pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

 

Halo, tu "Przekrój", Twoja lektura na jesienne dni, a w niej wszystko: od literatury po rozrywkę. Przesyłki na terenie Polski są (nadal!) darmowe, więc nie zwlekaj dłużej!

Kup numer jesienny

Jesienią działaj z głową. Jesienny numer kwartalnika możesz zamówić z dostawą do domu i w zestawie z zeszytem krzyżówek. Przesyłki na terenie Polski są (nadal!) darmowe.

Kup numer jesienny z krzyżówkami
Przekrój
Kilka skromnych słów o wieczornym uczuciu niepokoju nieśmiało poleca uwadze Mateusz Kołczinger.
2020-09-18 09:00:00
Mateusz Kołczinger

Jesienny zmierzch

Jesienny zmierzch

Do niedawna cierpiałem na niemiłą przypadłość: o zmierzchu dopadały mnie ataki paniki. Towarzyszyło im dojmujące przeświadczenie, że muszę się natychmiast z czegoś wytłumaczyć. Nie wiedziałem tylko do końca z czego i komu. Ale to już była kwestia nieistotna i wtórna, bo jakiś temat szybko się znajdował i moja biedna głowa rzucała się na niego jak pies na ser. Snuła sama przed sobą na własny temat mowę obronną, przechodzącą niekiedy w pochwalną, a ustawała w tym trudzie dopiero, gdy noc zapadła na dobre.

Czyta się 2 minuty

Poskarżyłem się na ten powracający symptom swojemu znajomemu, wnikliwemu naukowcowi znanemu jako Ph.D.

Ph.D. pokiwał głową i powiedział: – Ależ to zupełnie naturalne.

– Jesteśmy zwierzętami stadnymi – wytłumaczył mi. – Podobnie jak nasi przodkowie. Gdy zapada noc, stado zbija się w gromadę i każdy osobnik próbuje przekonać pozostałych, by dopuścili go jak najbliżej centrum, gdzie jest najbezpieczniej. Twoje galopady myślowe to echo tych pierwotnych sporów o miejsce. A panika, którą odczuwasz, to pozostałość lęku, by nie zostać na zewnątrz.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Brzmiało przekonująco.

– Brzmi przekonująco – powiedziałem. – Dziękuję!

Byłem dopiero przy „ą” w słowie „przekonująco”, kiedy dostrzegłem, że mój znajomy nie jest człowiekiem, ale ptakiem – kawką – który przechadza się po murku i spogląda nerwowo w granatowe niebo, gdzie z wrzaskiem krąży rój innych kawek. Było mu wyraźnie do nich tęskno. Mimo to nie odlatywał, tylko spozierał na mnie, jakby uważał, że ja również powinienem szykować się do lotu.

Zdjąłem okulary i zacząłem je przecierać.

– Coraz gorzej widzę o zmroku – usprawiedliwiłem się.

– Wszelkie wady są bardzo potrzebne – odrzekł Ph.D. – Gdyby nie one, nie potrzebowalibyśmy się nawzajem i stado by się rozleciało.

Podrygiwał coraz bardziej niecierpliwie i znacząco. Musiałem mu w końcu jakoś wyznać, że z nim nie odfrunę, ale nie potrafiłem.

Ta niezręczna sytuacja znalazła nagłe i niespodziewane zakończenie. Z otwartego okna na pierwszym piętrze wyskoczył kot, żeby zjeść Ph.D. Na szczęście wykazałem się refleksem i odwagą. Złapałem kocura i odrzuciłem go z powrotem, krzycząc: „Koty należy trzymać w zamknięciu! To przez nie, między innymi, spada populacja ptaków!”.

Spojrzałem na murek. Ph.D. już się po nim nie przechadzał. Ale i ja nie stałem obok. Siedziałem na parapecie na pierwszym piętrze za zamkniętym już oknem, patrząc przez szybę na jesienny zmierzch i odlatujące kawki.

 „Jesienny wieczór”, 1884 r., John Atkinson Grimshaw/Yale Center for British Art
„Jesienny wieczór”, 1884 r., John Atkinson Grimshaw/Yale Center for British Art

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!