|
Sukces bez niespodzianek
Bartek Winczewski Alicia Keys, zamiast uciekać konkurencji, trwa przy tym, co robi najlepiej. I dzięki temu znów jest na czele Do niedawna narzekałem, że tak utalentowana artystka nie chce pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa i zaproponować czegoś ponad kolejną kolekcję grzecznych soulowych songów o miłości. Nic by się przecież nie stało, gdyby choć raz wstała od ukochanego fortepianu. Nikt nie odebrałby jej 12 statuetek Grammy, gdyby inspiracji poszukała poza archiwami wytwórni Stax i Motown... Dziś oskarżenia o brak odwagi i asekuranckie kierowanie karierą to już nieaktualna sprawa. Nie, żeby nowojorska wokalistka postawiła na eksperymenty i nawiązała współpracę na przykład z metalowymi Queens of the Stone Age. Przeciwnie – Alicia Keys na „The Element of Freedom” to wciąż miłośniczka soulowych wyciskaczy łez, która nie ma zamiaru zmieniać się na życzenie recenzenta z dalekiego kraju. Owszem, zamiast głębiej brnąć w retro, unowocześniła nieco brzmienie, ciepło soulu z lat 60. i 70. tu i ówdzie zamieniając na syntetyczne dźwięki właściwe latom 80. Poza tym jeszcze namiętniej puściła oko do Prince’a, duchem od zawsze obecnego w jej piosenkach. Ba, pozwoliła sobie nawet na duet z Beyoncé, a delikatność fortepianu połączyła z wyjątkowo potężną perkusją, krojąc materiał nie pod kameralne sale koncertowe, lecz z myślą o wielkich, stadionowych widowiskach. Nawet jeśli to wszystko jest niewiele znaczącą kosmetyką, powtarzalność i niechęć do eksperymentów nieoczekiwanie stały się największym atutem Keys. Oto bowiem okazuje się, że by kupić słuchacza, nie trzeba jak inni iść w plastik i podpierać się efektem autotune. Wystarczy zaśpiewać własnym, naturalnym głosem. Niby niewiele, a jednak w porównaniu z płytami większości jej koleżanek – bardzo dużo. Bartek Winczewski „Przekrój” 03/2010 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2010.02.07 04:33
Szanuję i doceniam Twoją wiedzę muzyczną Bartku, uważam jednak, że nazwanie QOTSA zespołem "metalowym" to ostra przesada. Jeżeli myślisz, że to "metal", to takiego Behemotha, na... Kuba
2010.02.03 11:41
wielkie dzięki za recenzje, na którą czekałem. rolling stone nie docenił tej odwagi, po raz kolejny uznając jej płyte za mocno przeciętną, a to naprawdę znakomity album. mam nadzieje, że... skala ocen "Przekroju"
|
|