Strona główna > Opinie > Inne opinie > Cywilizacja jest gdzie indziej
8.02.2010
Cywilizacja jest gdzie indziej

Joanna Mytkowska

Wiedzę o sobie musimy negocjować za granicą

Powiększ zdjęcie

rys. Katarzyna Leszczyc-Sumińska na podst. zdjęcia Marka Szczepańskiego
Przyzwyczailiśmy się już do doniesień o tak zwanych sukcesach polskiej sztuki za granicą. 10 lat temu to właśnie „Przekrój” jako pierwszy zaczął o nich obszerniej pisać. Dziś każdy wie o wystawie Mirosława Bałki w Tate Modern w Londynie. I wspaniale. Dziwi mnie tylko, że nikt nie ubolewa nad tym, że to wszystko ciągle dzieje się gdzie indziej. Kiedy jakiś zagraniczny artysta odniesie sukces w Polsce? Kiedy kultura w Polsce zacznie się liczyć? A dobra passa polskiej sztuki za granicą trwa, a nawet tendencja ta rozszerza się i pogłębia. 12 lutego w nowo otwartym Centrum Sztuki w Nottingham w Anglii pojawi się ekspozycja zatytułowana „Gwiezdne miasteczko”. Wizje przyszłości w czasie komunizmu. Wystawa przygotowana przez Łukasza Rondudę opowiada o futurystycznych wizjach, jakie kreowano w czasach propagandy sukcesu.
W ramach wystawy publiczność prowincjonalnego angielskiego miasta może zapoznać się z takimi fenomenami, jak ikonografia zjazdów partii komunistycznej, Walentina Tierieszkowa i koncepcje futurologiczne Stanisława Lema.

Kilka dni później w Centrum Sztuki Witte de With w Rotterdamie otworzy się wystawa „Mógłbym żyć w Afryce” o polskiej sztuce lat 80. Przygotował ją Michał Woliński, redaktor cenionego na świecie artystycznego pisma „Piktogram”. Różnorodne badania źródłowe, rzadkie materiały wizualne i muzyczne, a także spektakularna rekonstrukcja rzeźby „For Jean Bedel Bokassa” autorstwa grupy Neue Bieriemiennost (M. Bałka, M. Filonik, M. Kijewski) z 1987 roku składają się na niezwykłą propozycję interpretacyjną życia w Polsce w latach 80. Mamy więc do czynienia z pozytywnym zjawiskiem eksportu wiedzy. Ale można też powiedzieć, że jesteśmy kulturalną prowincją, a wiedzę o sobie samych i o świecie musimy negocjować za granicą. Normalność zapanuje wtedy, gdy w średniej wielkości polskim mieście normalnym stanie się uczestnictwo w ambitnym projekcie dotyczącym na przykład punk rocka w Wielkiej Brytanii albo holenderskiej architektury współczesnej. Wtedy też wystawy polskich artystów za granicą staną się oczywistością. Ale do tego potrzeba inwestycji w kulturę, w nowoczesne mechanizmy dystrybucji wiedzy oraz przekonania, że cywilizacja zaczyna się od szerokiego dostępu do kultury.
I to jest ten skok cywilizacyjny, który ciągle musimy wykonać. Czy Pan go rozumie podobnie, Panie Premierze?!

Joanna Mytkowska
„Przekrój”, nr 6/2010


Autorka jest dyrektorem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.03.16 20:41

Kuratorami wystawy "Star City" sa Alex Farquharson Lukasz Ronduda. Wystawa "I Could Live In Africa": Kurator: Michal Wolinski, wspolpraca: Nicolaus Schafhausen i Anne-Claire Schmitz. Podajac...

Czy Pan go rozumie podobnie, Panie Premierze?

Organizuję Festiwal Kwaszonego Ogórka w Michałowicach i żądam dotacji z budżetu. Podobne festiwale odbyły się w Niżnikach pod Charkowem i Leninskoje koło Rostowa nad Donem. To...

Wszystkie