co pani pisze, jeśli można spytać?” Ponieważ trudno mi kłamać, przeważnie odpowiadałam: „Różne rzeczy, prozę, poezję, artykuły naukowe”. Na hasło „poezja” wyraz twarzy interlokutora ulegał przemianie. Pojawiała się mieszanina niedowierzania, leku i czegoś jeszcze co sugerowało, że odtąd nic, absolutnie nic, co padnie z naszych ust, nie zostanie wzięte na poważnie.

Dziś proponuję porzucić stereotypy związane z poezją i poetkami i przyjrzeć się sprawie od nieco innej strony. Amerykański biolog i twórca pojęcia biofilii Edward O. Wilson twierdzi, że homo sapiens to „gatunek poetycki”. Wywiódł tę diagnozę z faktu, że ludzkie narzędzia poznawcze opierają się na analogii i myśleniu asocjacyjnym. Wiemy już, że zdolność do snucia opowieści odegrała istotną rolę w ewolucji naszego gatunku, można ją zatem uznać za cechę adaptatywną, czyli przystosowawczą (inne takie cechy to np. postawa wyprostowana, przeciwstawny kciuk i orgazm u kobiet). Nowozelandzki literaturoznawca Brian Boyd rozciąga ewolucyjne myślenie także na poezję, wykazując, iż specyficzne połączenie sensu i znaczenia, dawkowane w kilkusekundowych porcjach (wersy), ściśle odpowiada budowie ludzkiego aparatu percepcji. Pisze o tym w wydanej w 2012 r. niezwykłej książce Why Lyrics Last (ang. Czemu wiersze trwają) poświęconej sonetom Szekspira.

Poeta Robert Hass zauważa, że doświadczając siły poezji ludzie często bywają zaskoczeni – i zachwyceni. Wystarczy ich jednak uprzedzić, że będą mieli do czynienia z tym rodzajem sztuki, aby stali się nerwowi. W rozmowie z Edwardem O. Wilsonem (wydanej w 2014 w formie książki pt. The Poetic Species. A Conversation with Edward O. Wilson and Robert Hass) dzieli się anegdotą: pewnego razu zaproszono go, żeby opowiedział o poezji w przedszkolu swojej wnuczki. Miał przy sobie wiersze zebrane Elizabeth Bishop i postanowił przeczytać dzieciom słynną Rybę. Poprosił, aby powtarzały za nim, upraszczając słownictwo, ale zachowując metafory: „złowiłam potężną rybę, była bardzo stara, a wzór na jej starej skórze przypominał róże na starej tapecie…”. Dzieci recytowały kolejne frazy, a kiedy doszły do porównania z różami, rozległo się głębokie, współdzielone westchnienie zachwytu. Wkrótce któreś dziecko musiało iść do toalety, więc nastrój nie utrzymał się długo, można jednak przypuszczać, że stworzony przez poetkę obraz zostanie z nimi na długo.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Cytuję początek Ryby w przekładzie Andrzeja Sosnowskiego:

„Złowiłam potężną rybę
i trzymałam ją obok łodzi
w pół nad wodą, na moim haczyku
tkwiącym mocno w rogu jej pyska.
Nie walczyła.
Wcale nie podjęła walki.
Zwisał chrapliwy kolos
pokonany i zasłużony,
nieprzyjemny. Tu i ówdzie
jego brązowa skóra zwisała
płatami jak wiekowa tapeta,
a wzorek najciemniej brązowy
był jak tapeta:
zarysy wybujałych róż
w plamach i zaniku ze starości”.

Stara ryba pojawia się w wierszu Bishop jak przybyszka z innego wymiaru, obca i nieładna. Nie da się jej adekwatnie opisać, nie da się jej w pełni zrozumieć. Haczyk, na który została złapana, tkwi boleśnie w rogu rybiego pyska (angielski nie rozróżnia rybiego pyszczka i ust – w oryginale jest „mouth”). Można go rozumieć dosłownie, ale da się metaforycznie: haczyk to ludzkie spojrzenie, przyszpilające, systematyzujące i oceniające.

Narratorka w wierszu Bishop próbuje udomowić rybę poprzez serię porównań, które jednak potęgują dziwność (różowy pęcherz pławny jak duża piwonia). I ostatecznie to dziwność wygrywa. Narratorka dostrzega wrośnięte w dolną wargę ryby haczyki – pamiątki po wcześniejszych próbach schwytania tego zwierzęcia. Postrzępione nitki przytwierdzone do haczyków porównuje do „brody mądrości”. Staje się wobec tej niesamowitej mądrości bezradna. Końcówka wiersza:

„Gapiłam się tak i gapiłam,
a triumf powoli napełniał
małą wypożyczoną łódź,
począwszy od kałuży w zęzie
z tęczą rozpostartą przez olej,
dookoła zardzewiałego silnika,
po czerpak z rdzą pomarańczową.
ławki spękane od słońca,
dulki przymocowane sznurkami,
okrężnice – aż wszystko to
była tęcza, tęcza, tęcza!
I wypuściłam rybę”.

Triumf wypełniający łódkę nie jest triumfem narratorki – rybaczki. Nie jest też chyba triumfem ryby. Odczytuję ten moment jako zwycięstwo relacji wykraczającej poza ograniczenia rozumu instrumentalnego i dyktowanej przezeń ekonomii i estetyki. Ta relacja nie polega na oswojeniu inności, a odwrotnie, na uszanowaniu osobliwego bytu drugiego stworzenia. Ono nie istnieje dla nas. Istnieje w swoim świecie, w którym nie jest przedmiotem, tylko działającym, twórczym podmiotem. Nasze światy i światy innych istot są różne, ale nie są oddzielne. Przenikają się na wiele sposobów, o których trudno nam mówić, bo narzędzia, których używamy do opisu świata są pod tym względem niezwykle ułomne. I jeśli udaje nam się zbliżyć do innych światów to chyba właśnie, czasami, w poezji.

Wilson i Has zgadzają się co do tego, że zarówno nauka, jak i poezja, stanowią bezcenne źródła poznania. Nie ma między nimi sprzeczności, przeciwnie: uzupełniają się wzajemnie. Ezra Pound definiował poezję jako pewien rodzaj nauki – badania prowadzone za pomocą języka. Wilson twierdzi, że naukowiec musi myśleć jak poeta (i działać jak księgowy). Przy okazji tego tekstu chcę przypomnieć Państwu o istnieniu tego ogromnego „zasobu”, tej istnej „kopalni” osobliwych obrazów, pamiętnych fraz, zaskakujących wglądów. Energia poezji to zielona energia – odnawialna, niskoemisyjna. Warto z niej czerpać także, a może przede wszystkim w trudnych czasach.

Data publikacji:

Julia Fiedorczuk

Julia Fiedorczuk

Poetka, pisarka, tłumaczka, wykładowczyni w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka zbioru opowiadań „Bliskie kraje" (2016) oraz tomu „Psalmy” (2017), za który w 2018 r. otrzymała Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej. W 2020 r. opublikowała powieść „Pod słońcem”.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!