Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Takiego numeru jeszcze nie było!

W zimowym „Przekroju” honorowym gościem jest szalona, nadprzyrodzona, wspaniała – ludzka wyobraźnia. Poza tym: szamanizm współczesny, starożytny i zwierzęcy. Jurodiwi i futuryści. Wstyd, który nas ogranicza, i ten drugi, który jest nam potrzebny. Rosja – ale ta prawdziwa. I specjalnie na nowy rok: żegnamy nawyki i szukamy ciszy w głowie.

Kup „Przekrój” na zimę!

196 stron do czytania przez trzy miesiące! „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do przeglądania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Zamów i ciesz się lekturą – tylko tutaj w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
Względny optymizm po paryskim szczycie klimatycznym z grudnia 2015 r. skończył się wraz z wyborem ...
2017-03-20 00:00:00
uwaga na klimat
Julia Fiedorczuk

Poezja dzikości

Poezja dzikości

To nie jest dobry czas dla dzikich istot. Nie ma już miejsc na Ziemi, gdzie przyroda istniałaby w kształcie niezmienionym przez cywilizację. Topnieją lodowce, blakną rafy koralowe, co roku wymiera jakieś 100 tys. gatunków roślin i zwierząt, kurczą się pierwotne lasy deszczowe i puszcze. Produkujemy za to fury plastikowych śmieci, które przeważnie lądują w oceanach – w połowie wieku morza mogą zawierać więcej plastiku niż ryb! Względny optymizm po paryskim szczycie klimatycznym z grudnia 2015 r. skończył się wraz z wyborem Trumpa na prezydenta USA. Technokapitalizm rządzi.

Czyta się 3 minuty

Mimo to, mówiąc o nieokiełznanym egoizmie, agresji i złu, automatycznie odwołujemy się do dzikości. Jakby rabunkowa eksploatacja naturalnych zasobów Ziemi nam nie wystarczała, kolonizujemy dzikość także symbolicznie: w kontraście do człowieczeństwa dzikość jest czymś obcym, pustym ekranem, na którym możemy wyświetlać dowolne fantazje i lęki. Przykładowo słyszy się, że ludzie „dziczeją” albo zachowują się „jak zwierzęta” – to ma wyjaśniać eskalację agresji w tych czasach. Zupełnie jakby wojnę w Syrii rozpętały lamparty, gazele albo ibisy, jakby to żubry poprzecinały Europę płotami ze strachu przed „falą (!) obcych”.

Tymczasem żniwo ostatniej wojny nie omija zwierząt: syryjska odmiana ibisa grzywiastego prawdopodobnie właśnie wyginęła. Jelenie wykrwawiają się w zasiekach na granicy między Chorwacją a Słowenią. Niedźwiedzie brunatne, wilki i rysie nie mogą już swobodnie przemieszczać się po Bałkanach. Mur między USA a Meksykiem będzie katastrofą nie tylko humanitarną, lecz także ekologiczną, bo przecinając trasy migracyjne zwierząt (np. jaguarów z pustyni Sonora), ograniczy ich dostęp do pożywienia i partnerów seksualnych. „O, jakże są nieszczelne granice ludzkich państw!” – pisała Szymborska w optymistycznym Psalmie zakończonym słowami: „Tylko co ludzkie potrafi być prawdziwie obce./Reszta to lasy mieszane, krecia robota i wiatr”. Psalm sugeruje, że przyroda nie zwraca uwagi na sztucznie wytyczone granice. Sęk w tym, że prawdziwa obcość, ten arcyludzki wynalazek, wznosi coraz mocniejsze materialne i duchowe mury.

Amerykański pisarz i przyrodnik amator Henry David Thoreau twierdził, że w „dzikości jest przetrwanie świata”. Thoreau miał na myśli dziką, samoregulującą się przyrodę (w odróżnieniu od ludzkiej skłonności do wyznaczania granic i tworzenia monokultur), ale także pewien stan ducha i styl myślenia. „Dzikie” myślenie to myślenie niesformatowane, czerpiące energię z żywego źródła aktualnie doświadczanej chwili, z ciała, z doświadczenia nierozerwalnych związków między własnym „ja” a tym, co na zewnątrz „ja” (co tylko z pozoru jest obce). Myślenie sformatowane szybko kostnieje w agresywny dogmat; „dzikie” myślenie żyje, ewoluuje, adaptuje się do sytuacji. Dziś, kiedy żyjemy przyklejeni do laptopów i smartfonów, intuicje Thoreau trafiają w punkt. Sporo się ostatnio mówiło o bańkach informacyjnych, w których żyjemy, o efekcie „komory echa”, w której wszystkie głosy brzmią prawie identycznie. Ten uwiąd wolności, kurczenie się duszy, to prawdziwa katastrofa: gdzie brakuje duszy, tam grasuje strach – żadna technologia, żadna kasa na to nie pomoże.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

21 marca to Międzynarodowy Dzień Lasów i Światowy Dzień Poezji. Może to nie przypadek, że wypadają tego samego dnia. Ani lasy, ani wiersze nie mogą istnieć bez dzikości, którą tu biorę w obronę. Jak pisał amerykański poeta Gary Snyder, poezja wychodzi z mroku „poza kręgiem ogniska”. Żeby ją spotkać, trzeba pójść na krawędź światła, czyli opuścić strefę komfortu, gotową mapę świata (z zasiekami i murami, roślinnymi i ludzkimi monokulturami). Nawet klasyczny, regularny wiersz dotyka miejsca, gdzie tworzą się znaczenia – jest ćwiczeniem z wyobraźni. Jako rezerwuar żywej myśli poezja może być, i bywa, sojuszniczką ekologii. Potrzeba nam takiej myśli, żywej i niepokornej, żeby odnowić łączność z tym, co dzikie – poza nami i w nas – jak nosorożec z wiersza Jo Shapcott odnaleziony we własnym wnętrzu, w głębokim bagnisku serca. „Cóż innego mogę zrobić – pyta poetka (tłum. Jerzy Jarniewicz) – niż nakarmić go świeżym sianem, namaścić mu szorstką skórę oliwą z migdałów, aż zacznie świecić; pszczelim woskiem wypolerować dwa rogi wyrastające mu ze łba, obmyć wodą różaną obie pary pokrytych łuską nóg […]?” Tak właśnie zróbmy, póki istnieje nosorożec z ciała, póki dusza nie jest z plastiku.

 

Data publikacji:

Julia Fiedorczuk

Julia Fiedorczuk

Poetka, pisarka, tłumaczka, wykładowczyni w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka zbioru opowiadań „Bliskie kraje" (2016) oraz tomu „Psalmy” (2017), za który w 2018 r. otrzymała Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej. W 2020 r. opublikowała powieść „Pod słońcem”.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!