Strona główna > Ludzie > Sylwetki > Susan Boyle – Kult kuchty
7.12.2009
Susan Boyle – Kult kuchty

Jarek Szubrycht

Jak nas widzą, tak nas piszą? Gdyby to powiedzenie zawsze się sprawdzało, nie wiedzielibyście, kim jest Susan Boyle, najważniejsza piosenkarka sezonu

Powiększ zdjęcie

fot. Rex/East News
Podbić listy sprzedaży płyt tuż przed Bożym Narodzeniem to marzenie każdego artysty pop. Nic dziwnego, że samych tylko śpiewających pań wyroiła się w tym roku spora gromadka – drapieżna Rihanna i elegancka Leona Lewis, melancholijna Norah Jones i naturalna Joss Stone, seksowna Shakira i słodka Demi Lovato. Plus zastęp ambitnych i utalentowanych debiutantek. A wszystkie świetnie śpiewające i równie dobrze tańczące, urodziwe botoksem i Photoshopem, wiecznie młode, wyszczekane, jakby na scenie urodzone. Wyścig do serc i portfeli tłumów wygrała jednak najstarsza i najbrzydsza z nich. Patologicznie nieśmiała i zupełnie na sukces nieprzygotowana. Przed rokiem znali ją tylko fani chóru parafialnego i bywalcy baru z karaoke w pięciotysięcznej szkockiej mieścinie. Susan Boyle potrafi śpiewać, to pewne. Ale jej sukces to nie tyle pochwała kunsztu wokalnego, ile świadectwo tego, jak bardzo jesteśmy sentymentalni. I z całych sił chcemy wierzyć, że historia Kopciuszka jest prawdziwa...

Gniazdo
Urodziła się blisko 49 lat temu, w prima aprilis, ale pierwsze 47 lat jej życia trudno porównać do beztroskiego żartu. Nikomu w górniczym Blackburn lekko nie było, ale Susan miała wyjątkowo trudny start. Komplikacje podczas porodu sprawiły, że przyszła na świat niedotleniona, czego skutkiem były problemy rozwojowe i trudności z uczeniem się.

– Dzieciństwo miałam szczęśliwe, dopóki dzieci w szkole nie zaczęły się ze mnie śmiać i mi dokuczać. Biły mnie i doprowadzały do płaczu. Nie wiedziałam, kto jest moim wrogiem, a kto przyjacielem. Miałam problemy z nawiązywaniem nowych znajomości. Próbowałam rozmawiać z innymi, ale zawsze się ze mnie śmiali i najczęściej mnie odpychali – wspomina Boyle, w szkole funkcjonująca pod mało życzliwym przezwiskiem Susie-Prostaczka. Nic dziwnego, że niechętnie wypuszczała się poza domowy azyl. Bo w domu, choć biednie, było bezpiecznie. I zawsze głośno, o co dbała ona sama i ósemka starszego rodzeństwa: – Byliśmy niezłą drużyną. Każde z nas miało inne zdolności, ale wszyscy byli bardzo muzykalni. Mój brat Joe pisze piosenki. Tata śpiewał, mama śpiewała i grała na pianinie. Mam też dwie siostry, które znakomicie śpiewają. W domu były gitary, pianino, na których chętnie eksperymentowaliśmy. Uwielbialiśmy The Beatles z lat 60. Oglądaliśmy zawsze „Top Of The Pops”, czekając na The Rolling Stones. Mój tata nie znosił tego programu, więc go wyłączał, ale ja zawsze włączałam mu na złość. Było sporo awantur z tego powodu.

Ojciec wokalistki – weteran drugiej wojny światowej, górnik i śpiewak kościelnego chóru – krótko trzymał swoje stadko: – Był surowym człowiekiem – przyznaje Susan. – Nie mogliśmy chodzić na potańcówki, ale jedna z moich sióstr często się wymykała. W końcu moi bracia i siostry znajdowali sobie prace, małżonków i wylatywali z gniazda.

