Strona główna > Wydarzenia > Świat > Gdzie szus się opłaca
29.01.2010
Gdzie szus się opłaca

Agata Jankowska

Wyjazd na narty do Zakopanego jest droższy niż pobyt na Słowacji lub we włoskich Alpach

Powiększ zdjęcie

fot. AGE/East News
Zakopane. Tłok i opłaty
Dla amatora śnieżnych sportów karnety na wyciągi to główny obok zakwaterowania wydatek zimowego urlopu. Na Kasprowym Wierchu za całodniowy karnet na kolejkę krzesełkową Gąsienicowa lub Goryczkowa zapłacimy 90 złotych (mimo że obie należą do Polskich Kolei Linowych i położone są obok siebie, obowiązują na nie oddzielne karnety). Nie ma ulg dla dzieci lub seniorów. Pojedynczy zjazd kosztuje 10 złotych. Do tego za każdym razem należy opłacić przejazd kolejką linową z Kuźnic na górę. To 32 złote bez ulg, a 27 dla dzieci do lat ośmiu i seniorów powyżej 60. Auto trzeba zostawić już przy rondzie Kuźnickim. Parking płatny – złotówka za pierwszą godzinę, dwa złote za każdą następną. Potem 2,5 kilometra do pokonania. Można jechać zatłoczonym autobusem za dwa złote lub taksówką za 10 złotych.
Na Kasprowym jest lokal i tylko tam działa toaleta. Naturalnie płatna złotówkę, nawet dla klientów.

Na prywatnym Nosalu obowiązuje system punktowy. Jeden wjazd kosztuje trzy złote, a karta całodniowa – dziewięćdziesiąt. Nie ma zniżek.
Narciarze na ogół zatrzymują się w kwaterach prywatnych lub w pensjonatach. Najniższe ceny za osobę, z dwoma posiłkami zaczynają się od 50 złotych.

Za jeden dzień jazdy na nartach w sercu polskich Tatr zapłacimy nie mniej niż 250 złotych. Koszt tygodniowego pobytu wyniesie minimum 1,5 tysiąca złotych, nie licząc dodatkowych wydatków ani kosztów dojazdu.

Chopok. Dodatki za darmo
Pod słowackim  Chopokiem  zaparkujemy za darmo. Do podnóża góry co 10 minut kursują busy – kurs wliczony w koszt karnetu. Na dole i przy wyższych stacjach postawiono darmowe toalety.

Za jeden dzień na Chopoku, czyli za 50 kilometrów tras, a także za dziesiątki wyciągów na stacjach narciarskich w Starym Smokowcu, Łomnicy i Lipowskiej, dorosły zapłaci około 27 euro. W grudniu i lutym są promocje, wtedy cena wynosi 19 euro. Najbardziej opłaca się karnet na 10 dni, bez zdjęcia, z możliwością odsprzedania. Kosztuje 199 euro. Dzieci od ósmego roku życia i do 140 cm wzrostu płacą 139 euro, młodsze jeżdżą za darmo. Studenci, seniorzy i posiadacze kart zniżkowych, takich jak Euro <26, muszą wydać 159 euro.
Po słowackiej stronie Tatr wydamy dziennie nie więcej niż 170 złotych (około 40 euro), licząc zakwaterowanie w pensjonacie lub na prywatnej kwaterze, gdzie ceny są zbliżone do polskich. Za tygodniowy pobyt zapłacimy niewiele ponad tysiąc złotych (250 euro), mając gwarancję dobrych warunków narciarskich.

Livigno. Zjazdy w cenie
W popularnym wśród polskich turystów włoskim kurorcie Livigno trzeba łapać okazję. Warto wykorzystać czas „darmowych karnetów” – od połowy listopada aż do sylwestra i później od połowy lutego do końca sezonu. Wtedy w cenę apartamentu, czyli najczęściej trzech pokoi 2-osobowych z łazienką i aneksem kuchennym (bez wyżywienia), wliczone są pięciodniowe skipassy aktywne w całym konsorcjum. Do dyspozycji są niezliczone wyciągi, ponad 115 kilometrów tras, nowoczesne ruchome chodniki śnieżne, snowparki dla amatorów ekstremalnej jazdy, skibusy jeżdżące po okolicy od 6 rano do 22. Dzieci do lat czternastu na ogół jeżdżą za darmo. Jeśli wybierzemy trzygwiazdkowy hotel, z dwoma posiłkami, cena kwaterunku i karnetu wyniesie około 370 euro (7 noclegów i sześciodniowy karnet).
Tydzień w Livigno kosztuje 756 złotych, czyli 180 euro. Na rozrywkach oszczędzić się nie da, bo ceny kilkukrotnie przebijają ceny polskie, podobnie jest z jedzeniem, chyba że sami będziemy szykować posiłki w doskonale zazwyczaj wyposażonym aneksie kuchennym.

Bez dziecka, czyli cena świętego spokoju
Urlop zimowy to czas odpoczynku, również od własnych dzieci. W Zakopanem nie jest łatwo zostawić pociechę pod dobrą opieką. Wprawdzie przy każdej stacji działają szkoły narciarstwa i snowboardu, tam jednak indywidualna godzinna lekcja dziecka kosztuje średnio 70 złotych. Pod Nosalem działa szkółka dziecięca i dziecięce przedszkole. Oferta dostępna tylko w pakiecie pięciodniowym – za dwie godziny dziennie przez pięć dni pod okiem instruktora zapłacimy średnio 400 złotych.

W tym roku w szkółce Małgorzaty Tlałki, alpejskiej narciarki i trenerki, ruszył program „Familyski”, czyli szkolenie rodziców z dziećmi już umiejącymi jeździć. Zajęcia odbywają się na słowackich stokach w Oravicy, bo w Polsce byłby problem z rozstawianiem slalomowych bramek, są tu gorsze warunki, a i cena kursu musiałaby być większa. Jednodniowy trening dla dwójki to 150 złotych plus 10 euro za całodniowy karnet na wyciągi. Drugie dziecko gratis.

Opiekę nad dziećmi proponują też hotele. Na przykład Mercury w cenie pokoju gwarantuje opiekę nad dziećmi gości hotelowych od 11 nawet do 20. Ale w sezonie pokoje w Mercurym kosztują co najmniej 400 złotych za osobę.

Prywatna opiekunka to sto złotych plus wydatki w trakcie dnia. Nocna opieka to nie mniej niż 40 złotych za godzinę.
We Włoszech i Francji popularne są dziecięce przechowalnie przy stacjach narciarskich. Dają opiekę oraz dwa posiłki w godzinach otwarcia stoków od 7 do 19 za cenę nie większą niż 15 euro. Minusem (lub plusem) może być anglojęzyczna obsługa.

Agata Jankowska
„Przekrój” 03/2010

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.02.02 07:30

funkcjonujące wyłącznie z tytułu jeszcze przedwojennego sentymentu i chęci pokazania się. Dodać do tego jeszcze chińskie pamiątki , śmierdzące oscypki i najdroższe paliwo . Wszyscy...

Wszystkie