|
Nie żyje czarny humor
rozmawia Piotr Najsztub I w życiu, i w śmierci jest parę zabawnie makabrycznych rzeczy – mówi satyryk Artur Andrus. Proponuje oswajać je dowcipem
Rozmowa odbyła się 21 października 2008 roku w Warszawie
Co to jest czarny humor? Z czego on żartuje? – Ze zjawiska śmierci, z bólu, żadnej definicji tutaj nie wymyślę. Ktoś w Polsce uprawia czarny humor? – Mistrzem tego gatunku był Maciek Zembaty i chyba ciągle jest, bo wrócił i występuje z recitalami. Pewnie nadal śpiewa „w prosektorium najprzyjemniej jest nad ranem, zresztą sami przekonacie o tym się”. A takich akcentów było sporo. Przecież Barbara Krafftówna śpiewała piękną piosenkę, że „poza tym nic na działkach się nie dzieje”, że tam tylko rączkę znaleziono, a „poza tym nic na działkach się nie dzieje”. To pieśni przeszłości. Dziś z pewną taką ostrożnością wszyscy do tego podchodzą. – Bo nie wiadomo, czy wypada z tego żartować, czy to nie jest zbyt poważny temat. I zazwyczaj zaczynają żartować tak ludzie, którzy mają już trochę dystansu i do kwestii przemijania, i życia jako takiego. Mogą żartować ze śmierci, bo sami ledwo żyją. – Trochę ryzykowne, bo niektórzy są w świetnej formie, a żartują sobie. Czyli w hospicjach powinien kwitnąć czarny humor. – Nie wiem, czy nie kwitnie. Hospicja służą też temu, żeby ludzi oswajać z taką myślą, że przychodzi moment ostateczny, więc powinien. Jesteśmy upośledzeni, jeśli chodzi o czarny humor, w stosunku do innych nacji? – Anglicy świetnie sobie z nim radzą. U nas jakoś nie wypada, chociaż parę lat temu furorę zrobił na przeglądzie kabaretów PAKA w Krakowie Rafał Kmita programem „Niech żyje śmierć”, całym poświęconym śmierci. I pamiętam entuzjastyczną recenzję przewodniczącego jury Andrzeja Drawicza... Nieżyjącego, dodajmy, Andrzeja Drawicza. – Ale wtedy jeszcze żył i recenzował to w zachwytach. Jest coś zabawnego w śmierci? – O tym się przekonam, jak umrę... Albo chwilę przed. – Albo chwilę po, daj Boże, żeby chwilę po. Nie nasadzałbym się jednak na to. Ma pan wymyślone to ostatnie zdanie, które powie, umierając, i które przejdzie do historii? – Tak. „Więcej światła”. Ale o tym, czy to będzie zabawne, przekonam się na chwilę przed, może chwilę po. Ostatnio zauważam, że ludzie chętnie nawet w codziennym życiu ten temat z lekkim żartem podejmują. Wystarczy prześledzić nazewnictwo zakładów pogrzebowych, na przykład w Krakowie jest zakład pogrzebowy Grobokop, zakład pogrzebowy Adieu... Więc już nie tylko Niebo. Ciekawe, że nigdy – bardziej oczywiste – Piekło... – Ale przynajmniej już nie tylko Niebo. Jednak mamy problem z oswajaniem śmierci żartem. – Ale gdyby ktoś zajmował się tylko oswajaniem śmierci, toby zwariował. Trzeba zachować równowagę pomiędzy oswajaniem śmierci i oswajaniem życia, bo w tym ostatnim też jest parę zabawnie makabrycznych rzeczy, tak jak w śmierci. A i z pierwszym nie jest beznadziejnie. Niedawno ktoś mi przysłał zdjęcie napisu z nagrobka z cmentarza w Złotowie, jak się później dowiedziałem, to cytat z kamienia nagrobnego z cmentarza żydowskiego w Warszawie: „Tu spoczywa mój mąż, który dręczył mnie wciąż, leżąc w tym grobie, ulżył mnie i sobie”. Ci, którzy mi to przysłali, dodali informację, że sprawa podobno trafiła do sądu, że rodzina tego, który tam pod spodem leży, wdowę podała do sądu, skarżąc o ochronę dóbr osobistych. Zniesławienie trupa? – O zniesławienie trupa. I sąd rzekomo tę sprawę oddalił, twierdząc, że nie ma mowy o szarganiu dobrego imienia, bo na kamieniu nie ma danych personalnych osoby leżącej pod spodem. Salomonowy wyrok. Marzy mi się, żeby właśnie nagrobki stały się takim miejscem wymiany głębokich