Strona główna > Wydarzenia > Kraj > Politycy kręcą w filmie
3.09.2008
Politycy kręcą w filmie

Igor Ryciak

Perypetie twórców filmu o Westerplatte przypominają czeski film. Pokazują przy tym, że system państwowych dotacji na sztukę należy zaorać

Powiększ zdjęcie

fot. CAF/PAP
Żadna polska produkcja ostatnich lat nie wzbudziła takich emocji jak film „Tajemnica Westerplatte”. Jest to też pierwszy po 1989 roku przypadek, gdy politycy tak jawnie interweniowali w sprawie sztuki. Wydawałoby się, że czasy, gdy działacze partyjni i cenzorzy decydowali, który scenariusz zostanie zrealizowany, a który trafi do kosza, to odległa historia. Niestety – jest nawet gorzej niż kiedyś. Za komuny cenzorzy przynajmniej dokładnie czytali to, co im przynieśli artyści. Dziś tak nie jest. Kakofonia, która powstała wokół filmu o bohaterskiej obronie Wojskowej Składnicy Tranzytowej, sprawia, że bardzo trudno oddzielić fakty od plotek i mitów. „Przekrój” podjął taką próbę.
Na pewno wiadomo, że autorem kontrowersyjnego scenariusza jest Paweł Chochlew, 37-letni aktor warszawskiego Teatru Syrena, bez większego doświadczenia filmowego i z zerowym doświadczeniem w pisaniu scenariuszy filmów historycznych. Wiadomo też, że budżet filmu planowany jest na 14 milionów złotych, z czego 3,5 miliona ma dołożyć Polski Instytut Sztuki Filmowej (PISF). Procedury w tej instytucji są takie, że każdy skrypt złożony z prośbą o dotację jest opiniowany przez grono wylosowanych ze specjalnej puli artystów. To ważne, bo dzięki temu wiemy, że opinie o scenariuszu (film jest na etapie scenariusza, zdjęcia miały ruszyć w tym miesiącu) są skrajnie rozbieżne.

Artystom się podoba...
W komisji PISF oceniającej „Tajemnicę Westerplatte” był między innymi Andrzej Grabowski, znany krakowski aktor. Jego opinia jest entuzjastyczna. – Gdy dostałem tekst, przez tydzień nie mogłem zabrać się do lektury – opowiada Grabowski. – Byłem przekonany, że czeka mnie kolejna nuda nadmuchana patosem. Tymczasem to najlepszy scenariusz, jaki czytałem w ostatnich latach! Trzyma w napięciu, znakomicie portretuje ludzi, którzy znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. Obrońcy Westerplatte są pokazani jako prawdziwi bohaterowie, ale nie postacie z lukru. Powiem jedno: żałuję, że nie zagram w tym filmie. Dobrze, że chociaż mogłem mu dać najwyższą ocenę – dodaje. Grabowski zastrzega jednak, że nie jest historykiem i nie jest w stanie powiedzieć, które szczegóły filmu są historycznie potwierdzone, a które są literacką fikcją.
– Świetny scenariusz i ważny głos w dyskusji, jak opisywać naszą historię – twierdzi Izabella Cywińska, reżyser teatralny, która była w tej samej komisji. – Oczywiście oceniałam go wyłącznie pod kątem artystycznym, bo takie było moje zadanie. Jestem pewna, że może z tego powstać rewelacyjny film. W tekście scenariusza nie znalazłam nic, co byłoby obrazoburcze – relacjonuje Cywińska. Po chwili namysłu dodaje jednak: – To bardzo mocny, momentami wstrząsający materiał. Zdaję sobie sprawę, że wśród osób starszych obraz może budzić kontrowersje.
Jacek Lipski, prezes firmy Pleograf, która ma wyprodukować „Tajemnicę Westerplatte”, w rozmowie z  „Przekrojem” twierdzi, że scenariusz to wzór rzetelności. – Jest oparty na 29 pozycjach książkowych, licznych dokumentach i rozmowach z osobami, które znają temat – mówi. Lipski podobnie jak członkowie komisji PISF zapewnia, że w scenariuszu nie ma żadnych scen, które stawiałyby pod znakiem zapytania morale bohaterskich żołnierzy lub obalały mit brawurowej obrony składnicy.

Historykom nie w smak
Krańcowo inne zdanie mają dwaj historycy specjalizujący się w temacie obrony Westerplatte. Andrzej Drzycimski jest autorem monografii dowódcy obrony, majora Henryka Sucharskiego, a Mariusz Wójtowicz-Podhorski prezesem Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej i pełnomocnikiem wojewody pomorskiego do spraw rewitalizacji Westerplatte. W jaki sposób dotarł do nich scenariusz filmu? Zlecenie napisania jego recenzji dostali z kancelarii premiera. Ta zainteresowała się filmem, gdy na początku lata producenci zwrócili się do Donalda Tuska z prośbą o objęcie filmu honorowym patronatem.
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2008.09.04 12:02

Mam nadzieję, że już zauważyliście jak porażającym błędem jest podpis pod głównym zdjęciem w artykule: to nie jest fotos z planu filmu Różewicza, tylko prawdziwe zdjęcie z września...

Wszystkie