Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Szanowni Państwo!

Wiele osób spośród naszych Czytelników i Czytelniczek wybiera tradycyjną drukowaną wersję kwartalnika, ale są także tacy, którzy coraz częściej korzystają z nośników elektronicznych. Dlatego wprowadzamy cyfrową wersję „Przekroju”. Zapraszamy do wykupienia prenumeraty, w której ramach proponujemy nieograniczony dostęp do aktualnych i archiwalnych wydań kwartalnika.

Ci z Państwa, którzy nie zdecydują się na prenumeratę, będą mieli do dyspozycji bezpłatnie 7 „Przekrojowych” tekstów oraz wszystkie rysunki Marka Raczkowskiego, krzyżówki, recenzje, ilustracje i archiwalne numery z lat 1945–2000. Zapraszamy do lektury!

wykup prenumeratę cyfrową
Przekrój
Felieton irracjonalny
2019-03-22 10:00:00
Łukasz Kaniewski

Potrzeba rytuału

Potrzeba rytuału

Mam kolegę, który kocha wino. Nie tylko kocha, ale także przemienił tę pasję w profesję, bo jest winiarskim dziennikarzem. Degustuje, siorbie, kręci głową, ocenia, opisuje. Wypluwa.

Ten mój kolega, Maciek, opowiada mi czasem winiarskie ciekawostki. Na przykład że wielu najlepszych producentów wina zaczęło stosować uprawę biodynamiczną.

Maciek – jak na znawcę wina przystało – jest osobą trzeźwo myślącą, więc dziwi się: biodynamizm?! Jak to może działać? Przecież Rudolf Stei­ner, wynalazca zasad biodynamizmu, nie wiedział o rolnictwie niemalże nic. Owszem, uwzględnienie faz księżycowych można jeszcze racjonalnie uzasadnić (choć to akurat nie jest wkład Steinera). Ale te środki ożywiające glebę, preparaty ziołowe w krowich rogach lub czaszkach? Zakopywane, a potem wysypywane na polach? Wszak stosowane są one w ilościach aptecznych, które nie mogą zmienić składu gleby.

Tak mówi Maciek. Jednak – dodaje – wina biodynamiczne są niesamowite. To jakby zupełnie nowy świat smaku. Nowy, a może stary, bo biodynamizm w winiarstwie to forpoczta „rewolucji neoprymitywistycznej”, poszukiwań pierwotnego, nieskażonego dionizjaku.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

7 to nadzwyczajna liczba w numerologii – w Chinach brzmi podobnie do słowa „pewny”. U nas masz siedem pewnych i bezpłatnych artykułów do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Jeżeli ceremoniał rozrzucania ziół z krowich rogów – szczypta tu, szczypta tam – w istotny sposób składu gleby zmienić nie mogło, co się mogło zmienić?

Może zmienił się sam rolnik. Może to jemu potrzebny był rytuał, dzięki któremu poczuł więź z ziemią i roślinami. To mogło naprowadzić go na nowy sposób myślenia i działania. Winiarstwo jest przecież sztuką, tu najdrobniejsze szczegóły mogą okazać się ważne. Drobne detale składają się na wielki efekt.

Rytuały towarzyszyły rolnictwu od jego początków. Ale dziś masowe uprawy rolne to fabryki, w których rośliny są maszynami. Wszystko odbywa się mechanicznie i według wyliczeń, a celem jest maksymalizacja plonów. Jeśli jednak nie chcemy już więcej, a chcemy lepiej, może rytuał znów staje się potrzebny?

Podobnie jest w sporcie. Kiedy amerykański arcypływak Michael Phelps podczas olimpiady w Rio zdobywał złote medale, na jego mięśniach widniały brązowe krążki po bańkach – takich, jakie kilkadziesiąt lat temu stosowano w przypadku infekcji dróg oddechowych. Phelpsowi pomagały walczyć ze skurczami mięśni.

Tylko że nie ma żadnych naukowych dowodów, iż bańki na skurcze pomagają. Raczej przypuszcza się, że jeśli działają, to dzięki efektowi placebo.

Placebo, nie placebo – zadaniem Phelpsa jest wygrywać, a nie stanowić wzór racjonalnego myślenia. Może bycie do końca racjonalnym nie jest do końca racjonalne? Jeśli bańkowy rytuał pomagał Phelpsowi zwyciężać, to go stosował. I tyle.

Owi hodowcy winorośli, o których opowiada mi Maciek, są właśnie takimi Phelpsami winiarstwa. Mistrzami w swoim fachu.

Tak, to pewnie to: potrzeba rytuału. W ten sposób można sekret biodynamizmu wyjaśnić.

Ale gdy myślę jeszcze o tym przed snem, przychodzi mi do głowy, że może ja też mam swój rytuał: jest nim szukanie racjonalnych wyjaśnień dziwnych zjawisk. Dzięki temu znów staję w łagodnym świetle rozumu i opuszczam tę niesamowitą krainę, w której ziemia kryje zakopane krowie rogi i gdzie rządzą osobliwe oddziaływania na odległość.

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!