|
Cywilizacja jest gdzie indziej
Joanna Mytkowska Wiedzę o sobie musimy negocjować za granicą
Przyzwyczailiśmy się już do doniesień o tak zwanych sukcesach polskiej sztuki za granicą. 10 lat temu to właśnie „Przekrój” jako pierwszy zaczął o nich obszerniej pisać. Dziś każdy wie o wystawie Mirosława Bałki w Tate Modern w Londynie. I wspaniale. Dziwi mnie tylko, że nikt nie ubolewa nad tym, że to wszystko ciągle dzieje się gdzie indziej. Kiedy jakiś zagraniczny artysta odniesie sukces w Polsce? Kiedy kultura w Polsce zacznie się liczyć? A dobra passa polskiej sztuki za granicą trwa, a nawet tendencja ta rozszerza się i pogłębia. 12 lutego w nowo otwartym Centrum Sztuki w Nottingham w Anglii pojawi się ekspozycja zatytułowana „Gwiezdne miasteczko”. Wizje przyszłości w czasie komunizmu. Wystawa przygotowana przez Łukasza Rondudę opowiada o futurystycznych wizjach, jakie kreowano w czasach propagandy sukcesu.
W ramach wystawy publiczność prowincjonalnego angielskiego miasta może zapoznać się z takimi fenomenami, jak ikonografia zjazdów partii komunistycznej, Walentina Tierieszkowa i koncepcje futurologiczne Stanisława Lema. Kilka dni później w Centrum Sztuki Witte de With w Rotterdamie otworzy się wystawa „Mógłbym żyć w Afryce” o polskiej sztuce lat 80. Przygotował ją Michał Woliński, redaktor cenionego na świecie artystycznego pisma „Piktogram”. Różnorodne badania źródłowe, rzadkie materiały wizualne i muzyczne, a także spektakularna rekonstrukcja rzeźby „For Jean Bedel Bokassa” autorstwa grupy Neue Bieriemiennost (M. Bałka, M. Filonik, M. Kijewski) z 1987 roku składają się na niezwykłą propozycję interpretacyjną życia w Polsce w latach 80. Mamy więc do czynienia z pozytywnym zjawiskiem eksportu wiedzy. Ale można też powiedzieć, że jesteśmy kulturalną prowincją, a wiedzę o sobie samych i o świecie musimy negocjować za granicą. Normalność zapanuje wtedy, gdy w średniej wielkości polskim mieście normalnym stanie się uczestnictwo w ambitnym projekcie dotyczącym na przykład punk rocka w Wielkiej Brytanii albo holenderskiej architektury współczesnej. Wtedy też wystawy polskich artystów za granicą staną się oczywistością. Ale do tego potrzeba inwestycji w kulturę, w nowoczesne mechanizmy dystrybucji wiedzy oraz przekonania, że cywilizacja zaczyna się od szerokiego dostępu do kultury. I to jest ten skok cywilizacyjny, który ciągle musimy wykonać. Czy Pan go rozumie podobnie, Panie Premierze?! Joanna Mytkowska „Przekrój”, nr 6/2010 Autorka jest dyrektorem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2010.03.16 20:41
Kuratorami wystawy "Star City" sa Alex Farquharson Lukasz Ronduda. Wystawa "I Could Live In Africa": Kurator: Michal Wolinski, wspolpraca: Nicolaus Schafhausen i Anne-Claire Schmitz. Podajac... Czy Pan go rozumie podobnie, Panie Premierze?
2010.02.08 16:58
Organizuję Festiwal Kwaszonego Ogórka w Michałowicach i żądam dotacji z budżetu. Podobne festiwale odbyły się w Niżnikach pod Charkowem i Leninskoje koło Rostowa nad Donem. To... najnowszePromocja„Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|