i śmiesznych myśli. – Krzysztof Daukszewicz przez jakiś czas pisał epitafia dla polityków, na przykład dla Mariana Krzaklewskiego napisał, chodziło o śmierć polityczną. I wykrakał. To myślenie życzeniowe, a nie czarny humor. – Być może. Ja ułożyłem już napis na swój nagrobek: „Tu leży nieżywy dowód na to, że życie można dobrze przeżyć bez celu w życiu”. – Ja bym to zgłosił do ZAiKS. Nie, niech się rozpowszechni. Lżej żywym trupom będzie. – Jednak chyba przełomu w nagrobkach nie będzie. To tematyka, od której ludzie uciekają, są ostrożni, że to nie wypada, że to może kogoś urazić. Ja może mam łatwiej przez babcię, która od czasu do czasu, sama będąc już w podeszłym wieku, żartowała sobie na takie tematy. Jak? – Na przykład ktoś jej mówił, że „jest kobietą w podeszłym wieku”, to ona od razu, że jej jeszcze żadne wieko nie podeszło. Zresztą mam szczęście spotykania się z paroma osobami, które mają już parę lat za sobą i tego świadomość. Stefania Grodzieńska, która w tej chwili ma 94 lata, kiedy rozmawiała z przyjaciółką przy ostatnich świętach i składały sobie życzenia, to życzyły sobie nawzajem, żeby umrzeć zdrowo. A może u nas jest z czarnym humorem tak blado, dlatego że myśmy zawsze trupów używali w czasie teraźniejszym, do różnych patriotyczno-politycznych zabaw, a to do budowania tożsamości narodowej, a to do walki politycznej. U nas ten świat zaświatów tak naprawdę nigdy nie stał się prawdziwym światem z zaświatów, tylko cały czas był światem żywych trupów. – Być może. I to jest dowód na to, że gdybyśmy my do życia – także wspólnego z trupami – mieli większy dystans, to i do śmierci byśmy mieli. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2008.11.05 10:38
Z fragmentów wywiadu wnioskuję, że Pan Najsztub jest w depresji. Wskazują na to dwa cytaty: „Tu leży nieżywy dowód na to, że życie można dobrze przeżyć bez celu w życiu” "Lżej... 2008.11.03 22:19
Ani ten wywiad, szczególnie zabawny, ani błyskotliwy, nic nadzwyczajnego. Bywały o wiele lepsze. mb
2008.11.03 09:00
napis na płycie nagrobnej "żyłem, smiałem się i cierpiałem z wami, teraz żyjcie, smiejcie, cierpcie sobie sami" albo o śmierci" kiedy przyjdzie po mnie ta z kosą, niech będzie młoda,... zgaga
2008.10.31 23:10
Nigdzie nie mogę dostać aktualnego numeru "Przekroju", ale dla pana Andrusa poruszyłam niebo i ziemię. Wywiad znakomity. Pan Artur znów pokazał swoją klasę, a pan Najsztub, po "wpadce" z... 2008.10.31 08:33
A cóż to za dowcip o papieżu? Jeśli już, to dowcip o ludziach. Albo o tym, jak papieża widzą. Dowcip grzeczny i poprawny, potwierdzający tylko tezę, że z "prawdziwych" dowcipów o... 2008.10.30 23:33
Oczywiście Panowie rewelacyjni ! Dzieki Wam świat można potraktować z dystansem. wnuczuś
2008.10.30 14:30
Świetny wywiad. Uwielbiam Pana Panie Arturze, a "Akademia rozrywki" to moja ulubiona trójkowa audycja. Nie wielu jest takich jak Pan, proszę się nie martwić ;-)ludzie na pewno długo będą... isia
2008.10.30 12:19
Wiecej takich ludzi przydałoby się w mediach. Uwielbiam Pana Panie Andrus. Za dystans i ten spsób mowienia. Humor jest wszedzie. Sztuką jest go widzieć. Pazdrawiam. Luca
2008.10.29 20:46
dziękuję serdecznie. obyście mogli tak bawić jak najdłużej ukaszu
2008.10.29 16:36
Bardzo sympatyczna i inteligentna rozmowa, a usmialam sie na dodatek wybornie! Pozdrowienia dla obu Panow! najnowszeKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Felietony, opinie, komentarze 30.08.2010Więcej rysunków Marka Raczkowskiego tylko w „Przekroju”, numer 35/2010, na rynku od wtorku, 31 sierpnia 2010Marek Raczkowski Promocja„Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|