|
Chylińska - jednak pazury, a nie tipsy
Bartek Winczewski Agnieszka naprawdę TO zrobiła. Naprawdę podłożyła bombę pod swój dotychczasowy wizerunek. I okazało się, że na parkiecie radzi sobie całkiem dobrze Wiadomości, że Chylińska nagrywa pod okiem Planu B, głównego architekta sukcesu Sistars, towarzyszyło zaciekawienie. Jednak kiedy w eter popłynął taneczny, dyskotekowy wręcz singiel „Nie mogę cię zapomnieć”, ekscytację zastąpiło oburzenie. Jak to? Pierwszy kobiecy głos polskiego rocka poszedł w dance?! Toż to zdrada i żal! Przed komisję śledczą z nią! Albo od razu na pal! Tak, ja również wietrzyłem w tym prowokację, jakiej nasz rynek wcześniej nie doświadczył. Że to niby taki żart, zbicie fanów z tropu, a z głośników i tak buchnie gitarowym ogniem, tyle że podsyconym odpowiednio nowoczesną produkcją. W końcu to „Modern Rocking”... Tak, też w to wierzyłem. Przy okazji jednak nieśmiało wyobrażałem sobie, że połączenie charyzmy byłej wokalistki O.N.A. i soulowo--funkowych zainteresowań Planu B da efekt bliski twórczości Marka Ronsona (Chylińska polską Amy Winehouse-?), ewentualnie bardziej rockowego- Prince’a. Tymczasem nic z tych rzeczy. Agnieszka naprawdę TO zrobiła. Naprawdę podłożyła bombę pod swój dotychczasowy wizerunek i za cenę publicznego linczu nagrała płytę, o jakiej podobno marzyła. Straszne, prawda? Otóż nie. Choć rozumiem, że wielu się to nie spodoba, nie ma powodów, aby Chylińską odsądzać od czci i wiary. Owszem, tu i ówdzie rzeczywiście pachnie dyskoteką („Zima”, „Wybaczam ci”) i w ogóle cały ten materiał podszyty jest tanecznym, klubowym pulsem, ale – powiedzmy to sobie uczciwie – to wciąż Chylińska. Inna niż ta, którą znaliśmy do tej pory, wokalnie łagodniejsza- i mniej szarżująca, co nie znaczy, że gorsza i mniej autentyczna. „Może zmieniam się nie tak, jak byś chciał” – śpiewa w otwierającej „Modern Rocking” chwytliwej, napędzanej potężnym, brudnym electro „Ostatniej łzie”. Może... Ale brawa za to, że ma odwagę spróbować swoich sił na nowym polu. Tym bardziej że z elektroniczną materią radzi sobie całkiem sprawnie. Zresztą Plan B dobrze wiedział, z kim pracuje, i zamiast fałszywie zmieniać Agnieszkę w królową nadmorskiej dyskoteki, wyprodukował dla niej podkłady adekwatne do jej charakteru i w większości przypadków wcale nie aż tak odległe od jej muzycznych zainteresowań. Elektroniczne, taneczne, ale z pazurem, który – choć umalowany – wcale się Chylińskiej nie stępił. Bartek Winczewski „Przekrój” 43/2009 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.11.07 20:41
kochani, wszystko ok, króliki są fachowcami i raczej nie pozwoliliby sobie na jakiś chłam. Problem w tym, że Chylińska nie brzmi tu klubowo, ani nie brzmi prawdziwie. I niestety - wyszla na... 2009.11.06 18:55
eee... mnie tam to nie bierze. ktoś już słusznie zauważył, że to brzmi tak, jakby Chylińska ukradła podkłady Reni Jusis. .. no niby fajnie że spróbowała zrobić coś totalnie innego,... arch.
skala ocen "Przekroju"
|
|