|
Od blogera do milionera
Katarzyna Gryniewicz Jak wskoczyć w sam środek świata celebrities? Wystarczy laptop i trochę bezczelności, czego dowodzi przypadek Pereza Hiltona
Brytyjski magazyn „Observer” umieścił jego stronę internetową na piątym miejscu wśród najbardziej wpływowych blogów świata. Fergie napisała piosenkę o tym, co do niego czuje, Avril Lavigne wykrzyczała mu to przez telefon. Jego skrzynka e‑mailowa pełna jest zaproszeń na prywatne przyjęcia: do Amy Winehouse, której pomógł w karierze, Mariah Carey, którą uwielbia, do Paris Hilton, najlepszej przyjaciółki. Reszta Hollywood szczerze go nie znosi.
Cztery lata temu niedoszły aktor Mario Lavandeira zmienił imię na prowokacyjne Perez Hilton i założył blog o gwiazdach. Dzisiaj jest najpotężniejszym, najchętniej czytanym i najokrutniejszym plotkarskim blogerem na świecie, prawdziwym fenomenem popkultury. Na jego stronę (Perezhilton.com) co miesiąc zagląda blisko 2,8 miliona osób z całego świata. Brytyjski „Times” porównał go nawet do legendarnej Louelli Parsons, która w latach 20. ubiegłego wieku sprzedawała newsy o gwiazdach gazetom słynnego amerykańskiego magnata prasowego Williama Randolpha Hearsta. Perez jest znany z tego, że ma zawsze najświeższe wiadomości (no, może poza ubiegłoroczną wpadką, kiedy ogłosił śmierć Fidela Castro) i co najważniejsze – nie z drugiej ręki, tylko bezpośrednio od gwiazd. A raczej od ich fryzjerów, makijażystów, sprzątaczek, opiekunek do dzieci. W przeciwieństwie do wielu innych plotkarskich blogerów bardzo się stara, żeby u niego było różnorodnie, dowcipnie, pieprznie, szokująco (czasem aż za bardzo) – jakkolwiek, byle nie nudno. Ewident-nie Perez ma pomysł na swój blog. Poza tym – co też nie jest bez znaczenia – jego strona zawsze działa bez zarzutu. – Mówię o tym, o czym wielu ludzi myśli, ale nigdy by tego nie powiedziało głośno – wyjaśnia pytany o tajemnicę swojego sukcesu. Ponieważ uwielbia porównywać się z gwiazdami, dodaje: – Jestem jak Madonna, nie obawiam się, że kogoś obrażę. Jednego dnia jest gościem w telewizyjnym talk‑show, innego można go zobaczyć na popularnej stronie pokazującej krótkie filmy z życia gwiazd TMZ.com, a jeszcze innego na obiedzie w towarzystwie kogoś z pierwszych stron gazet. Ze swoją bufonadą i brakiem jakichkolwiek hamulców Perez Hilton stał się w Hollywood graczem, którego nie można ignorować. Nieźle jak na kogoś, kto do 19. roku życia prawie nie wychodził z domu, bo... bał się wszystkiego. Urodził się w biednej, robotniczej, kubańsko‑amerykańskiej rodzinie. Podobno nie mógł się dogadać z rówieśnikami z katolickiej szkoły dla chłopców. Prześladowali go za otyłość i homoseksualizm. Tak mu dali w kość, że mały Lavandeira wszystkiego się bał, przy byle okazji moczył majtki. Nie lubił wychodzić z domu, całymi dniami leżał przed telewizorem, oglądał seriale i marzył, że zostanie gwiazdorem. Ojciec donosił mu posiłki do pokoju. Zmarł, kiedy Perez miał 15 lat. Mario wyjechał z Miami, po to żeby studiować aktorstwo na Uniwersytecie Nowojorskim. Ukończył studia z wyróżnieniem, lecz nie mógł zaczepić się w zawodzie. Imał się różnych zajęć: działał w organizacjach gejowskich jako ich rzecznik prasowy, pisał do gejowskich gazet, pracował też jako recepcjonista w jednym z nowojorskich klubów, w końcu został reporterem plotkarskiego magazynu „Star”. Zwolnienie z tej pracy przypłacił depresją. Blog założył w 2004 roku pod nazwą PageSixSixSix.com. Początkowo traktował go jak hobby i prawie się nim nie zajmował. Kiedy po zaledwie pięciu miesiącach redaktorzy z „The Insider” mianowali go „najbardziej znienawidzoną stroną w Hollywood”, był prawdziwie zaskoczony. wpisz swój komentarznajnowszeKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Felietony, opinie, komentarze 30.08.2010Więcej rysunków Marka Raczkowskiego tylko w „Przekroju”, numer 35/2010, na rynku od wtorku, 31 sierpnia 2010Marek Raczkowski Promocja„Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|