pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści
Przekrój
Na tej imprezie jak już piją, to konkretnie. Krew i alkohol leją się litrami, z tym że udawane, ...
2018-03-19 00:00:00
Destroix
Maciej Stroiński

Krew i wódka

Krew i wódka

Na tej imprezie jak już piją, to konkretnie. Krew i alkohol leją się litrami, z tym że udawane, bo to jednak teatr. Pi­cie jest na smutno, na wesoło i na morderczo. Pierwszy raz w życiu widziałem „kaca mordercę”, który nie był metaforą, oraz „zaliczanie zgonu”. Na epickich balangach, jak wiadomo, się umiera.

1

Życie. Tematem tego numeru „Przekroju” są wiosna i soki życiowe. Z płynów pozaustrojowych w Polsce ten jest całoroczny, jest napojem życia, wiosną o dowolnej porze: wódka – krew jest potrzebna tylko po to, żeby ją przenosić. Bez niej nikt nie miałby „w czubie”, bo alkohol etylowy by się tam nie dostał. Niewiele czasu zajęło mi dobranie przedstawienia do tematu. Musiało być na tyle żywe, żeby nie wyschnąć do wiosny, a takich nie mamy dużo. Spektakl Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk (Teatr Nowy, Poznań, reżyseria Agata Duda-Gracz) jest odwrotnością psa ogrodnika: sam nie wypije, a innym poleje.

2

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Impreza. To przedstawienie, zwane dalej Kamyk, bo tak się je woła w branży, żeby było krócej, bardzo nie chce być teatrem. Woli być imprezą i dlatego widzów upijają naprawdę. Gatunkowo jest to wesele, a nawet – wiejskie. Wiejskie wesela mają w sobie coś z seriali, są całym „sezonem”, a nie tylko „epizodem”. Najciężej ustalić, kiedy się kończą. Kamyk nie tylko nie ma końca, lecz także – mówiąc tajemniczo, żeby nie spojlować – nigdy się nie zaczyna. Dlatego nie powiedziałbym, że go obejrzałem. Ciągle go oglądam, średnio raz na dwa miesiące. Wyrobiłem sobie tolerancję na to przedstawienie i teraz już muszę. Recenzowałem dwa razy na papierze, a ustnie – nie zliczę.

3

Sukces. Przyjechali do Krakowa na Boską Komedię i nie wzięli jeńców. Wygrali z Weselem, Triumfem woliProcesem, tylko z Friedmanami w pewnym sensie nie wygrali, ale z tym spektaklem „przegrać” to nawet wypada. „W pewnym sensie” nie wygrali, bo podział nagród był mniej więcej fif­ty-fifty. Chyba jury nie wiedziało, kogo bardziej lubi, więc temu dano za całość, tamtemu za reżyserię, temu za aktorstwo męskie, tamtemu za żeńskie. Drewniak doznał wstrząsu anafilaktycznego, że nie nagrodzono żadnego z the usual suspects, na przykład Borczucha.

4

Wieś. Ten spektakl jest ze wsi, mimo że grany w Poznaniu. Wieś najprościej ograć w stylu „z kamerą wśród zwierząt”, obserwacją dalece nieuczestniczącą, a że tak nie robią, że nie idą na łatwiznę, mają moje lajki. Towarzystwo w świecie przedstawionym pochodzi z jednej klasy społecznej. Mówi panna młoda, znana też jako Maciora: „Wszystkich was znam. Razem chowaliśmy się, a wszystkie starsze, które tu są, to moje wuje i ciotki”. Jedna „nietutejsza”, Dorcia, przyjechała z mężem z innej, ale ciągle wsi.

5

Wiara. Ten spektakl jest ze wsi, a wieś jest wierząca. To bynajmniej nie oznacza, że ślepo wierząca. Z dewocji się śmieją i szanują zabobony poza kontrolą Kościoła. Wierzą raczej wiarą w stylu Ojca chrzestnego, że msza odbywa się równolegle z mordem. Krwawe, „źródłowe” pogaństwo, do którego dziwnie pasuje fragment z Księgi Koheleta: „Jest czas na płacz i czas na śmiech, czas na żałobę i czas na tańce” (Koh 3,4). Tyle że w Kamyku te czasy są jednocześnie, naraz wzruszasz się i bawisz. Jak u Wyspiańskiego, dead can dance, zabici balują.

6

Tekst. Mówią pięknym, brutalnym i mówionym tekstem. Reżyserka, zarazem scenarzystka, zainspirowała się i tematycznie, i językowo reportażem Wiesława Łuki Nie oświadczam się, który wysoko stawia poprzeczkę w kwestii mowy żywej. Muszą Państwo posłuchać tej mocnej, choć wcale nie naturalnej składni, wybuchającej zwłaszcza w monologach.

7

Obsada. Na Boskiej Komedii jakoś to zrobili, że dali nagrodę tylko jednemu członkowi obsady. Ja obstawiałem, że dostaną wszyscy – wyróżnienie zespołowe. Nie umniejszając, i tak tę nagrodę czytam zespołowo, bo skoro w tym składzie wszyscy są za jednego, to i jeden jest za wszystkich. Wygrała postać najbardziej, a w każdym razie najdłużej pijana.

8

Gwałt. Słyszałem, że na dobrym weselu kogoś muszą okraść, kogoś muszą pobić oraz kogoś zgwałcić. Tu mamy to wszystko, jak u Smarzowskiego. Zwłaszcza scena gwałtu jest dość niewygodna, bo choć wszystko widać, słychać, pięknie to wygląda… Złagodzili kontrapunktem, że tutaj ktoś krzyczy, a tutaj śpiewają i sypią konfetti.

9

Sprawiedliwość. Nic nie zaspojluję, kiedy Państwu powiem, że całość okazuje się tragedią zemsty, którą Hamlet na przykład chciałby się okazać. Krew otwiera ten spektakl i krew go zamyka.

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!