Obietnica
Tylko najmłodszej córki państwa Boyle’ów nie ciągnęło w świat. Ani towarzyska, ani atrakcyjna, za to świadoma swoich ograniczeń, najlepiej czuła się z rodzicami. Niestety, tata zmarł 10 lat temu, a w 2007 roku odeszła pani Boyle, w słusznym wieku 91 lat. Susan odchorowała śmierć matki, ledwie poradziła sobie z depresją. Przez długie miesiące jej jedynym zajęciem było pomaganie chorym i niedołężnym parafianom. – Kościół był moim przyjacielem w czasach, kiedy nękano mnie w szkole, kiedy czułam się samotna, gdy straciłam mamę. Pomógł mi przejść przez wszystkie trudności. Udzielam się też w pewnej organizacji; odwiedzam starszych, chorych ludzi i pomagam im. Daję im modlitwę, której potrzebują. Wiara daje mi wewnętrzną siłę i pomogła mi, gdy w siebie wątpiłam – wyznała.

Do dzisiaj pewnie nie odważyłaby się wystawić nosa z rodzinnego domu, gdzie towarzystwa dotrzymuje jej już tylko kotka Pebbles, gdyby nie obietnica, którą rzekomo złożyła matce leżącej na łożu śmierci. Śpiewająca od dziewiątego roku życia Susan przyrzekła, że coś ze swoim talentem zrobi, że wystartuje w jednym z tych programów telewizyjnych, które pomagają w zrobieniu kariery.

Jak twierdzą jej znajomi, przymierzała się wcześniej do „The X Factor” (czyli mutacji „Idola”), ale zrezygnowała, twierdząc, że to program, w którym punkty dostaje się za wygląd, nie umiejętności. W sierpniu 2008 roku przemogła się jednak i wysłała zgłoszenie do kolejnej edycji programu „Britain’s Got Talent”, u nas znanego jako „Mam talent!”. Przesłuchanie miało miejsce w Glasgow, w Scottish Exhibition and Conference Centre. – Widziałam to miejsce, ale wciąż wsiadałam do złego autobusu. Przesiadałam się chyba z sześć razy. Pomimo to dotarłam trzy godziny przed czasem, więc siedziałam i patrzyłam, jak inni wchodzą na przesłuchanie. Każdy się mnie pytał, czy na pewno chcę przez to przejść. Widziałam grupy tancerzy, facetów z łyżkami, psy. W końcu przyszła moja kolej – wspomina wokalistka. – Po przesłuchaniu spóźniłam się na ostatni autobus i musiałam wracać taksówką. Byłam bardzo podekscytowana. Jakby Celtic zdobyli mistrzostwo.
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Po co sięgać po Susan Boyle ? Popatrzcie na polskie seriale , na tańce z "gwiazdami w oczach" , na polskich tzw. celebrytów . Mam mieszanie uczucia kto jest więcej wart .

2009.12.10 22:46

może i Mickey to brzydal, ale w moim odczuciu jego perypetie filmowe sa po prostu lepsze, od Benjamina, i tyla

2009.12.10 11:17

opisana historia. Dziekuje

2009.12.08 16:05

Nie zgodzam sie, ze wybije polnoc. Ogladalem X Factora z 22/11 spiewaly w kolejnosci:Boyle i Carey. SB po prostu zaspiewala jak to ona, a Mariah musiala stanac na czubkach palcow, a ona spiewa...

vladpalovy
2009.12.08 12:11

x factor nie jest zadna mutacja, a po prostu tym samym show, tylko w nowej edycji. jest to pierwowzor.

czarny szymek
2009.12.08 11:50

Płyta Susan Boyle jest rewlacyjna, odzwierciedla jej historię życia. Małe sprostowanie - Susan Boyle nie chciała być sławna. Ona chciała być profesjonalną piosenkarką i śpiewająć...

2009.12.07 21:33

Bardzo trafne spostrzezenie o 'Pieknie'

Wszystkie