pixel Page 18FCEBD2B-4FEB-41E0-A69A-B0D02E5410AERectangle 52 Przejdź do treści

 

Kup sobie letni spokój. Bez wychodzenia z domu i bez kosztów przesyłki na terenie całej Polski.

Kup numer letni

Numer letni (3/2020) dostępny jest także w pakiecie z numerem wiosennym (2/2020) za dodatkową złotówkę, bez dodatkowych kosztów wysyłki na terenie Polski.

Kup numer letni i wiosenny
Przekrój
Hasłem do nowego zwrotu w sztuce teatralnej jest królestwo roślin. Plants rule.
2020-03-20 10:00:00
Destroix
Maciej Stroiński

Flower power

Flower power

W teatrze, wbrew pozorom, zawsze coś się dzieje, zawsze mamy rodzaj wiosny i nie ma sezonu, by się jakiś „zwrot” nie zdarzył. Na przykład w ostatnich latach zwrot choreograficzny, zwrot postoperowy i zwrot antyklerykalny, a to są tylko przykłady. Nagle pozornie odmienni artyści idą jakby do hurtowni, skąd wynoszą wspólny towar, którym obskakują sezon, a ty to podziwiasz po zakątkach kraju – nowe odcinki jednego serialu.

Czyta się 4 minuty

Ta synchronizacja twórcza przypomina choreo gołębi, kiedy rzucić im okruchy: gdzie wyląduje zeschnięty chleb z darów, tam przenosi się impreza. Można to nazwać modą, grupą, odruchem albo duchem czasu. Piszę to bez żalu i bez zaskoczenia, bo – jak twierdzą Anioły w Ameryce – „że wyobraźnia ma wąskie granice, dowiesz się na kolejnej imprezie przebieranej. Wejdziesz i zobaczysz, że wszystko już było”.

Hasłem do nowego zwrotu w sztuce teatralnej jest królestwo roślin. Plants rule. Wegetarianie, zacznijcie się martwić, bo i was niedługo dotknie „wasza wina, wasza wina!” – i nie mam pojęcia, co będzie wypadało zjadać, może pozostanie wybrać z menu energię słoneczną albo inną „odnawialną”, albo podżerać w nocy, gdy Allah nie widzi. „Dusza wasza niejedno jeszcze przejdzie pranie, nim nad śnieg bielszą się stanie” (Strindberg, Do Damaszku).

Klaudia Hartung-Wójciak, młoda reżyserka, jest papierkiem lakmusowym tego, co teraz przoduje w naszym życiu teatralnym, w tym mianowicie znaczeniu, że co ona robi, to ogólnie jest robione, i ciężko ustalić, czy pierwsza kura, czy jajko. Właśnie zaczyna próby na rok przed premierą, uwaga, sadząc obsadę. Aktorzy sadzeni, po castingu na dziale „Ogród” w OBI. Projekt pt. Maszyna choreograficzna. Święto wiosny na aturi i mimozy wstydliwe. I tak staroświecko, bo jednak na kwiaty, nasze stare, dobre, a nie na chwasty, porosty, pleśń albo na inne gatunki wyklęte. Proces twórczy jak u Lupy, rok się toczy, zdążą wzejść krokusy, zboża, a śnieg zdąży nie spaść, już ozimina szumieć zaczyna, nie było nas, był las.

Zamów prenumeratę cyfrową

Z ostatniej chwili!

U nas masz trzy bezpłatne artykuły do przeczytania w tym miesiącu. To pierwszy z nich. Może jednak już teraz warto zastanowić się nad naszą niedrogą prenumeratą cyfrową, by mieć pewność, że żaden limit Cię nie zaskoczy?

Widzimy tu nowe rozumienie „organiczności” procesu tworzenia. Granie organiczne znaczy naturalne, z flaków, na instynkcie, ale to zazwyczaj, tu natomiast znaczy dramaturgię wzrostu. Nowoczesna flower power, jak na muralu Banksy’ego, gdzie bojownik w kominiarce rzuca bukiecikiem jak koktajlem Mołotowa.

À propos chwastów. Jestem dyżurnym reakcjonistą wśród krytyków teatralnych. Dajcie mi cokolwiek, a na pewno powiem: „Po co takie nowe coś?” (Paweł Demirski, Triumf woli). Stare złe było? Dla mnie to, co lepsze, zawsze jest wrogiem dobrego. W tym sezonie wychodzi mi bronić kwiatów, zwłaszcza ciętych, aua, przed inwazją flory wykluczonej, roślinnych underdogów. Śledźcie moją walkę na przekroj.pl, tymczasem inwentaryzacja z poprzedniego sezonu. Co robiły kwiaty w teatrze oprócz bycia wręczanymi na ukłonach i pachnienia na widowni w postaci płynnej (perfumy)?

Róże tworzyły scenerię (bo więcej niż scenografię) Wojny polsko-ruskiej w reżyserii Pawła Świątka (Teatr im. Słowackiego w Krakowie). Dużo tego było, ale spokojnie, roślinność nie ucierpiała: sztuczna. Kwiaty były głównym znakiem, że pod włos opowiadają, na pohybel skojarzeniom. Dresiarska powieść Doroty Masłowskiej grana przez księżniczki surrounded by roses. Cwiety grały główną, symboliczną, tytułową rolę w kieleckim Wiśniowym sadzie (reżyseria Krzysztof Rekowski), bo trzeba pamiętać, że mowa o drzewach w kwiecie, a to znaczy w bieli, a nie owocujących. W Heddzie Gabler Hedda Gabler wstawiała bukiet do wody kwiatami do dołu, co musiało być znaczące (Teatr Narodowy). W Hamlecie Ofelii mieszały się zmysły, czego objawem był zwyczajowy monolog roślinny (Teatr Telewizji). Żółte cięte kwiaty, nie pamiętam które, stały w Pod presją Mai Kleczewskiej; dom, kobieta sama w domu, arie operowe, więc samo się narzucało.

Tyle stanu badań, a teraz marzenia. Nie byłoby od rzeczy wystawić Kwiat mego sekretu Almodóvara (główna rola: Anna Radwan, reżyseria: Żuk Opalski), ale jeszcze chętniej obejrzałbym na scenie Panią Dalloway, która – jak wiadomo z Godzin oraz z Pani Dalloway – zaczyna się kwiatami. Trzeba nabyć na imprezę, trzeba nakupować, bo jak powiedziałaś „i”, to musisz powiedzieć „k”. Kuba Kowalski mógłby to reżyserować. Mam taką swoją zabawę – po gombrowiczowsku: berga – że czasami wstaję rano jako Meryl Streep, lecę do kwiaciarni, którą mam za blokiem, i mówię z westchnieniem: „Kwiaty! Taki piękny ranek!”, potem: „Za smutne te lilie”, a potem: „O Boże, róże! Całe wiadro proszę”.

Postanowienie: w nowym roku ­teatralnym fokusujmy się na flowers, zwłaszcza kosztem polityki. „A wiosną – niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę” (Jan Lechoń, bezżenny).

 

Data publikacji:

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!

okładka
Dowiedz się więcej

Prenumerata
Każdy numer ciekawszy od poprzedniego

Zamów już teraz!