18.06.2010
Najbardziej płaski film świata

rozmawia Joanna Ozdobińska

– Uwielbiam oglądać filmy, które mnie hipnotyzują, a nie oślepiają efektami specjalnymi – mówi „Przekrojowi” Tarik Saleh, reżyser głośnej szwedzkiej animacji „Metropia”

Powiększ zdjęcie

fot. Gutek Film
– Jak doszło do realizacji pana filmu? Jak wyglądał proces składania wszystkich elementów razem: animacji, głosów, fabuły?
– Zanim opowiem, muszę zrobić długi wstęp. Ja dosłownie dorastałem w studiu animacyjnym. Mój ojciec jest artystą stop-animation artist. Obiecałem sobie, że nigdy nie będę robił tego co on. To jest naprawdę szalony świat, pełen wariatów. Ojciec na przykład pracował 30 lat, żeby zrobić 20-minutowy film.
Zacząłem więc od kręcenia filmów dokumentalnych – przed „Metropią” nakręciłem „Gitmo”, dokument o Guantanamo. Pojechałem tam w 2003 roku i znalazłem się w samym środku prawdziwego koszmaru. Przeprowadzałem wywiady z młodymi żołnierzami. W pewnym momencie usłyszeliśmy ludzkie krzyki ze środka obozu. Krzyki torturowanych. Ale nikt poza nami nie zwracał na nie uwagi. To było jeszcze przed skandalem z Abu Ghraib.
Gdy zacząłem pracować nad „Metropią”, wiedziałem, że mimo iż akcja będzie toczyć się w przyszłości, będzie ona opowiadać o czasach współczesnych. Dzisiejszy świat zwariował z powodu ogromnego strachu, z powodu wydarzeń z 11 września. A najgorsze, że nie wiadomo, czego konkretnie się bać. „Metropia” opowiada właśnie o tym zagubieniu i dezorientacji. Nawet szampon, poprzez który kontrolowane są myśli jej bohaterów, ma nazwę Dangest, która pochodzi od szwedzkiego słowa angest czyli strach.

– Który element w filmie najbardziej odnosi się do współczesnego świata?
– Zdecydowanie system paneuropejskiego metra. Wydaje mi się, że firmy transportowe w każdym europejskim mieście są dziwnym organem. Gdy kontaktują się ze swoimi klientem, nie dają mu delikatnych sugestii, lecz stanowczo zmuszają do posłuszeństwa. Mówią do ciebie jak do dziecka. Znalazłem folder w metrze w Sztokholmie, w którym był obrazek z przekreślonym psem. Pod nim był opis, że jeśli ktoś zobaczy taki symbol na wagonie metra, a wie, że brzydko pachnie, niech nie wsiada do tego wagonu. Czyli generalnie człowiek, który śmierdzi, jest psem? Od tamtego momentu miałem pomysł na scenariusz o tym, co by było, gdyby system transportu publicznego stał się najsilniejszą instytucją w Europie. Jaki to byłby świat?

– Jak powstawała sama animacja?
– Zacząłem robić krótkie animacje w 2002 roku. Stworzyliśmy mały team razem z moim art directorem Martinem Hultmanem. Używaliśmy bardzo prostego oprogramowania do animowania historii i okazało się, że robiliśmy wszystko na opak. Nie przejęliśmy się tym jednak, lecz zaczęliśmy bawić i w wyniku tego nasza animacja przypomina trochę dwuwymiarowe pacynki. Całość jest w 2D, totalna opozycja do „Avatara”, najbardziej płaski film na świecie, jaki kiedykolwiek zobaczycie. Nazwałbym go nawet 1D, ale użyliśmy pewnej optycznej iluzji – ruszaliśmy oczami, uszami, nosem i ustami w różnym tempie, żeby stworzyć efekt poruszania się. Ja jestem ogromnym fanem Roya Anderssona. W jego filmie „Pieśni z drugiego piętra” jest tylko jeden ruch kamery, a reszta to nieruchome zdjęcia. Podoba mi się pomysł statycznego filmu, który poniekąd przypomina hipnozę. Pod względem komercyjnym jest to samobójstwo, ale ja osobiście uwielbiam oglądać filmy, które mnie hipnotyzują, a nie oślepiają efektami specjalnymi.

Czytaj dalej >>>


1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.06.23 18:39

KTO TO TŁUMACZYŁ???? PORAŻKA - art director, team, artist.... Co sie dzieje z Przekrojem, na miłość boską?

2010.06.18 17:38

artystą stop-animation artist mały team razem z moim art directorem totalna opozycja do Proponuję mniejszą opozycję do polszczyzny.

Wszystkie