|
Za tydzień będzie po rewolucji
Łukasz Wójcik W piątek ajatollah Ali Chamenei stanowczo wezwał do zakończenia demonstracji w Teheranie. O tym co to oznacza rozmawiamy z Ali Banuazizi, iranistą z Uniwersytetu Bostońskiego
Główny przegrany wyborów Mir Hossejn Musawi chce ich kontynuacji. W poniedziałek Irańczycy znów wyszli na ulicę, mimo że demonstrantom grożą bojówki Basidżów. Kto z kim walczy w Iranie?
– Prawdziwa walka na pewno nie toczy się między liberalnymi studentami i ajatollahami, tak jak to przedstawiają zachodnie media. Moim zdaniem wszystko rozgrywa się między Strażnikami Rewolucji, którzy stworzyli w Iranie coś w rodzaju kompleksu militarno-biznesowego, a duchownymi, którzy wciąż mają posłuch u ludzi, ale zaczynają tracić realną władzę. Jak w takim razie wytłumaczyć tłumy na ulicach Teheranu? – Strażnicy chcieli ugruntować swoją pozycję wysoką frekwencją w wyborach, w których i tak miał wygrać Ahmadineżad. Dlatego dopuszczono kandydaturę Musawiego. To bardzo popularna postać. On miał przyciągnąć ludzi do urn i w ten sposób pomóc Strażnikom „uprawomocnić” wybory. To się udało, ale nikt nie przewidział, że kandydatura Musawiego wzbudzi wśród Irańczyków takie nadzieje. Niemniej jednak władze już wkrótce zduszą demonstracje. Dlaczego Strażnicy chcą odsunąć duchownych od władzy? – Duchowni wcześniej „uświęcali” działania Strażników. Dziś już nie są im potrzebni, o czym świadczą dwa zdarzenia sprzed wyborów. W kwietniu Ahmadineżad ogłosił, że dostał list od „ukrytego imama”* z bezpośrednimi instrukcjami, jak rządzić. Dał do zrozumienia, że nie potrzebuje już rad duchownych, bo ma bezpośredni kontakt z „ukrytym imamem”. Drugie zdarzenie miało miejsce kilka tygodniu później, kiedy to jeden z liderów Strażników stwierdził publicznie, że po swoim powrocie „ukryty imam” najpierw zgładzi najważniejszych ajatollahów. Jeszcze kilka lat temu wypowiadający takie słowa zostałby od razu zgładzony. W takim razie po której stronie jest „najwyższy” duchowny Iranu Chamenei, który przecież popiera Ahmadineżada? – Ajatollah jest zakładnikiem Strażników. Oni są na tyle silni, że mogliby odsunąć go od władzy. Mogliby przecież dostać list od „ukrytego imama” z taką właśnie instrukcją. Ale Chamenei na razie im się przydaje: poparł wyniki wyborów, mimo że w ten sposób odciął się od swojego środowiska, które popiera Musawiego. Jaką władzę ma dziś Ahmadineżad? – On jest tylko marionetką w rękach Strażników. Jest jednym z nich, więc mogą być o niego spokojni. Strażnicy mają swoich ludzi we wszystkich organach państwa. Ale jeśli miałbym wskazać najsilniejszego Strażnika, to byłby nim Ahmad Dżannati, szef Rady Strażników. Czego możemy się teraz spodziewać? – Protesty potrwają jeszcze kilka dni, może tydzień. Strażnicy, a w szczególności ich oddziały paramilitarne Basidżowie, opanowali już ulice Teheranu. Jednak w dłuższej perspektywie ostateczne przejęcie władzy przez Strażników paradoksalnie zmniejszy ich wpływy. Irańskie państwo opierało się dotychczas na micie rewolucji pielęgnowanym przez duchownych. Strażnikom nie uda się ich zastąpić listami od „ukrytego imama”. Łukasz Wójcik „Przekrój” 25/2009 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() „Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|