|
Hitler jako marka
Maciej Jarkowiec Adolf Hitler stracił głowę. Ale tylko na chwilę. Bo incydent w berlińskim muzeum figur woskowych tylko utwierdza w przekonaniu, że Hitler jest niezniszczalny. Taki już los bohaterów popkultury
Na początku lipca w Berlinie ruszyła kolejna filia słynnego londyńskiego Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud. W części poświęconej postaciom historycznym we wnętrzu stylizowanym na berliński bunkier, w którym popełnił samobójstwo, siedział za biurkiem Adolf Hitler. 14 minut po otwarciu galerii postawny mężczyzna odepchnął ochroniarzy, rzucił się na Hitlera i urwał mu głowę. – W procesie tworze-nia figury Hitlera wykonaliśmy masę badań i dochowaliśmy wszelkiej staranności – skomentowały władze galerii. – Jest nam przykro, że napastnik nie potrafił tego uszanować.
Bezrobotny policjant Frank L. dokonał czynu tyleż heroicznego, ile beznadziejnego. Adolf Hitler już dawno wymościł sobie bardzo pewne miejsce w popkulturze. Dekapitacja jednej woskowej figury nie ma szans tego zmienić. (Hitler onanista) W „Dyktatorze” z 1940 roku Charlie Chaplin wciela się w rolę cholerycznego tyrana o nazwisku Adenoid Hynkel, który gnębi Żydów w pozostającej w jego władaniu Tomanii. Chaplin stworzył w swoim filmie wzorcową karykaturę potwora, do której, chcąc nie chcąc, odwoływali się twórcy w następnych latach. W słynnej scenie pło-miennej mowy, jaką Hynkel wygłasza na wiecu, Chaplin genialnie naśladuje manie-rę oratorską Hitlera. Przez bite pięć minut przemawia prosto do kamery w nieistniejącym języku – swojej autorskiej imitacji niemieckiego, w której na zasadzie słownych przecinków pojawiają się słowa „sznycel” i „sauerkraut”. Chaplinowski Hynkel jednocześnie przeraża i śmieszy – siła jego słów wygina mikrofo-ny, a on sam w zapamiętaniu łyka wodę uchem, a nie ustami. Hitler skarykaturowany, Hitler idiota, Hitler pierdoła, Hitler dostający w dupę (w przenośni i dosłownie) – w takiej konwencji filmowcy, i nie tylko, przerabiali go wielokrotnie. W czasie wojny największe amerykańskie wytwórnie – Disney i Warner Bros – wyprodukowały kilka mniej lub bardziej propagandowych kreskówek, w których pojawia wizerunek Führera. W jednej z nich Kaczor Donald mieszka w nazistowskich Niemczech, gdzie wskazówki budzika za każdym przesunięciem robią „Heil Hitler”, słupy telegraficzne i skrzydła młynów mają kształt swastyki, a sam Hitler pojawia się jako zegarowa kukułka. W innej Królik Bugs z doklejoną grzywką i wąsikiem, plując iście chaplinowską niemczyzną, ratuje się przed strzelbą Göringa, po tym jak „pomylił drogę w Albequerque” i znalazł się w Szwarcwaldzie. Z Hitlerem bezlitośnie rozprawiali się też amerykańscy superbohaterowie z Supermanem na czele, ale najbardziej upokorzył go Harvey Keitel. W komedii „Lit-tle Nicky” z 2000 roku Keitel gra szatana, którego jednym z codziennych zajęć jest wciskanie wielkich ananasów w tyłek Hitlera przebranego dla dodatkowej udręki za pokojówkę. Z Hitlera śmiano się w pokazywanym w zeszłym roku w Polsce niemieckim „Adolf H. – Ja wam pokażę” – filmie równie beznadziejnym jak jego bohater. Na swój sposób łacha z Hitlera pociągnął też Salvador Dali. Jego „Masturbujący się Hitler” (1973) przedstawiający bohatera niezgrabnie rozłożonego w wielkim fotelu stojącym sa-motnie w iście piekielnym (choć białym) krajobrazie jest chyba, obok Chaplinow-skiej, karykaturą najdoskonalszą. W Hitlerze robiącym sobie dobrze wielką łapą jest nędza, małość i dziwny, surrealistyczny smutek. (Hitler też człowiek) W obrazie Dalego jest też wyraźny element człowieczeństwa. Oliver Hirschbiegel, reżyser głośnego filmu „Upadek” (2004), odpowiadając na zarzuty, że jego film uczłowiecza potwora, powiedział w jednym z wywiadów: „Nie ma potrzeby uczłowieczać Hitlera, bo wszyscy wiemy, że on był człowiekiem, a nie słoniem”. No właśnie. Wzięcie Hitlera w nawias karykatury albo uczynienie zeń monstrum pozbawionego w zupełności ludzkich cech załatwia sprawę – nie był jednym z nas, był osobny, nierealny jak Belzebub. Nic z tego, racja jest po stronie tych, którzy jak Dali próbują wyobrazić sobie potwora w sytuacjach ludzkich. „Był dobry dla kobiet, uwielbiał dzieci, kochał swojego psa” – mówi w innym wywiadzie szwajcarski aktor Bruno Ganz, który wcielając się w Hitlera w „Upadku”, stworzył jedną z największych kre-acji w swojej długiej karierze. Austriacki reżyser G.W. Pabst sportretował go w konwencji realistycznej już w 1956 roku. Jego film, „Ostatni akt”, który tak jak „Upadek” opowiada o ostatnich tygodniach życia, które Führer spędził w bunkrze pod ulicami upadającego Berlina, nie został w tamtym czasie, nieco ponad 10 lat po wojnie, zaakceptowany przez publiczność. Później był „Hitler: Ostatnie dziesięć dni” (1973), w którym głównego bo-hatera zagrał sir Alec Guinness, telewizyjny „Bunkier” (1981, z Anthonym Hopkinsem) i „Max” (2002, z Noahem Taylorem) opowiadający o młodym Hitlerze próbują-cym swoich sił jako artysta w Wiedniu. Wreszcie tercet Hirschbiegel, Ganz i scenarzysta Bernd Eichinger dał „Upadkiem” najbardziej jak do tej pory ambitny i detaliczny filmowy obraz Hitlera – kreatury wynaturzonej i potwornej, ale jednak człowieka. Woskowy Führer posadzony za biurkiem w gabinecie Madame Tussaud też wpisuje się w nurt portretowania ze szczególnym zwróceniem uwagi na realistyczny detal. Artyści, którzy przygotowali dla muzeum figurę, pieczołowicie wetknęli w woskową twarz każdy włosek, z namaszczeniem uformowali każdą zmarszczkę, zadbali o doskonale prawdziwy kolor oczu i ust. Ich Hitler jest smutny, przegrany, słaby. Gdyby na chwilę zapomnieć o zbrodniach, które popełnił, mógłby nawet wzbudzać współczucie. Trudno się dziwić, że u wielu osób, nie tylko w środowisku rodzin ofiar nazizmu, budzi to sprzeciw. Ale nie sposób odmówić racji tym, którzy argumentują, że trzymanie Hitlera na siłę w szafie z napisem „tabu” nie jest uczciwe. „Hitler musi być częścią wystawy pokazującej ludzi o historycznym znaczeniu” – napisał dzien-nik „Berliner Zeitung”, a jego głos znalazł poparcie w środowisku żydowskim: Centralna Rada Żydów w Niemczech w wydanym oświadczeniu stwierdziła, że „Próba wymazania Hitlera z historii w niczym nie pomoże”. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.skala ocen "Przekroju"
|
|