Strona główna > Kultura > Muzyka > Krótka teoria sześciu strun
1.02.2010
Krótka teoria sześciu strun

Mariusz Herma

W poświęconym gitarze elektrycznej filmie „Będzie głośno” Jimmy Page, The Edge i Jack White sprawiają wrażenie, jakby opowiadali o trzech zupełnie różnych instrumentach. I dzięki temu znów dobitnie dowodzą atrakcyjności i uniwersalności pudła ze strunami

Powiększ zdjęcie

fot. Against Gravity
Najbardziej wyczekiwany moment najnowszego filmu dokumentalnego Davisa Guggenheima okazuje się ostatecznie najbardziej niezręczny. Jimmy Page (ten z Led Zeppelin), Jack White (ten z The White Stripes) oraz The Edge (ten z U2), po tym jak już przybliżyli historie swoich mniej lub bardziej romantycznych związków z gitarą, zasiadają razem z instrumentami w dłoniach. Ale zamiast pokazu wirtuozerii widzimy scenę przypominającą spotkanie niedzielnego klubu gitarzystów amatorów. Nasi mistrzowie dyktują sobie akordy, podglądają układ palców na gryfie, a The Edge niezbyt udolnie skrywa zażenowanie. – Za wszelką cenę staram się unikać takich sytuacji – przyznawał potem w rozmowie z „Daily Telegraph”. – Powiem więcej: nie ma dla mnie większej tortury niż gitarowe jamowanie! Komponuję przy użyciu instrumentu, ale nie siadam i nie gram dla samego siedzenia i grania. Idea bezcelowego kluczenia wokół przypadkowego układu akordów to dla mnie synonim nudy.

W oczach Jacka White’a też widać raczej dystans i ironię niż entuzjazm, a jedynym zadowolonym z towarzystwa zdaje się być Page – może dlatego, że na co dzień gra sam. Ta scena jest znamienna, bo pokazuje trzy drogi, które zaczynają się w tym samym punkcie, ale później na dobre się rozchodzą. Liryczny Page ze swymi kolekcjonerskimi gitarami; epicki The Edge, który uderza w struny, by później przez minutę bawić się pokrętłami; dramatyczny Jack White z plastikowym instrumentem kupionym za kilkadziesiąt dolarów w hipermarkecie (w pierwszych minutach filmu na poczekaniu montuje też z drewnianej deski i butelki po coca-coli jednostrunowego „elektryka”). – Mógłbym znaleźć innych wirtuozów gitary, ale ci trzej są badaczami, poszukiwaczami. Każdy z nich wciąż próbuje się dowiedzieć, co to znaczy tworzyć muzykę – tłumaczył Guggenheim. Dlaczego mimo różnic wrażliwości Page, White i The Edge wciąż trzymają się gryfu? Bo gitara to najbardziej uniwersalny instrument na świecie. Powodów jest co najmniej tyle, ile strun w jej standardowym modelu.   

1. „Każdy może na niej grać”

Tak przekonywało na swoim debiucie Radiohead. Ich największy przebój „Creep” to zaledwie cztery chwyty, które nawet początkujący opanuje w kilka minut. Po kilku godzinach biegania palcami po gryfie będziecie już znali wystarczającą liczbę chwytów (czyli jakieś siedem), by zagrać większość radiowych szlagierów. Gitara to łatwy instrument, nie wymaga, jak skrzypce czy trąbka, miesięcy ćwiczeń, by bez narażania się znajomym zaproponować: „Hej, zagrać wam coś?”. Zdaniem naukowców sprawdza się także w terapii – sprzyja motywacji i ćwiczy umysł, ale dzieje się to mimochodem. Jak pokazują kariery gitarzystów introwertyków, jest też świetnym lekarstwem na nieśmiałość.

2. Jest tania
Przyzwoitą gitarę na lata kupicie już za kilkaset złotych, a model poglądowy – nawet za 150–200 złotych, czyli tyle, ile kosztuje markowa harmonijka ustna. Na ukochany przez rockowych gitarzystów Fender Stratocaster (grali na nim między innymi David Gilmour, Eric Clapton czy Jimi Hendrix) w podstawowej wersji wydacie 2500–3000 złotych. Oczywiście są także modele droższe od samochodu rodzinnego, ale to wciąż będzie ten sam instrument. Żeby praktykować w domu grę na pianinie, perkusji, saksofonie, kontrabasie albo nawet flecie poprzecznym, trzeba odłożyć kwotę kilkakrotnie większą. Rodzice, niepewni, jak serio powinni traktować nową pasję dziecka, decydując się na zakup gitary, ryzykują stosunkowo niewiele.
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.02.02 22:44

ten film jest doskonały .... choć ma wady...

2010.02.01 19:22

"...trzeba włożyć naprawdę wiele wysiłku, by uszkodzić ją w stopniu wykluczającym dalszy użytek" – mi się wysupłała niespodziewanie z paska i uderzyła o stół tak, że główka się...

2010.02.01 09:58

z tego co się orientuję Meg White jest jednak byłą żoną Jacka, a nie jego siostrą.

świerk

Wszystkie

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

Koniecznie przeczytaj








„Przekrój” 35/2010 

okladka_mini_35.jpg W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku

Przeszczep życia
• Palikot do Miecugowa: Idę po władzę!
• Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści