Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

Takiego numeru jeszcze nie było!

W zimowym „Przekroju” honorowym gościem jest szalona, nadprzyrodzona, wspaniała – ludzka wyobraźnia. Poza tym: szamanizm współczesny, starożytny i zwierzęcy. Jurodiwi i futuryści. Wstyd, który nas ogranicza, i ten drugi, który jest nam potrzebny. Rosja – ale ta prawdziwa. I specjalnie na nowy rok: żegnamy nawyki i szukamy ciszy w głowie.

Kup „Przekrój” na zimę!

196 stron do czytania przez trzy miesiące! „Przekrój” w nowym formacie jest wygodniejszy do przeglądania i idealnie mieści się w skrzynce pocztowej. Zamów i ciesz się lekturą – tylko tutaj w niższej cenie. Sprawdź!

Przekrój
O tym, że nie odróżniamy prawa własności od niczym nieograniczonego prawa do dysponowania nią.
2017-08-03 14:00:00

Kult własności

Kult własności

Ból fantomowy – odczuwamy go w miejscu amputowanej kończyny. Zbiorowych bólów fantomowych my, Polacy, zaczęliśmy doznawać na przełomie zimy i wiosny tego roku. Bezradnie wgapieni w ekrany komputerów, z przerażeniem śledziliśmy wieści o masowych wycinkach drzew przeprowadzanych na podstawie zderegulowanego prawa, zwanego potocznie Lex Szyszko. Stuletnie buki, wiekowe dęby, fragmenty miejskich parków, ba – nawet cały skwer przed samiutkim Urzędem Dzielnicy Śródmieście w Warszawie. Nie ma, wycięli, na smutnym klepisku zostały gołe, nieme pniaki. Można tylko wyć albo zrobić kolejnego mema z ministrem środowiska. Jednak ból pozostaje, klasyczny ból fantomowy. Po gałęzi, na której, dzięki wieloletnim wysiłkom wszystkich razem, mogliśmy dotąd siedzieć.

Zrobiliśmy wiele, żeby z naszego zestawu „cech narodowych” usunąć szacunek dla dobra wspólnego. A razem z nim – zgodę na to, że w pewnych aspektach nie tylko jednostka decyduje o sposobie dysponowania swoją własnością. W Polsce prawo własności – podkreślam: prawo, pewna forma umowy między ludźmi, która może być ograniczana przez inne umowy – urosło do rangi świętości. Przyznajcie się, drodzy czytelnicy, nie zdarzyło wam się użyć frazy „święte prawo własności”, zwłaszcza w obronie własnej? Tym, którzy słowo „święte” traktują poważnie, polecam poszukać jego potwierdzenia w Piśmie Świętym. Szukajcie, a nie znajdziecie. Innym zalecam ćwiczenie z wyobraźni: jak „święte” byłoby prawo własności sąsiada, gdyby za waszym płotem urządził wysypisko śmieci, kruszarnię betonu albo zakład rozbioru drobiu? W takich sytuacjach w Polaku budzi się nagle szacunek dla państwa i „dobra wspólnego”. Chwyta za telefon i wydzwania do urzędu lub alarmuje ruch miejski – przecież tak być nie może, muszą być na to jakieś procedury! Owszem. Na przykład tzw. miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – nic innego jak forma ograniczania „świętego” prawa własności w imię dobra wspólnego. 

Lex Szyszko to karykaturalne, choć logiczne następstwo uświęcania prawa własności. Oczywiście domysły o wpływie lobbystów na tę nieszczęsną ustawę są zapewne słuszne, ale to nie tłumaczy wszystkiego. W pewnym sensie minister Jan Szyszko miał rację, mówiąc, że nowe przepisy „odpowiadają na zapotrzebowanie społeczne”. W marcu 2017 r., już po nagłośnieniu masowych wycinek, CBOS przeprowadziło badanie opinii publicznej zatytułowane Dobro wspólne a prawo własności. Okazało się, że aż 65% Polaków uważa, że „ochrona własności prywatnej należy do najważniejszych praw obywatelskich”. Co ciekawe, liczba takich osób wzrosła o 18% w stosunku do badania z roku 1998. W tym samym sondażu prawie połowa (46%) Polaków potwierdza, że Lex Szyszko to „krok w dobrą stronę”, bo „każdy powinien mieć swobodę gospodarowania na własnej działce”. 

Co z tego wynika? Ano tyle, że szacunek do własności prywatnej myli nam się z jej kultem. A prawa własności nie odróżniamy od niczym nieograniczonego prawa do dysponowania nią. Nawet gdy za czyjeś prywatne korzyści płacimy wszyscy – gorszym powietrzem, zeszpeconym krajobrazem, brakiem cienia, dalszym ocieplaniem klimatu. Drodzy rodacy, coś poszło nie tak. 

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Data publikacji:

Jan Mencwel

Badacz społeczny, animator kultury, strażnik tożsamości lokalnej. Działacz Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!